Rosja ma dość „białoruskich owoców morza”


Zdj. blackseanews.net

Od 14 listopada Rossielchoznadzor wprowadza tymczasowe ograniczenia na wwóz do Rosji ryb i owoców morza pochodzących od dwóch białoruskich producentów.

Sankcje zostały nałożone na zakłady przetwórstwa rybnego Witebskryba oraz Biełryba. Jak bowiem wykazały kontrole, latem tego roku na terytorium obwodu riazańskiego był wwożony towar, który jedynie udawał mrożone białoruskie ryby. W rzeczywistości pochodził on z Norwegii, Finlandii i Wielkiej Brytanii, a więc państw objętych rosyjskim embargiem spożywczym.

Rossielchoznadzor, czyli Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego podkreśla, że ujawniony towar nie był żaden sposób przetwarzany, a nawet solony na terytorium Białorusi.

Rosjanie podważają w ten sposób stanowisko przedstawicieli rządu w Mińsku, którzy zapewniają, że nawet słynne „białoruskie krewetki” eksportowane do Rosji formalnie rzeczywiście są białoruskie, ponieważ zanim trafią na rosyjski rynek podlegają obróbce.

– Gdy te krewetki są złowione, a potem przewiezione na Białoruś i tu przechodzą proces oczyszczenia, zasolenia i inne wtedy zmienia się kod (towaru – belsat.eu). To znaczy, że towar w odpowiedni sposób, zgodnie z założeniami polityki gospodarczej był wwieziony na terytorium Unii Celnej” – tłumaczył w ubiegłym roku białoruski premier Andrej Kabiakou.

Czytajcie więcej:

cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze