Służący w batalionie „Azow” Białorusin został milionerem i kupił prywatny samolot


Siarhej Korotkich i Petro Poroszenko, fot. depo.ua

O dziwnej karierze Siarheja Korotkich – Białorusina, będącego w przeszłości członkiem rosyjskich neonazistowskich bojówek, który uciekł na Ukrainę piszą białoruskie i rosyjskie media

Petro Poroszenko 5 grudnia ub.r. wręczył osobiście dowód osobisty żołnierzowi ochotniczego batalionu „Azow” Siergiejowi Korotkich. Stało się tak mimo licznych dowodów, że był on silnie zaangażowany w działalność rosyjskich organizacji neonazistowskiej. Korotkich w ub. roku otrzymał również posadę szefa wydziału policji ds. ochrony obiektów strategicznych.  Z tego powodu został zobowiązany do złożenia deklaracji majątkowej. Okazało się, że funkcjonariusz zarabiający ok. 230 dol. miesięcznie kupił na spółkę 75-metrowe mieszkanie w Kijowie, posiada prywatny samolot odrzutowy oraz w przeliczeniu ok. 1 mln dol. na rachunkach bankowych.

Korotkich urodził się w rosyjskim Togliatti potem wyemigrował z rodzicami na Białoruś, gdzie w latach 1992-1994 służył w armii. Następnie zaczął studia w Akademii KGB, z której wyleciał za kontakty z radykalnymi organizacjami. Jest również stryjecznym bratem Walera Ihnatowicza – skazanego na dożywocie żołnierza oddziałów specjalnych oskarżonego o porwanie i zabójstwo białoruskiego dziennikarza Dzmitryja Zawadzkiego.

Potem przeniósł się do Rosji, gdzie zaczął współpracować z neonazistowskim Towarzystwem Narodowo Socjalistycznym. W 2012 r. został oskarżony o podłożenie bomby na jednej ze stacji metra w Moskwie. Jednak przed aresztowaniem udało mu się uciec z Rosji.

Korotkich związał się też z rosyjskim radykałem Maksimem Marcinowieczym ps. „Tasak”, znanym z filmowania napadów na bezdomnych i Azjatów. Korotkich towarzyszył mu w jego wyprawie do Mińska. Wtedy doszło do starcia miejscowymi antyfaszystami, w czasie którego Białorusin zadał jednemu z nich kilka ciosów nożem. Mężczyzna nie poniósł odpowiedzialności karnej – zdaniem lewicowych białoruskich aktywistów – dzięki swoim związkom z białoruskimi służbami specjalnymi.

W 2014 r. mężczyzna przystąpił do ukraińskiego ochotniczego batalionu Azow. Jego kariera nabrała tempa i zaczęło mu się szczęścić pod względem finansowym. Jest to wyjątek na tle innych białoruskich ochotników walczących na Ukrainie. Ci od lat nie mogą doprosić się o przyznanie im ukraińskiego obywatelstwa. Ukraińskie władze nie zwracają uwagi, że droga na Białoruś jest dla nich zamknięta, gdyż za uczestnictwo w walkach na wschodzie Ukrainy grozi tam odpowiedzialność karna. Niedawno dwóch obywateli Białorusi służących na wschodzie Ukrainy nie mogąc doprosić się uregulowania swojej sytuacji postanowiło wyjechać z Ukrainy do Polski, gdzie poprosili o azyl.

Jb/ www.belsat.eu/pl/ www.nn.by www.novayagazeta.ru

 

Zobacz też
Komentarze