Uładzimir Niaklajeu: Chcą mnie doprowadzić do śmierci

video

71-letni poeta i polityk wyszedł na wolność po pięciu dniach aresztu.

W ubiegłym tygodniu Uładzimir Niaklajeu został zatrzymany koło własnego domu  przez OMON. Odwieziono go do aresztu, aby odbył tam karę za udział w marszu przeciwko „podatkowi od nieróbstwa”, który odbył się w Mińsku jeszcze 17 lutego.

Za kratami poeta nie pisał wierszy… Odmówiono mu przekazania z wolności długopisu. Umieszczono go w zawszonej celi, nie wezwano pogotowia i nie wydawano leków podczas groźnego skoku ciśnienia.

„Następnym razem, kiedy mnie zabiorą i będzie naturalne zejście śmiertelne, to chcę, żeby wiedzieli: to nie będzie zgon naturalny! Bo w ten sposób właśnie pozbyto się Karpienki*. Dokładnie w ten sam sposób: doprowadzili go do takiego stanu, potem miał on zawał. Ciągali po całym Mińsku szukając, gdzie go lepiej uratować. I już tam został” – ostrzega Niaklajeu.

Poważne problemy z ciśnieniem zaczęły się u niego po zatrzymaniu w Brześciu przez pograniczników – w przededniu Dnia Wolności 25 marca. Z aresztu tymczasowego, z groźnym skokiem ciśnienia poetę zabrano do szpitala.

„Jest w takim stanie, o którym mówił po brutalnym zatrzymaniu w Brześciu 24 marca. Tym niemniej, kiedy zatrzymano mnie przed akcją 1 maja, wzywał ludzi, aby wychodzili na nią i sam też przyszedł, chociaż było mu bardzo trudno. Stanął na czele tej akcji i bardzo godnie ją poprowadził” – podkreśla inny były więzień polityczny Mikoła Statkiewicz.

Za organizację opozycyjnej demonstracji Niaklajeu dostał kolejne wezwanie do sądu, od razu po wyjściu z aresztu. Posiedzenie zaplanowano na przyszły tydzień.

Julia Łabanawa, Biełsat


(*) Hienadź Karpienka (1949-1999) był jednym z liderów opozycji i najbardziej prawdopodobnym kontrkandydatem Alaksandra Łukaszenki na wyborach prezydenckich w 1999 roku. Mimo, że nigdy nie skarżył się na stan zdrowia – był m.in. sędzią piłkarskim – 31. marca 1999 doznał rozległego wylewu krwi do mózgu i po tygodniu zmarł nie odzyskując przytomności. Wśród opozycji panuje przekonanie, że jego śmierć poprzedziła późniejsze tajemnicze zaginięcia innych przeciwników politycznych Łukaszenki – Juryja Zacharanki i Wiktara Hanczara. W tym samym roku obaj zostali porwani przez nieznanych sprawców. Nigdy ich nie odnaleziono.

(cez)

Zobacz też
Komentarze