„Putin – ch…!”: jak funkcjonariusz OMON-u w sądzie zeznawał

video

Bezprecedensowa otwartość stróża prawa.

Niezwykły incydent wydarzył się w sądzie dzielnicy Centralnej Mińska, gdzie rozpatrywana są sprawy administracyjne przewodniczącego Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatola Labiedźki i lidera niezarejestrowanego na Białorusi Ruchu Solidarności „Razem” – Wiaczasława Siwczyka.

Obecna na posiedzeniu dziennikarka Tacciana Ułasienka relacjonuje, że milicjant starał się wyjaśnić, o jakie hasło wykrzykiwane rzekomo przez Siwczyka miał do niego pretensje. Niestety mimo wszelkich starań, opisowo określić tej frazy nie potrafił.

Po długich mękach, wreszcie wykrztusił z siebie: „Putin – ch….!”. Potem, gdy już wyraźnie mu ulżyło – zauważyła dziennikarka.

Labiedźka stanął przed kolegium ds. wykroczeń za udział w niedawnej akcji upamiętnienia ofiar represji stalinowskich. Siwczyk jest oskarżony o przeklinanie podczas zorganizowanego w Mińsku wiecu przeciwko rosyjskiej bazie lotniczej na Białorusi.

Dzięki odwadze cywilnej milicjanta również sędzia mógł dowiedzieć się, że mianem „przeklinania” określono faktycznie niecenzuralne, ale niezwykle popularne antyrosyjskie hasło polityczne, które z Ukrainy przyszło również na Białoruś.

DD, belsat.eu Zdj: А. Labiedźka

Zobacz też
Komentarze