Ukraina chce sił pokojowych z Afryki, ale nie z Białorusi


Prezydent Ukrainy poleciał do Nowego Jorku, by starać się o misję pokojową ONZ w Donbasie, która w praktyce ma przerwać wojnę. Ale Białorusinów, Rosjan i Kazachów nie zaprasza. Swoją pozycję traci też Mińsk – dotychczasowe miejsce rozmów pokojowych.

W błękitnych hełmach i białych transporterach, tysiące lub nawet dziesiątki tysięcy żołnierzy z różnych państw mogą przyjechać do obwodu donieckiego i ługańskiego Ukrainy. Będą tam zapewniać pokój, chronić cywilów i rejestrować naruszenia zawieszenia ognia. Już około 40 państw zadeklarowało gotowość do wysłania swoich wojskowych w celu powstrzymywania rosyjskiej agresji hybrydowej. W ich gronie jest też Białoruś.

Jednak ani ukraińskie władze, ani mieszkający przy linii frontu Ukraińcy nie chcą tam widzieć białoruskich desantowców. Biełsat zapytał o zdanie mieszkańców Mariupola.

– Rosyjskich i białoruskich sił pokojowych nikt tu nie wspuści dla zasady.

– Wiadomo, że nie. Nam nasi “azowczycy” wystarczą.

– Z Rosji oczywiście nie. Z Białorusi, jak pokazują ostatnie wydarzenia w Mińsku, także nie.

Moskwa i Kijów są bliskie kompromisu – do Donbasu najprawdopodobniej nie przyjadą ani żołnierze NATO, ani wojskowi z postsowieckiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Dziennikarzy poinformował o tym Jewhen Marczuk – przedstawiciel Ukrainy w Trójstronnej Grupie Kontaktowej, która prowadzi rozmowy pokojowe w Mińsku.

To kto w takim razie przyjedzie na Ukrainę?

– Przedstawiciele Bangladeszu, Nigerii, Kenii, Finlandii, Austrii – to całkiem realistyczny wariant. Na niekorzyść Białorusi gra jej przynależność do ODKB – sojuszu obronnego, w którym główną rolę gra Rosja – twierdzi ukraiński politolog Jewhen Mahda.

Jawhen Mahda: Rosja nie może łatwo pokonać Ukrainy

Misja pokojowa Narodów Zjednoczonych na Ukrainie zacznie się nie szybciej, niż po 10 miesiącach od odpowiedniej decyzji Zgromadzenia Generalnego ONZ. Ukraińscy politycy, w tym prezydent Petro Poroszenko, prowadzą teraz aktywną pracę nad tym, by w ogóle zapadła taka decyzja. A białoruscy dyplomaci robią to samo, co rosyjscy – stale głosują przeciwko Ukrainie. I tak w piątek Białoruś wraz z Rosją, Iranem, Kubą i Kazachstanem głosowały przeciwko rozpatrywaniu przez ONZ sytuacji w tymczasowo okupowanych przez Rosjan ukraińskich terytoriach.

I nie był to pierwszy raz, co wywołuje oburzenie Ukraińców, którym Białoruś deklaruje “braterstwo”. Stały przedstawiciel Ukrainy przy ONZ Wołodymyr Jelczenko powiedział telewizji Priamyj.

– Musimy przenieść miejsce negocjacji z Mińska do jakiejś innej stolicy. Przy całym moim szacunku do białoruskiej dyplomacji, nie mogę zrozumieć takiego stanowiska. O jakiej neutralności mowa? Niech się na nas nie obrażają, bo fakty są na tablicy Zgromadzenia Generalnego.

Przedstawiciel Ukrainy ONZ nie chce, by o Donbasie dyskutowano nadal w Mińsku

Ale, by przenieść z Mińska miejsce rozmów pokojowych, potrzebna jest jeszcze zgoda Moskwy, której na razie nie ma. Z jednej strony, władze Rosji mają na Białorusi pełne wsparcie dyplomatów i służb specjalnych. Z drugiej, władze Białorusi nie tylko starają się demonstrować neutralność, ale też szukają i promują swoje biznesy na Ukrainie.

– Rosja jest rzeczywiście zaniepokojona tym, że Białoruś dostarczała Ukrainie paliwo, że ich zbrojeniówki współpracują na przykład przy produkcji przeciwpancernych zestawów rakietowych. Jest zaniepokojona też tym, że na Ukrainę trafiają białoruskie ciężarówki MAZ, które są wykorzystywane przez struktury siłowe.

I oczywiście, Rosja jest zainteresowana przerwaniem tej współpracy. Tak, by Białoruś nie wspierała jej przeciwnika i skupiła się tylko na rosyjskim rynku.

Ukraina walczy z Rosją na białoruskich ciężarówkach. Od teraz je też produkuje

Jarasłau Scieszyk, pj/belsate.eu

Zdjęcie: REUTERS / Ali Hashisho / FORUM

Zobacz też
Komentarze