Polacy rozświetlili Prypeć

photo

Polski energetyk podczas prywatnego wyjazdu do Czarnobylskiej Strefy Zamkniętej włączył światło w opuszczonej fabryce „Jupiter”, poinformowała 24 kwietnia na Facebooku grupa Napromieniowani.pl

Adam Bojanowski, z zawodu energetyk, zafascynowany wysiedloną 30-kilometrową „Strefą Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej” postanowił przywrócić temu miejscu odrobinę życia. Za obiekt swoich starań obrał fabrykę „Jupiter” w Prypeci, która, jako ważny zakład produkcyjny, została wyłączona z eksploatacji dopiero 15 lat po katastrofie. Fabryka jest też bohaterem licznych mitów i teorii spiskowych – sekretnym zakładem produkującym tajną broń.

Przez półtorej dekady robotnicy z „Jupitera” pracowali w „Mieście Widmo” – 50-tysięczną Prypeć ewakuowano drugiego dnia po awarii w elektrowni – 27 kwietnia 1886 roku. Choć ewakuacja miała miejsce o dzień za późno, wojsko w pośpiechu wywoziło ludzi, którzy zostawiali tam cały swój dobytek, niedoczytane książki, niekończone jedzenie – wszystko skażone. Dlatego też Prypeć, miasto zatrzymane niczym w fotograficznym kadrze, jest symbolem tragedii ludności cywilnej, którą zaatakował „pokojowy atom”.

Na horyzoncie widoczna jest Czarnobylska Elektrownia Atomowa, z nałożonym na blok reaktora specjalnym „sarkofagiem”.

Ożywić „Miasto Widmo” spróbowali Polacy, „stalkerzy” z grupy Napromieniowani.pl. Ich celem było włączenie światła i w jednym z prypeckich budynków, a „Jupiter” nadawał się do tego idealnie – jest to nie tylko obiekt znany, ale też najdłużej używany, więc jego instalacje powinny znajdować się w względnie dobrym stanie.

„Brakowało tam już drzwi (zapewne były z aluminium, więc poszły na złom), ale za plecami wciąż mieliśmy bramki wejściowe, resztki bramek dozymetrycznych i recepcję. Pomimo początkowych problemów udało się włączyć lampy, oddając choć w części to, jak tu było kiedyś” – czytamy w fotoreportażu Napromieniowanych.

Wyzwaniem dla energetyka Adama Bojanowskiego było znalezienie kompletnej instalacji: część urządzeń elektrycznych została zdemontowana i wykradziona w celu sprzedania napromieniowanych „artefaktów”, lub złomu, poza „zoną”, instalacja w innym miejscach uległa zniszczeniu w ciągu 16 lat od ewakuacji zakładu.

„Plan był taki, by lampy włączyć w sali komputerowej – nie udało się. W magazynku z wciąż fabrycznie zapakowanymi czujkami dymu również nie było sensu próbować. Udało się dopiero w pomieszczeniu zakładowej centrali telefonicznej” – czytamy dalej.

Niech to sferyczne zdjęcie pokaże Wam choć w części, jak to jest uczestniczyć w pierwszym od 30 lat uruchomieniu lamp w Prypeci. Kto zgadnie co to za budynek?Relacja z niego już wkrótce.

Publié par Napromieniowani.pl sur dimanche 23 avril 2017

Stalker-energetyk nie podłączał instalacji w „Jupiterze” do sieci zewnętrznej – ta została odłączona w całej 30-kilometrowej „zonie” podczas ewakuacji kolejnych obiektów i osiedli, prąd mają tylko stacjonujące tam dalej służby. W celu włączenia nietypowej iluminacji, przywiózł on specjalnie mały agregat prądotwórczy.

„Zniechęceni tymi niepowodzeniami dostrzegliśmy luźno opartą o ścianę lampę z sufitu, a niedaleko niej nieuszkodzone świetlówki. Energetyk Adam wkręcił ją, podłączył pod agregat i co zrobił? Agregat wziął w lewą rękę, zaś lampę na prawe ramię i tak chodził po ogromnych halach, rozświetlając je, jak nikt inny od 2001 roku, gdy ostatni raz zgaszono tam światło. Ta jedna oprawa wystarczyła do oświetlenia dużej części hali, a na suficie wisiały ich setki. Wyobraźcie więc sobie, jak jasno musiało tam być w czasach świetności miasta i samych zakładów” – podsumowują swoje dokonanie Napromieniowani.

26 kwietnia 1986 roku w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doszło do awarii reaktora. W jej wyniku doszło do wybuchu, pożaru i skażenia ogromnych powierzchni planety – przy czym ewakuowano mieszkańców ze strefy w promieniu 30 kilometrów od elektrowni. W wyniku akcji ratunkowej, skażenia powietrza, wody i terenu umarły tysiące osób, choć duża część zgonów, np. „likwidatorów” umierających ze względu na nowotwory, nie została uznana za śmierć na skutek choroby popromiennej, o czym w swojej „Czarnobylskiej modlitwie” pisała białoruska noblistka Swietłana Aleksiejewicz.

Katastrofa czarnobylska przyczyniła się także do rozpadu Związku Radzieckiego – społeczeństwo sowieckie dowiedziało się o niej dopiero kilka dni po awarii. Spotęgowało to brak zaufania ludności do władz i państwowych mediów. Dlatego też Czarnobyl jest na Białorusi symbolem okłamywania ludu przez władzę – opozycja corocznie 26 kwietnia organizuje antyrządowe demonstracje o nazwie „Czarnobylski Szlak”.

PJr, belsat.eu za Napromieniowani.pl

Zobacz też
Komentarze