Szefowa CKW o kampanii prezydenckiej: „Nudna nie będzie, ale obejdzie się bez wstrząsów”


Na Aleksandra Łukaszenkę chce dziś głosować 37 proc. obywateli Białorusi. Na najbardziej rozpoznawalnego z jego przeciwników – 5 proc.

„Mam nadzieję, że kampania wyborcza nie będzie nudna ani senna, ale przy tym nie wzbudzi niepokoju ani wstrząsów, które mieliśmy w 2010 roku” – oświadczyła szefowa Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna.

Nawiązała w ten sposób do protestów po wyborach 19 grudnia, które zostały brutalnie stłumione przez władze.

Najbardziej znany konkurent – uwięziony

Startowało wówczas siedmiu kandydatów opozycji. Po zamknięciu lokali wyborczych doszło do brutalnego zdławienia w Mińsku protestów przeciwko nieuczciwemu przebiegowi wyborów oraz do masowych zatrzymań, a 20 grudnia nad ranem Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że Łukaszenka zdobył prawie 80 proc. głosów. Jeden z kandydatów opozycji, Mikoła Statkiewicz, nadal odbywa wyrok sześciu lat pozbawienia wolności, gdyż sąd uznał go za winnego organizacji masowych zamieszek.

Wyjdzie on na wolność dopiero w przyszłym roku, ale pod względem popularności nie może doścignąć go żaden z opozycjonistów, którzy mogliby już w tej kampanii stworzyć alternatywę dla urzędującego prezydenta.

W sondażu przeprowadzonym przez niezależny ośrodek socjologiczny NISEPD nazwisko Statkiewicza jako swojego kandydata wymieniło 5 proc. respondentów. Poeta Uładzimir Niaklajeu (również kontrkandydat Łukaszenki w r. 2010 i późniejszy więzień polityczny) cieszy się poparciem 4,7 proc., przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka – 4,2 proc., a lider tolerowaneych przez władze liberalnych demokratów Siarhiej Hajdukiewicz – 3,9 proc. wyborców. Były komunista, a obecny przywódca lewicowej partii „Sprawiedliwy Świat” Siarhiej Kaliakin ma poparcie 3,1 proc. obywateli, a kolejni oponenci obecnego reżimu – mniej niż 2 proc.

Zagłosowaliby na opozycjonistę, ale na jakiego?

Co prawda na pytanie: „Jeśli Łukaszenka po raz piąty wystawi swą kandydaturę w wyborach prezydenckich i będzie z nim rywalizować kandydat demokratycznej opozycji, na kogo byś zagłosował?”, 37,4 proc. ankietowanych odparło, że na Łukaszenkę, a aż 20,6 proc. odpowiedziało, że zagłosowałoby na kandydata opozycji. 27 proc. wybrało jednak odpowiedź: „ani na jednego, ani na drugiego”.

Ośrodek NISEPD następująco skomentował wyniki sondażu:

„Rozproszenie kandydatów na prezydenta i niezdolność opozycji do porozumienia się między sobą, nałożone na rozproszenie samego białoruskiego społeczeństwa skazuje dziś na niepowodzenie dowolną polityczną alternatywę”.

Nieszkodliwy hrabia

Dlatego szefowa CKW może demonstracyjnie ubolewa, że przedwyborczą aktywność przejawia na razie tylko jedna osoba. To 80-letni hrabia Aleksander Pruszyński, syn polskiego pisarza i dziennikarza – Ksawerego Pruszyńskiego. Nie może on jednak zostać zarejestrowany, gdyż nie jest obywatelem Białorusi. –

„To czarujący, wesoły człowiek i jest aktywny, ale nie możemy go zarejestrować” – oznajmiła Jarmoszyna.

Kandydować nowiem może osoba, która urodziła się na terytorium białoruskiej SRR, a teraz jest obywatelem Białorusi. Działacz polonijny, syn pisarza Ksawerego Pruszyńskiego, był wcześniej obywatelem Polski i Kanady.

Wiara czyni cuda?

Żadne wybory na Białorusi od czasu wyboru Łukaszenki w 1994 roku nie zostały uznane przez OBWE i społeczność międzynarodową za wolne i uczciwe. Protesty przeciw fałszowaniu wyborów kończą się zatrzymaniami, aresztami i kilkuletnimi wyrokami skazującymi dla liderów opozycji.

Pytana o to, jaką ocenę mogą wystawić zachodni obserwatorzy październikowym wyborom, szefowa CKW odparła:

„Pozostaje tylko wierzyć w to, co najlepsze, i pracować nad tym, by nie dawać powodów do krytyki”.

cez, belsat.eu/pl.polskieradio.pl, pap.pl

 
Zobacz też
Komentarze