Tłumaczenia Rosji: „Winni nie jesteśmy, ale trybunału nie chcemy”


Rosja zablokowała w Radzie Bezpieczeństwa ONZ projekt rezolucji o powołaniu trybunału międzynarodowego w sprawie katastrofy malezyjskiego Boeinga.

„Bezkarność” Czurkina

Podsumowanie głosowania: 11 państw „za”, 3 – Chiny, Wietnam i Wenezula – wstrzymały się od głosu. „Przeciwko” była tylko Rosja, która skorzystała z prawa weta i nie dopuściła do przyjęcia dokumentu.

Jak podczas posiedzenia przekonywał rosyjski przedstawiciel Witalij Czurkin, inicjatywa powołaniu trybunału jest bezprecedensowa i nie posiada żadnych podstaw prawnych, ponieważ katastrofy malezyjskiego samolotu nie można odnosić do zapisów w VII Ustawy ONZ traktującej o „działaniach dotyczących zagrożenia dla pokoju, naruszania pokoju i aktów agresji”.

Zdaniem Rosjanina, nałożenie przez jego kraj weta na rezolucję wynikło z faktu, że idea trybunału była przedwczesna, źle przygotowana i wybrakowana prawnie, a kierowały tą ideą „cele polityczno-propagandowe”

Sam Czurkin popełnił przy tym iście freudowskie przejęzyczenie:

„Będziemy się spodziewać, że śledztwo wyjaśni i to. I bezkarność będzie mieć miejsce w stosunku i do tych, którzy zestrzelili samolot, i tych, kto skierował go do strefy działań zbrojnych” – dosłownie tak wyraził się rosyjski ambasador przy ONZ. Swojego lapsusu nawet nie zauważył.

„Przekonujący” MSZ

Stanowisko swojego reprezentanta, ale już doskonale wyszlifowanym językiem dyplomacji, oficjalnie potwierdził MSZ w Moskwie:

„Nasze przekonujące wyjaśnienia o przedwczesności i kontrproduktywności takiego kroku, który nie miał precedensów w przeszłości i do tego na długo przed zakończeniem prowadzonego dochodzenia w sprawie okoliczności katastrofy samolotu, nie zostały przyjęte. W tych warunkach Federacja Rosyjska, za wszelką cenę dążąca do zapobieżenia rozłamu w RB ONZ i nadać kwestii konstruktywny bieg, nie uznała za możliwe zezwolić na narzuconą Radzie Bezpieczeństwa upolitycznioną decyzję, głosując przeciwko niej”.

Jednym głosem z Czurkinem mówił też szef rosyjskiej dyplomacji. Zdaniem Siergieja Ławrowa katastrofa liniowca była przecież wynikiem przestępstwa kryminalnego, nie zaś zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa na świecie, Rada Bezpieczeństwa nigdy nie powoływała trybunałów w sprawie katastrof lotniczych, a sama idea sądu międzynarodowego ma na celu karanie tych, kogo za winnego uzna Waszyngton.

Duma: „konfrontacja i histeria”

„Konfrontacja i histeria są celami tych, którzy inicjują powołanie trybunału” – uznał z kolei Franz Klincewicz, członek komitetu ds. obrony w Dumie Państwowej.

„Jest oczywiste, że powołanie trubunału ani na krok nie przybliży zbadania sedna sprawy. Mamy do czynienia z najprawdziwszą akcją PR, z dążeniem do zmiany stanowiska międzynarodowej opinii publicznej, która zaczęła skłaniać się ku współpracy z Rosją” – twierdzi deputowany, który jest też wiceprzewodniczącym frakcji „Jednej Rosji” w Dumie.

„Logika z żelazobetonu”

Demaskowaniem „prawdziwych przyczyn” próby wszczęcia międzynarodowego sądu zajęło się internetowe wydanie „Wzgliad”:

„Celem całej tej historii z tybunałem nie jest wyjaśnienie prawdy o katastrofie Boeinga, lecz przedstawienie Rosji po raz kolejny jako winnej tej tragedii, przecież od pierwszych dni po katastrofie Zachód obarczył Moskwę odpowiedzialnością za ludzką tragedię. „Skoro są przeciwko trybunałowi, to znaczy, że mają coś do ukrycia” – logika niby z żelazobetonu. I rzeczywiście, Rosja nie może przekonać Zachodu, że jest niewinna, bo już uznano nas za winnych” – stawia kropkę nad „i” autor publikacji.

Ale jak wskazują wyniki ostatnich sondaży przeprowadzonych przez ośrodek badawczy Lewada-Centr, zwykli Rosjanie wcale tak nie uważają i właśnie z tego powodu… nie mieliby nic przeciwko przeprowadzeniu międzynarodowego trybunału.

„Trybunał – czemu nie?”

Aż 44 proc. respondentów uważa, że odpowiedzialność za śmierć ludzi znajdujących się na pokładzie malezyjskiego samolotu ponoszą ukraińscy wojskowi, 41 proc. – że władze Ukrainy. 17 proc. obarcza za to winą Stany Zjednoczone. Zaledwie 3 proc. uważa, że winni katastrofy byli „bojownicy DRL”, a 2 proc. obwinia Rosję, która pomagała im sprzętem i kadrami.

I prawdopodobnie ta niezachwiana pewność sprawiła, że 14 proc. uczestników sondażu „całkiem pozytywnie”, a aż 33 proc. „raczej pozytywnie” odniosło się do idei zwołania trybunału w sprawie zwołania trybynału. Raczej nie chciałoby go 14 proc., a zdecydowanie nie – zaledwie 5 proc. 34 proc. nie miało żadnego zdania na ten temat.

„Putina pod sąd nie oddamy!”

Ale w przeciwieństwie do socjologów, politycy nie pytali swoich obywateli o zdanie w tej kwestii. A swoje zdanie rosyjskie kierownictwo wyraziło dobitnie w przeddzień głosowania w Radzie Bezpieczeństwa:

„Przez prezydenta Rosji została potwierdzona niezmienność stanowiska, że powołanie takiego organu rozmija się z celem” – poinformowała służba prasowa Kremla po środowej rozmowie telefonicznej prezydenta Rosji z premierem Holandii.

Czy również nie z tego powodu, o którym wspomina również cytowane wcześniej wydanie „Wzgliad”?:

„Praca trybunału byłaby wykorzystana jako pretekst do potężnej kampanii informacyjnej i politycznej, tym bardziej, że podczas jego pracy zaczęto by żądać wezwania do sądu najpierw rosyjskich wojskowych, potem urzędników, a potem również Władimira Putina” – nie ukrywali obaw, które mogły zadecydować o stanowisku Rosji autorzy publikacji.

Pasażerski boeing 777 należący do malezyjskich linii lotniczych leciał z Amsterdamu do Kuala Lumpur. 17 lipca ub. roku zestrzelono go nad kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów obszarem obwodu donieckiego Ukrainy. Na pokładzie było 298 osób – wszyscy pasażerowie i członkowie załogi zginęli. 

cez, belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze