Policjantów ubiorą w dresy. Żeby się nie wyróżniali w tłumie

photo

Tajniacy wreszcie dostaną ujednolicone stroje?

Takim pomysłem z dziennikarzami rosyjskiej TV LifeNews podzieliły się źródła w komitecie organizacyjnym MŚ-2018 w piłce nożnej, które mają odbyć się w Rosji. Chodzi o przygotowany już dokument, określający zasady bezpieczeństwa na stadionach oraz oraz w miejscach pobytu uczestników mistrzostw, oficjalnych delegacji oraz kibiców. Sporo uwagi poświęcono kwestii ubioru funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.

„Funkcjonariuszy policji rozmieszczonych na stadionie planuje się ubrać w dresy, które zgodnie z zamysłem ekspertów nie będą odstraszać widzów” – informuje LifeNews.

Ale to nie jedyne zadanie, któremu mają sprostać resortowe dresy:

„Jednocześnie, zgodnie z wymaganiami co do uniformu, powinien on wyróżniać się na ogólnym tle, żeby funkcjonariuszy bezpieczeństwa można było zobaczyć z daleka w tłumie. Uniform nie powinien też mieć na sobie żadnych znaków firmowych” – wyjaśnili dziennikarze.

Tak naprawdę pomysł na policję w dresach nie jest jednak niczym nowym, a Rosjanie jedynie wydają się podejmować próbę sformalizowania od dawna stosowanych praktyk. Luźny strój sportowy, często połączony z wygodnymi mokasynami, kaszkietem i skórzaną kurtką to niemal dyżurny strój tajniaków lub innych współpracowników służb bezpieczeństwa, obecnych na masowych akcjach. Bardzo dobrze znani są uczestnikom opozycyjnych demonstracji politycznych. Nie tylko w Rosji.

Najgłośniej w ostatnim czasie było o ukraińskich „tituszkach” – działających w półkryminalnych formacjach, kontrolowanych przez milicję i wykonujących brudną robotę, której woleli unikać sami funkcjonariusze. To właśnie uzbrojeni w pręty i pałki, a często noże i broń palną dresiarze odpowiadali za prowokacje na demonstracjach i napady na ich uczestników.

Podobnym ubiorem i działaniem mogą pochwalić się też aktywiści, a naprawdę bojówkarze tzw. Antymajdanu, rzekomo oddolnego ruchu, mającego walczyć z przejawami „kolorowych rewolucji”, ale już na terenie samej Rosji.

Od lat takiemu stylowi w modzie niezmiennie hołdują też białoruscy tajniacy.

I ich akcje często przypominające rzeczywiście bandyckie napady, logicznie nawiązują do pochodzenia wybranego przez nich stylu. To styl rosyjskich dresiarzy z ubogich, patologicznych dzielnic, który rozprzestrzenił się na inne kraje byłego ZSRR.

Charakterystyczną cechą owej subkultury „gopników”, która przenika się też z elementami dresiarskiej subkultury kibolskiej jest również przesiadywanie w kucki na krawężnikach i murkach oraz plucie dookoła pestkami ze spożywanych non-stop prażonych pestek ze słonecznika. Oprócz tego charakterystyczny slang, a przede wszystkim nienawiść i agresja wobec wszystkiego co obce i pochodzi spoza granic swojej dzielnicy.

Pozostaje tylko pytanie, czy funkcjonariusze służb bezpieczeństwa naśladują ten styl, bo próbując wtapiać się w tłum właśnie tak wyobrażają sobie przeciętnego obywatela swojego kraju, czy to wynik tego, że szczególnie bliskie są im charakterystyczne cechy tych właśnie środowisk. Chociaż przede wszystkim to raczej dość prymitywny sposób na profilaktyczne zacieranie śladów przez służby – zawsze mogą przekonywać, że „bili nie nasi, ale jacyś bandyci”.

cez, belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze