Polscy rzemieślnicy zawrócili z granicy


Jechali na kiermasz do Grodna, dojechali tylko do granicy. Delegacja rzemieślników z Polski nie dotarła na „Kaziuki”.

Na festiwal rękodzieła „Kaziuki – 2015” ściągnęli rzemieślnicy i artyści ludowi z całej Białorusi. Byli też goście z Ukrainy, oczekiwano również Polaków.

– Mimo, że Polacy już od dawna są stałymi uczestnikami święta, to tym razem, po raz pierwszy od wielu lat kiermasz odbył się bez nich. Poszło o to, że sześciu osób nie przepuścili celnicy – pisze grodzieński blog s13.

Rzemieślnicy z Polski mieli zaproszenie na kiermasz od grodzieńskich władz miejskich, mieli też białoruskie wizy. Nie przekroczyli jednak granicy, ponieważ białoruscy celnicy potraktowali ich jako eksponentów, chcących zademonstrować swoje wyroby na wystawie. W praktyce oznaczało to, że wszystko to co wwożą, co do sztuki musieliby wywieźć z powrotem do Polski.

Zdaniem rzemieślników, takie podejście całkowicie przeczyło idei kiermaszu, na który wybierali się przecież również po to, aby sprzedawać swoje rękodzieło. Nie widzieli więc sensu kontynuowania podróży.

Najbardziej znany jarmark św. Kazimierza to oczywiście wileńskie „Kaziuki” . Od lat podobną imprezę organizuje się również w Grodnie. W 1484 roku królewicz Kazimierz Jagiellończyk zmarł właśnie w mieście nad Niemnem, a dopiero potem jego szczątki przewieziono do Wilna. W 1604 Kazimierz został uznany za świętego, a później zyskał sobie sławę patrona Litwy.

cez, Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze