Prezent od Łukaszenki poszedł pod młotek. Wylicytowano go na cele dobroczynne


W posiadanie kija hokejowego prezydenta wszedł dziennikarz, który… skrytykował jego grę. Potem wpadł na pomysł, jak z pożytkiem pozbyć się niespodziewanego podarunku.

Juryj Michalkiewicz opublikował w portalu Tut.by materiał pt. „Analiza bez upiększeń. Jak gra w hokej Aleksander Łukaszenka”. Szczere i bezkompromisowe opinii autora, który nie pozostawił na umiejętności przywódcy państwa suchej nitki, najwidoczniej musiały dotrzeć do samego prezydenta i wywrzeć na nim spore wrażenie. Podczas kolejnego meczu swojej drużyny, na który zostali zaproszeni dziennikarze, Łukaszenka wręczył dziennikarzowi swój kij.

Nie wiadomo, czy miał to być szeroki gest w wyrazie uznania, czy też raczej zachęta z przesłaniem – „masz i sam spróbuj lepiej.” Michalkiewicz postanowił jednak nie zatrzymywać niespodziewanego prezentu i wystawił kij na licytację.

Za 3600 dolarów kupił go anonimowy nabywca. Pieniądze ze sprzedaży wspomogą dobroczynną organizację „Drużyna Anielskich Skrzydeł”, która pomaga niepełnosprawnym dzieciom i ich rodzicom w uprawianiu sportu. Przekazana przez dziennikarza suma ma konkretnie pomóc w przygotowaniu 35-osobowego zespołu, który weźmie udział w Mińskim Półmaratonie, zaplanowanym na wrzesień tego roku.

DR, cez, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze