Transportery i barykady w stolicy Armenii. Protesty trwają

Foto

Фота Photolure

Protesty na ulicach Erywania trwają. Policja próbuje odblokować aleję prowadzącą do parlamentu, którą od wczoraj okupują demonstranci.

Aktualizacja: Do miasta wjechały wozy bojowe.

vesti.az
vesti.az

Lider opozycji Nikol Paszinian poinformował, że policja zatrzymała około 30 protestujących. Wiadomość tą potwierdziły także służby.

– Wzywamy organizatorów wiecu do przerwania nielegalnego zgromadzenia, by policja mogła uniknąć wykonania swoich obowiązków i użycia środków specjalnych w celu rozpędzenia zgromadzenia – czytamy w komunikacie armeńskiej policji.

Służby podały także, że kilka osób zostało rannych w starciach policji z demonstrantami.

Wcześniej kierujący protestami Nikol Paszinian, przewodniczący opozycyjnej prozachodniej frakcji “YELQ” [“Droga wyjścia” przyp. red.], oświadczył, że demonstranci zablokują wszystkie drogi prowadzące do parlamentu. Mają się dziś tam odbyć wybory premiera. Opozycjonista wzywał do zamknięcia głównych ulic stolicy i miast obwodowych już w nocy.

W poniedziałek wieczorem Ormianie wyszli na główne ulice Erywania. Pokojowi demonstranci zablokowali centrum miasta, zatrzymując ruch. Do pieszych dołączyli kierowcy, pozostawiając samochody na głównych ulicach. W nocy zaczęły się starcia z policją, która próbowała oczyścić dojazd do parlamentu. Część demonstrantów została zatrzymana i wywieziona na komisariaty.

Dziś w Erywaniu powinien zostać wybrany premier Armenii. 9 kwietnia wybrany przez parlament (pierwszy raz w historii) prezydent Armen Sarkisjan rozwiązał rząd. Wraz z końcem kadencji poprzedniego prezydenta, zaczęła obowiązywać nowa konstytucja kraju. Zgodnie z nią Armenia stała się republiką parlamentarną, a władza przechodzi w ręce rządu, a nie prezydenta. Koalicja rządząca wysunęła na to stanowisko Serża Sarkisjana, który przez ostatnie 10 lat był prezydentem kraju (obecny i poprzedni prezydent nie są spokrewnieni). Próba przedłużenia władzy Serża Sarkisjana wywołała protesty uliczne inspirowane przez opozycję.

Zobacz także:

Zobacz też
Komentarze