Prezydent Czeczenii uważa, że rosyjscy opozycjoniści są chorzy psychicznie


Ramzan Kadyrow fot. arabic.bbc.com

Ramzan Kadyrow w ten sposób nieco zmiękczył linię. Kilka dni temu nazwał oponentów politycznych Kremla „wrogami ludu”, których należy karać z całą surowością za „działalność wywrotową”.

Czeczeński lider miał na myśli tzw. opozycję pozasytemową – polityków, którzy nie zasiadają w parlamencie. W rosyjskiej Dumie oprócz rządzącej „Jedynej Rosji” zasiadają bowiem jeszcze komuniści, liberalni-demokraci Żyrynowskiego oraz lewicowa „Sprawiedliwa Rosja” – czyli partie koncesjonowanej opozycji, które w najważniejszych sprawach nigdy nie sprzeciwiają się Kremlowi.

O pozostałych Kadyrow ma jak najgorsze zdanie i uważa, że sprzedali się Zachodowi. Wyraził więc gotowość, aby „tym, którzy szkodzą Rosji, zapewnić szpitalne łóżka i doświadczonych lekarzy”.

„Specjaliści potwierdzają, że nawet na fotografiach tej szajki widać, że oni naprawdę potrzebują szybkiego leczenia i rehabilitacji” – napisał na swoim profilu w Instagramie Ramzan Kadyrow.

Czeczeński polityk wytłumaczył też za co tak nie lubi „wrogów narodu”:

„Oni zagrażają Rosji, jeżdżą do USA i stolic europejskich krajów i podpowiadają jakie wprowadzić sankcje, żeby zaszkodzić gospodarce, stabilności i bezpieczeństwu Rosji”.

Jego słowa pod adresem niesystemowej opozycji wywołały ostrą krytykę kręgów opozycyjnych i niezależnych mediów. Jako żywo przypominają bowiem stalinowską retorykę okresu terroru lat 30 XX w. Zresztą oskarżenie opozycjonistów o choroby psychiczne również ma swoje korzenie w czasach komunistycznych, gdy do zamkniętych szpitali psychiatrycznych wysłano dysydentów z diagnozą „schizofrenii bezobjawowej”.

Sam Kadyrow zareagował na krytykę pod swoim adresem w sobie właściwy sposób:

„Jeśli oni moją opinię uznali za groźbę, to znaczy, że rozumieją, że my za Rosję, za nasza wspólną Ojczyznę ginęliśmy i będziemy ginąć i jesteśmy gotowi na wszystko, żeby bronić naszej Ojczyzny”.

Kadyrow od dawna pozuje na największego przyjaciela rosyjskiego prezydenta, a podległe sobie kilkudziesięciotysięczne jednostki nazywa armią Putina. Niedwuznacznie też sugeruje, że w wypadku zaostrzenia sytuacji politycznej w Rosji – to one zajmą się obroną „konstytucyjnego porządku”. Na razie demonstruje daleko idącą samowolę. To funkcjonariusze czeczeńskich sił zbrojnych są podejrzani o zastrzelenie pod murami Kremla opozycyjnego polityka Borysa Niemcowa. A władze federalne mają ograniczone możliwości  ingerencji w to, co się dzieje w kaukaskiej republice.

Kadyrow nie toleruje też jakiejkolwiek krytyki wewnątrz kraju. Ostatnio przed kamerami telewizji osobiście rugał mieszkankę Czeczenii, która ośmieliła się w Internecie umieścić filmik krytykujący porządki panujące w republice.

Jb, belsat.eu/pl wg  bbc.com

Zobacz też
Komentarze