Wyborcze show: Czym może skończyć się „powszechne poparcie” i „eleganckie zwycięstwo”


Wyborom, w których dyktatorzy dopisują sobie kolosalne procenty głosów, w języku angielskim nadano nazwę show elections. Biełsat sprawdził, jak bardzo ze swoimi 83 procentami poparcia zbliżył się Aleksander Łukaszenka do „ulubieńców tłumów” i do czego prowadzą zwycięstwa w wyborach z wynikiem wyższym niż 80 proc.

Bezpośrednie wybory prezydenckie jako powszechne zjawisko istnieją faktycznie od 50 lat i zazwyczaj w społeczeństwie demokratycznym jest niemal niemożliwe uzyskanie 70 proc. głosów. A bodaj jedyna intryga tegorocznych białoruskich wyborów polega na tym, czy urzędujący szef państwa zdobędzie 80 proc. głosów, czy też dopisze sobie trochę mniejszą liczbę. Próg ten Łukaszenka przekroczył dwa razy: już w 2006 r. oficjalnie uzyskał 83 proc. głosów. Ale jego wyniki zawsze były bliskie tej liczbie – w 2010 było to 79,7 proc., a w 2001 – 75,65 proc.

Przyczyny arabskich rewolucji. I w ogóle rewolucji

Kolosalne „poparcie ludu” i brak wolnych wyborów mogą stać się przyczyną rewolucji. Hosni Mubarak, który rządził Egiptem 30 lat musiał przekazać 10 lutego 2011 r. część pełnomocnictw – wskutek fali wystąpień. Następnego dnia wyjechał ze stolicy do Sharm el-Sheikh, gdzie trafił do aresztu domowego. Był wielokrotnie sądzony i niejednokrotnie wysłuchiwał różnych wyroków: to dożywocia, to trzech lat za korupcję (potem został uniewinniony), to znowu trzech lat za przywłaszczenie 14 mln dolarów. Dożywocie skutecznie zaskarżono, biorąc pod uwagę stan zdrowia byłego przwódcy państwa, u którego zdiagnozowano raka żołądka. Ostatni wyrok zabrzmiał w tym roku, ale Mubarak znajduje się w areszciei od 2011, więc swój dotychczasowy wyrok już odsiedział.

W październiku 2009 r. Zin al-Abedin został wybrany na prezydenta Tunezji z wynikiem ok. 90 proc. A już w styczniu 2011 wskutek masowych protestów musiał uciekać z żoną i dziećmi do Arabii Saudyjskiej.

Muammar Kaddafi nie brał udziału w wyborach, ale w libijskich mediach zawsze mówiono o nieustannie popierającym go ludzie. Jednak podczas rewolucji dyktatora w okrutny sposób zamordowano.

Nie uczestniczył w wyborach również komunistyczny przywódca Rumunii Nicolae Ceauceascu. W przededniu swojego rozstrzelania też był przekonany o niemal stuprocentowym poparciu.

W wyborach nie bierze udziału cała rodzinna dynastia Kimów, która od 1948 roku, a więc od momentu utworzenia państwa, stoi na czele Korei Północnej. Teraz krajem rządzi wnuk jego założyciela.

Nursułtan Nazarbajew (Kazachstan)

Najlepszy wynik: 98,7 proc. (1991)

Pierwszy i jak dotąd jedyny prezydent Kazachstanu. Do ostatniej chwili popierał ideę zachowania ZSRR, nie przyjechał nawet do Puszczy Białowieskiej na podpisanie porozumienia o jego rozwiązaniu. Fenomenalny wynik związany jest z tym, że oprócz niego w 1991 r. nie było żadnego innego kandydata na ten urząd. W 2010 r. otrzymał status „Pierwszego Prezydenta Republiki Kazachstan – Przywódcy Narodu”, co dożywotnio zwolniło go z odpowiedzialności karnej. Status przywódcy podkreśla też wynik ostatnich wyborów, które odbyły się wcześniej niż wynikało to z ordynacji wyborczej. Nazarbajew zdobył 97,5 proc. głosów i rozpoczął piątą kadencję. Według konstytucji jedna i ta sama osoba nie może pełnić urzędu więcej niż przez dwie kadencje, ale Pierwszego Prezydenta to akurat nie dotyczy.

Islam Karimow (Uzbekistan)

Najlepszy wynik: 95,7 proc. (2000)

Zajmuje drugie miejsce wśród postsowieckich przywódców (do Nursułtana Nazarbajewa brakuje mu jednego dnia) pod względem czasu przebywania u władzy. Jest za to najstarszy z nich. 77-letni Islam Karimow jest prezydentem od 1990 roku. Podobnie jak w Kazachstanie, w Uzbekistanie też jest ograniczona ilość kadencji, ale tam poradzono sobie inaczej. Władze wytłumaczyły, że kadencja liczy się tylko wtedy, kiedy jest równa, a tymczasem np. w 1995 została ona przedłużona dzięki referendum do 2000 roku. W 2002 odbyło się kolejne referendum, które przedłużyło rządy Karimowa o siedem lat. Ale te „nierówne” kadencje po prostu się nie liczą.

Ostatnie wybory odbyły się w tym roku, Karimow zdobył 90,39 proc. głosów. Zgodnie z ordynacją, obecny prezydent nie może ubiegać się o urząd w 2020 roku, ale lepiej zabiegać tak daleko w przyszłość…

Rok temu oświadczył: „Jestem jednym z tych, których krytykują za długie rządy. Krytytkują mnie, ale mnie to nie powstrzymuje. Krytykują mnie, a ja chcę nadal pracować. Co w tym złego?..”

Niczego to nie przypomina?

Postsowiecka tradycja

Huczne zwycięstwa to w ogóle choroba przywódców państw b. ZSRR: Lawon Ter-Petrosjan, pierwszy prezydent Armenii – 91 proc., Ajaz Mutalibow, pierwszy prezydent Azerbejdżanu – 98,5 proc. Dwaj jego następcy – ojciec i syn Alijewowie osiągali wyniki po 98 i 87 procent. Pierwszy prezydent Gruzji Zwiad Gamsachurdia osiągnął 87 proc., ale po kilku miesiącach został odsunięty od władzy i zastrzelił się (lub go zastrzelono) w 1993 r. Jego następca Eduard Szewardnadze wygrał z rezultatem 82 proc., ale po trzech latach został obalony przez Rewolucję Róż.

Kurmanbek Bakijew, który obcenie przybywa na wygnaniu na Białorusi, w 2005 wygrał wybory zdobywając 89 proc. głosów. Został prezydentem wskutek rewolucji, a jego poprzednik dwukrotnie zwyciężał z wynikiem 95 proc. Bakijew też ratował się ucieczką przed rewolucją, ale już w roku 2010.

Baszar al-Asad (Syria)

Najlepszy wynik: 97,29 proc. (2000), 97,62 proc. (2007)

Po śmierci ojca – Hafeza Asada, który rządził krajem 29 lat, władzę objął jego syn – Baszar. Syryjski parlament zmienił konstytucję kraju, obniżając minimalny wiek kandydata na prezydenta z 40 do 34, aby syn Hafeza mógł zostać prezydentem. W 2000 r. Baszar był jedynym kandydatem i zdobył 97,29 proc. głosów w wyborczym referendum. „Czy powierzacie kierowanie krajem Baszarowi al-Asadowi do 2014 roku?” – tak brzmiało pytanie w referendum roku 2007. „Tak” odpowiedziało 97,62 proc. uprawnionych do głosowania. Ostatnie wybory trwały w warunkach wojny domowej, która trwa do dziś. Asad uzyskał 88,7 proc. głosów, ale wyników nie uznały państwa wspierające opozycję. Rosja stwoerdziła, że wybory nie były demokratyczne, ale pogodziła się z wynikiem. Białoruś ich pogratulowała i wyraziła nadzieję, że Syria przezwycięży kryzys i pod kierownictwem Asada nadal będzie „walczyć z terroryzmem i obcą ingerencją w jej wewnętrzne sprawy”.

Charles King (Liberia)

Najlepszy wynik 1560 proc. (1927)

Charles King został wpisany do Księgi Guinessa, ponieważ z 15 tys. zarejestrowanych wyborców głosowało na niego 234 tys. (!) Z takim poparciem stał na czele Liberii 14 lat, a potem został jej pierwszym przedstawicielem w ONZ.

Teodoro Obiang Nguema Mbasogo (Gwinea Równikowa)

Najlepszy wynik 97,85 proc.

Mbasogo doszedł do władzy w 1979 roku, w wyniku przewrotu wojskowego i obalenia dyktatury własnego wujka. Od tego czasu rządzi do dziś. W wyborach prezydenckich w 1996 r. był jedynym kandydatem i zdobył niemal 98 proc. głosów. Opozycja bojkotowała wtedy wybory. Jeżeli nie brać pod uwagę monarchów – królowej brytyjskiej i króla Tajlandii – to Mbasogo zajmuje pierwsze miejsce pod względem długości rządów przez obecnych przywódców państw. Za wybitne zasługi w 2013 r. został nagrodzony jednym z najwyższym odznaczeń państwowych Korei Północnej.

Robert Mugabe

Najstarszy przywódca świata – ma 91 lat. W czasie swoich rządów uczynił z jednego z najlepiej prosperujących państw Afryki krainę nędzy, żebractwa i AIDS. W 2008 r. jego władza się zachwiała: lider opozycji Morgan Tsvangirai zdobył 47,9 proc. głosów, a niezmienny szef państwa tylko 42,3 proc. Jak to bywa w dyktaturach, druga tura głosowania przyniosła zwycięstwo Mugabe, ale zawarto wówczas historyczne porozumienie: Tsvangirai otrzymał stanowisko szefa rządu. W kolejnych wyborach premier znów musiał ustąpić ubiegającemu się o kolejną reelekcję prezydentowi. Wg danych opublikowanych przez WikiLeaks w 2008 u Mugabe wykryto raka krtani. Leczyć miał się w Singapurze, ale oficjalnego potwierdzenia – ani faktu choroby, ani kuracji – nie ma do dziś.

Jaques Chirac (Francja)

Wyniki wyborów nie zawsze świadczą o braku demokracji w kraju. Np. Jaques Chirac w 2002 r. zdobył aż 82 proc. głosów – co prawda w drugiej turze. W pierwszej uzyskał zaledwie 20 proc. Po hasłami „na złodzieja, ale nie faszystę”, „głosuj z zatkanym nosem” wsparła go niemal cała lewica. Potem jego rankingi były niskie, wahały się na poziomie ok. 35 proc. A po zakończeniu kadencji byłego prezydenta skazano na dwa lata w zawieszeniu za nadużycia w czasie, kiedy był merem Paryża.

Lyndon Johnson

Najlepszy wynik w USA w ciągu 200 lat demokracji: 61,05 proc. (1964)

W ciągu całej historii kraju Amerykanie wybrali 44 prezydentów. Najlepszy wynik pokazał Lyndon Johnson w 1964 roku. Uzyskał 61 proc. głosów i objął stanowisko po zamordowanym Johnie Kennedy. Rok później przyjeto akt o prawach obywatelskich, likwidując segregację rasową na południu USA i wprowadzono państwowe ubezpieczenia zdrowotne, co istotnie wpłynęło na wyniki wyborów. Kolejną pięciolatkę Amrykanie zapamiętają jako „krwawą”. Johnson zwiększył liczbę wojsk w Wietnamie z 20 tys. do 540 tys. pod koniec swojej kadencji. Zmarł w 1973 r., po trzecim zawale.

Faktycznie najpopularniejszym prezydentem w historii USA dwukrotnie został Barack Obama. W 2008 r. głosowało na niego 69 mln Amerykanów, ale przy ówczesnej frekwencji dało to jedynie 53 proc. poparcia.

PG dla belsat.eu

Zobacz też
Komentarze