Spojrzenie obserwatorki: symbol wyborów-2015


„Wszyscy wstali, kiedy Łukaszenka wszedł, zaczął ściskać ręce. Ja ręki nie podałam”.

Internet podbija zdjęcie obserwatorki, która jako jedyna nie wstała przed Aleksandrem Łukaszenką, kiedy ten przyszedł głosować do punktu wyborczego. Ale to nie pierwszy akt odwagi ze strony Natallii Haraczki. Odszukali ją dziennikarze „Naszej Niwy”.

„Wszyscy wstali, kiedy Łukaszenka wszedł, zaczął ściskać ręce. Ja nie podałam ręki. Uważam, że jako urzędnik nie stworzył warunków do rozwoju Białorusi. W ten sposób pokazałam jak odnoszą się do niego ludzie – nie ci, którzy z roku na rok go oblizują, lecz zwykli obywatele Republiki Białoruś” – wyjaśnia swój gest kobieta.

Nie bała się. Przypomina jak kiedyś na stała samotnie na Placu Październikowym – z biało-czerwono-białą flagą i balonikiem z przekreślonym portretem Łukaszenki.

„Któryś z dziennikarzy to sfotografował i zamieścił w czasopiśmie z cudownym podpisem” „Władza boi się tych, którzy jej się nie boją i nie lubi tych, którzy ją lubią” – mówi.

Według jej obserwacji wyniki wyborów w punkcie, gdzie głosował Łukaszenka, zostały sfałszowane. Przynajmniej te dotyczące frekwencji. Policzyła, że w głosowaniu wzięło udział 1368 osób, a oficjalne dane mówią o 2053 osobach. Pozostałych obserwatorów pracujących razem z nią w tym lokalu wyborczym uważa za „fikcyjnych”:

„To dobrzy znajomi członków komisji, witali się uściskiem dłoni z ludźmi, którzy przychodzili głosować. To szczególny punkt. Są tam ludzie z Drozdów, sportowcy”.

(Drozdy to prestiżowe osiedle w pobliżu centrum Mińska, mieszka tam wielu białoruskich prominentów, swoją rezydencję ma tam też Aleksander Łukaszenka – od red.)

Natallia Haraczka aktywną działalnością społeczną zajmuje się od 1996 r., a od 2000 bierze udział we wszystkich akcjach protestu. O jeszcze jednym dokonanym przez nią akcie odwagi mówi obrońca praw człowieka Aleh Wołczak.

„Kobieta usiłujująca zatrzymać mikroautobus, do którego tajniacy wpychają uczestników „milczącego protestu” w 2011 r. to właśnie Natallia. Szła ze sklepu z zakupami i nie pozostała obojętna, chociaż ryzykowała życiem”.

Zatrzymania uczestników „milczących protestów”, Mińsk 2011:

 

NM, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze