„Symbolem Białorusi jest wieś”: Konferencja prasowa Swiatłany Aleksijewicz w Sztokholmie (DODANO VIDEO)


Laureatka nagrody Nobla w dziedzinie literatury, białoruska pisarka Swiatłana Aleksijewicz odpowiadała na pytania dziennikarzy w Sztokholmie. Ze stolicy Szwecji – dziennikarka Biełsatu Alina Kouszyk:

Co jeszcze należy zrobić, aby Pani nowy status został wykorzystany na korzyść wszystkich Białorusinów?

– Myślę, że trzeba robić to, co każdy robił dotąd: każdy swoje. Robić to spokojnie, nie rozpaczliwie. Niestety, ten status nie zawsze pomaga, kiedy człowiek żyje w warunkach dyktatury i systemu autorytarnego. Dyktatura to zazwyczaj prymitywny wytwór. Ci, którzy stoją na czele dyktatury to zwykle niezbyt rozsądni ludzie. W ciągu ostatnich kliku tygodni podpisałam kilka listów, na przykład w obronie oficera armii ukraińskiej Nadiji Sawczenko. Ale podpisując to, uświadomiłam sobie pewną rozpacz: jak mało dziś mogą dobrzy ludzie.

Japończycy zapytali Swiatłanę Aleksijewicz o jej poglądy na temat energetyki jądrowej:

„Człowiek przegrywa z przyrodą, energetyka jądrowa jest bardzo niebezpieczna, trzeba rozwijać alternatywne źródła energii” – odpowiedziała noblistka.

Wg niej katastrofy w Czarnobylu i w Fukisimie mają wiele wspólnego, ponieważ rządy oszukiwały obywateli nie mówiły całej prawdy o zagrożeniu. Wiosną Aleksijewicz wybiera się do Fukusimy.

„Życie jest bardzo ciekawe, nigdy nie stawiałam sobie za cel zdobycie nagrody Nobla. Chciałam zrozumieć, kim jesteśmy, po co żyjemy, dlaczego ludzie znowu cierpią – powiedziała pisarka.

Przypomniała zdarzenie z dzieciństwa, które zapamiętała: kiedy przyszła noblistka miała 10 lat, jej babcia płakała i całowała pieniądze, kiedy dostała pieniądze.

„Chciałam o tym napisać: dlaczego ludzie są dobrzy, a życie złe” – mówiła Aleksijewicz.

alexijewitsch

Korespondentka Biełsatu Alina Kouszyk zapytała, co wzięła ze sobą pisarka do Sztokholmu.

„Wzięłam radość Białorusinów, którzy gratulowali mi na ulicach i brali w objęcia” – brzmiała odpowiedź. – Nie zbieram rzeczy materialnych, tylko emocje”.

Za symbol Białorusi pisarka uważa białoruską wieś, „gdyż z jednej strony to jej podstawa, a z drugiej – nie jest zdolna do tego, aby się zreformować”.

„Szukam prawdy, jest bardzo ważne zrozumienie nowego rosyjskiego średniowiecza” – powiedziała noblistka. Wg niej w Rosji znów nastały czasy „smuty”, ponieważ reakcje rosyjskich władz są bardzo agresywne, a Rosjanie reagują z wielką radością na agresję w wykonaniu swojego kraju.

Na pytanie o ulubione książki Aleksijewicz odpowiedziała, że były one jej „głównym bogactwem w dzieciństwie”. Wśród najważniejszych autorów wymieniła białoruskiego prozaika Alesia Adamowicza.

Własną metodę pracy twórczej określiła tak:

„Prawda nie mieści się w sercu. Trzeba zebrać historie kilkorga ludzi, aby lepiej zrozumieć ogólny obraz”.

– Na czym polega dziś trudność w odzwierciedleniu rzeczywistości?

– Wszystko szybko się zmienia, potrzebne są nowe formy.

– Zrezygnowała Pani z tradycyjnej sukienki podczas ceremonii wręczenia nagrody?

– Laureat ma wolny wybór co do stroju. Będę mówić o Czarnobylu i Afganistanie – dekolty i sukienki będą niedpowiednie.

Na pytanie, dlaczego jej nowa książka jest poświęcona miłości, Aleksijewicz odpowiedziała, że miłość wymaga wysiłków całego życia. Człowiek nie rodzi się, aby umrzeć w reaktorze czarnobylskim lub w Donbasie.

„Wszystko co zrozumiałam na temat Czerwonego Człowieka, napisałam – powiedziała pisarka o swojej ostatniej książce. „Czasy second hand” są encyklopedią czerwonej utopii. Może zrozumiemy, dlaczego zdobywając wolność, możemy porzucić niewolę. Kiedy skończyłam książkę, pomyślałam – a wokół czego jeszcze obraca się Ziemia? I zrozumiałam, że wokół miłości i śmierci. Teraz piszę właśnie książkę o miłości, w której opowiadają o niej i kobiety, i mężczyźni. Jeśli starczy sił, napiszę jeszcze książkę o starości i śmierci”.

O współczesnej literaturze Aleksijewicz mówi tak: „Nie ma wątpliwości, że bohaterami litreratury stają się świadkowie”.

„Tołstoj uważał, że nadejdzie czas, kiedy autorowi wstyd będzie wymyślać literaturę.”

Na pytanie, czy Aleksijewicz jest feministką, pisarka odpowiedziała, że do feminizmu odnosi się bardzo pozytywnie.

Dziennikarka z białoruskiego miasta Biaroza (Bereza) zapytała: „Na czym polega szczęście?”

„Mój pierwszy kawaler był z miejscowego KGB – odpowiedziała noblistka przypominając, że pracowała w tym mieście zgodnie z nakazem pracy. – Nie chciałam z nim tańczyć, na co pani, która wynajmowała mi mieszkanie powiedziała, że on wsadzi mnie do więzienia. Jestem szczęśliwa, bo robię co chcę i jak chcę. Żyję życiem oczyszczonym od śmieci – „co kto powiedział.”

AK, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze