W Rosji drożeje benzyna i rośnie niezadowolenie


W ostatnich dniach paliwo drożeje w Rosji codziennie.

Nadchodzący mundial nie będzie dla Rosjan tak radosny, jak to przedstawiają oficjalne media. W tle wielkiej imprezy nad rosyjską gospodarką zbierają się czarne chmury.

W ostatnich dniach maja najpopularniejsza w Rosji benzyna 92-oktanowa zdrożała prawie o rubel i obecnie jej średnia cena w kraju wynosi niemal 42 ruble za litr. Lepsza, 95 oktanowa również zdrożała i kosztuje średnio ponad 44 ruble. Wydawałoby się, że w porównaniu z polskimi, czy europejskimi cenami to wciąż bardzo tanio, bo mniej niż 2,5 zł za litr paliwa. Ale dla Rosjan ten wzrost cen jest szokujący. Zwłaszcza na prowincji, gdzie wobec upadku transportu publicznego własny samochód jest kluczowy w codziennym życiu.

W dodatku jutro rząd ma rozpocząć prace nad podniesieniem wieku emerytalnego, bo budżetu już nie stać na emerytury. Fala niezadowolenia dopiero nadchodzi, bo wzrost cen paliwa, a także koszty mundialu stopniowo będą wpływać na kondycję rosyjskich finansów i wzrost inflacji. Kilka dni temu w Ulianowsku zaczęły się protesty przeciw wysokiej cenie benzyny. W Jekaterynburgu mieszkańcy bojkotują stacje benzynowe Gazpromu.

Każdy rubel się liczy

Władimir z Rostowa nad Donem jest zrozpaczony, kiedy patrzy na wyświetlające ceny paliw bannery przy stacjach benzynowych. Jest rostowskim taksówkarzem. Bardzo liczy na mundial, że zarobi trochę więcej. Niedawno kupił nową ładę vesta.

– Prawie 800 tysięcy rubli w kredycie, co miesiąc 10 tysięcy rubli raty, a do tego mieszkanie, i opłata dla korporacji – narzeka.

W ostatnich latach do Rostowa zawitała internetowa rewolucja, która wstrząsnęła rynkiem taksówkarskim. Kiedyś z taksówkami w Rosji zawsze był problem i trzeba je było „łapać” na ulicy machając ręką. Dziś działa kilka aplikacji na smartfony. Praktycznie każdy taksówkarz ma w samochodzie kilka smartfonów i pracuje na kilku aplikacjach naraz.

– Pracy jest więcej, ale trzeba płacić więcej prowizji dla kilku korporacji, oglądam każdego rubla zanim go wydam – mówi Władimir.

Dlatego łapie się za głowę, kiedy widzi galopujące ceny. Od razu przerobił swoją ładę na zasilanie gazem, żeby było taniej.

Taniej nie będzie

Skok cen paliwa już zaczął się odbijać na wzroście cen usług bezpośrednio związanych z transportem. Drożeją taksówki i przejazdy popularnymi w rosyjskich miastach „marszrutkami”, czyli busami. W dalszej kolejności benzyna wpłynie na ceny żywności. Tym bardziej, że zbliżają się żniwa, przy których potrzebne będzie mnóstwo paliwa. W dodatku, zdaniem analityków w tym roku będą wyjątkowo nieurodzajne żniwa.

Protesty w Irkucku przeciw podwyżkom cen benzyny.

Tymczasem Dmitrij Kozak, nowy wicepremier odpowiedzialny za energetykę i rynek paliw, 3 czerwca powiedział, że skok cen to efekt drożejącej na światowych rynkach ropy. Cztery dni później w czasie swojej telekonferencji z obywatelami Władimir Putin uderzył w rząd.

– Wzrost cen benzyny to wina rządu i efekt braku regulowania na rynku paliw – mówił Putin.

W ostatnich dniach w trybie alarmowym trwają nerwowe spotkania prezesów koncernów naftowych z Dmitrijem Kozakiem i próby ratowania sytuacji. Nafciarze mają utrzymywać cenę ropy, do czasu, kiedy rząd nie przygotuje obniżki akcyzy.

– To tylko doraźne działania na pokaz, w rzeczywistości czeka nas stały wzrost cen benzyny, aż do europejskiego poziomu, bo rząd musi remontować rozsypujące się drogi, a robi to m.in. z akcyzy na paliwo – uważa Piotr Szkumatow z zajmującej się drogami pozarządowej organizacji „Niebieskie wiaderka”.

Jednak karmieni przez Putina populizmem Rosjanie tracą orientację. Bardzo długo z telewizyjnej propagandy Rosjanie słyszeli, że są surowcową i energetyczną potęgą i Ukraina, czy Europa boi się, że Rosja zakręci kurek z gazem i ropą. Tym razem słyszą, że to świat zewnętrzny, rynki, wpływają na ich portfele.

Bieda-emerytury

Stracą orientację jeszcze bardziej, kiedy rząd wprowadzi w życie nowy etap reformy emerytalnej. Być może Putin znowu będzie robił uniki i krytykował podniesienie wieku emerytalnego, ale raczej nikt nie wierzy, że tak ważna reforma odbywa się bez jego wiedzy. Do tej pory w Rosji obowiązywał niski wiek przejścia na emeryturę: 60 lat dla mężczyzn i 55 dla kobiet. W ciągu ostatnich lat w różnych grupach zawodowych podnoszono wiek odejścia z pracy minimalnie. Jutro rząd zaczyna prace nad ustawą o skokowym wzroście wieku emerytalnego: 65 lat dla mężczyzn i 63 dla kobiet. Według najnowszego sondażu grupy HeadHunter 53 proc. Rosjan jest za utrzymaniem obecnego wieku emerytalnego, a kolejne 35 proc. chce jego obniżenia.

Na rosyjskiej prowincji emerytury wypłacane są w gotówce.

Rosyjski budżet z trudem jednak wytrzymuje finansowanie obecnej, niemal 40 milionowej armii emerytów. Z tej grupy wywodzi się znaczna część z 20 mln. Rosjan żyjących poniżej poziomu ubóstwa. Rosyjskie emerytury są zróżnicowane. W najbiedniejszych regionach, np. Obwodzie Kurskim, Tambowskim, czy Osetii Płn. Ledwie przekraczają 7 tys. rubli (czyli niecałe 400 zł). W bogatej Moskwie najniższa emerytura to 17 tys. rubli (czyli ok. 1000 zł). Rząd obiecuje, że podniesienie wieku emerytalnego pomoże budżetowi i emerytury wzrosną. Rosjanie tradycyjnie nie wierzą w takie zapewnienia. I szykują się na nadejście gorszych czasów po mundialu, kiedy rząd będzie musiał spłacić wydatki i poradzić sobie z zastojem w gospodarce.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze