Polskie przyprawy silniejsze od propagandy Putina

photo

W piątek w rosyjskim Internecie pojawiło się zdjęcie, które poruszyło sieć. Na przyprawach polskiej formy „Kamis” naklejono ostrzeżenia, iż jest to produkt z „wrogiego państwa”. Przytaczamy reakcję komentatora „Echa Moskwy”.

„To krótka historia o ludowym zdrowym rozsądku.
To krótka historia o ludowym sprzeciwie wobec niegodziwców i propagandystów.
To historia o tym, dlaczego jeszcze się wzajemnie nie pozabijaliśmy.”

Tak rozpoczyna swój artykuł  Matwiej Ganapolski, obserwator polityczny „Echa Moskwy”, pierwszego niezależnego radia w ZSRR, które, mimo obecnego finansowania przez Gazprom, stara się zachowywać niezależność i często staje w kontrze do Kremla.

koper echo moskwy

„Otóż, w supermarkecie „Piatioroczka” na torebkach przypraw znanej polskiej formy Kamis pojawiły się naklejki: „Ten towar wyprodukowana na terytorium kraju, prowadzącego wobec Rosji wrogą politykę”.

Nie trudno zgadnąć, że to taka podwójna aluzja,” – pisze Ganapolski, – „Jedna aluzja odnosi się do tego, że na Ukrainie funkcjonują takie naklejki na rosyjskich towarach – możesz pójść do supermarketu i zobaczyć na produktach podobny napis, albo skromny znaczek – flagę Rosji. Jednocześnie, same towary nie są zakazane, a Ty sam wybierasz, czy kupić towary z Rosji, czy wybrać podobne, ale z innego kraju.

No tak, jeśli na towarach w „Piatioroczce” były flagi Ukrainy, albo byłaby wspomniana Ukraina, to nie było by żadnych wątpliwości. Rosja z Ukrainą walczy, to prawda,” – dodaje Echo Moskwy – „dlatego nie kupuj produktów z tego kraju – Twojego wroga. W tym nie ma nic niezwykłego. Tylko, że firma „Kamis” to Polacy, więc jest to atak nie w Ukrainę, a w Polskę. I to już druga aluzja.

Najbardziej interesujące jest to, że informacja na naklejce to prawda. Nie można jednak mówić, że są to stosunki wrogie. Daleko im do relacji z tych lat, gdy w telewizji w najlepszym czasie antenowym pokazywano festiwale z Sopotu, Zielonej Góry, każdy człowiek radziecki znał imiona czterech pancernych i ich psa, a raz w tygodniu wszyscy chichotali z żartów bywalców „polskiej kawiarni Kabaczok 13 stuliew”. Ale były i takie czasy, gdy w Polsce pojawił się związek zawodowy „Solidarność” i partia przyjęła decyzję, że Polska jest złym przykładem dla posłusznego ludu sowieckiego, a potem w ogóle wrogiem. Najpierw Polska była wrogiem przez „Solidarność”, potem za to, że zachciało jej się do Europy, potem – bo chciała do NATO, a teraz dlatego, że wspiera Ukrainę.

I dlatego, według logiki szalonych propagandzistów Kremla, Polska rzeczywiście jest wrogiem Rosji. I jakoś tak się złożyło, że wszystkie inne kraje, oczywiście oprócz tych, które dostają pieniądze z Kremla (jak Abchazja, Osetia Południowa, Naddniestrze i wszelkie „republiki ludowe”), to wrogowie Rosji.” – pisze obserwator „Echa Moskwy” – „Obecnie, co prawda, Rosja uważa, że pojawili się nowi przyjaciele – Mołdawia, Bułgaria i Tramp. Ale za rok rosyjscy patrioci będą na samochodach umieszczać imię trampa zaraz obok wiadomego wulgaryzmu, tajemniczy nieznajomy będzie doklejał etykiety na mołdawskie wino i bułgarskie jabłka. A potem i wino i jabłka rozjadą buldożerami” – komentuje moskiweski dziennikarz.

„To znaczy, że proces będzie niezmienny, albo niezmienna będzie polityka Rosji w stosunku do swoich sąsiadów. Nazwę takie polityki sami sobie dopowiedzcie”, – pisze Ganapolski.

„Ale okazuje się, że prości ludzie są najrozumniejsi. Oczywiście oglądają telewizję i namiętnie kochają Putina. Ale w bezpośredniej ankiecie „Echa Moskwy”, czy kupili by towary, na których są takie etykietki o „wrogim państwie”, 88% odpowiedziało, że tak.

To dlatego, że obywatele, oczywiście kochając Putina, dobrze wiedzą, że Rosja nie ma większego wroga, niż ona sama.”

Warto jedynie dodać, że choć polskie przyprawy można znaleźć na rosyjskich półkach, to już nie doszukamy się tam polskiego mięsa, serów czy warzyw i owoców. Te godzące w polskich producentów ograniczenia są rosyjską odpowiedzią na sankcje Unii Europejskiej – nałożone na Rosję w związku z jej polityką wobec Ukrainy i Syrii.

Czytaj także>>>

W ciągu roku Rosja zniszczyła 8 tys. ton przemyconej zachodniej żywności

„Sankcje dojrzewające” prosto z rosyjskiej masarni

Polskie jabłka wytropiono aż w Krasnojarsku. I przepisowo przejechano spychaczem

 

PJr, belsat.eu; cytując Echo Moskwy.

Zobacz też
Komentarze