Polacy na Kreszczatiku. Bohdan Chmielnicki przewraca się w grobie?


Próba defilady w Kijowie. Zdj. online.ua

Prorosyjscy działacze z Ukrainy wstrząśnięci udziałem polskich wojskowych na defiladzie w Kijowie.

Zdaniem zbiegłego do Moskwy dziennikarza telewizyjnego Maksima Rawrieby udział Polaków w defiladzie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy to „niewyobrażalny widok dla tych, którzy znają historię Kozactwa Zaporoskiego, na którego tradycję lubią powoływać się obecne ukraińskie władze”.

„W 1648 roku wielu umarło, żeby tych Lachów w Kijowie nie było. I wszystkie zaporoskie konstytucje zaczynały się od punktu, żeby Lachów w Kijowie nie było. Dlatego, że oni – Lachy – nie uznali rewolucji 1648 roku. I uważają Kijów za polskie miasto. A Bogdana – za separa” – nawiązuje ironicznie do dzisiejszych separatystów Rawrieba, który uciekł z Ukrainy po obaleniu prezydenta Janukowycza.

Cytujący go portal politnavigator.net przypomina zaś, że w 1648 r. Kozacy Zaporoscy pod przywództwem Bogdana Chmielnickiego wywołali powstanie przeciwko Rzeczypospolitej oraz ekspansji Kościoła Katolickiego, rok później wyzwolili od Polaków Kijów, a w 1654 „wojna wyzwoleńcza” zakończyła się „ponownym zjednoczeniem terytoriów Wojska Zaporoskiego z Carstwem Moskiewskim”.

„Ci Moskale po prostu chcą zwaśnić Ukraińców i Polaków. Bo jedność Europejczyków to najgorszy koszmar Moskala, jego śmierć. W historii było dużo różnych rzeczy. Ważne jest akurat to, żebyśmy nie zważając na to co było złe, dziś byli ludźmi cywilizowanymi i zjednoczonymi przeciwko tym orkom” – skomentował te rewelacje jeden z czytelników portalu online.ua, który również zamieścił cytat Rawrieby, ale już jako kuriozum.

Tak wielkie emocje wzbudziło doniesienie, że na defiladzie zaprezentują się m.in. żołnierze ukraińsko-litewsko-polskiej brygady im. Konstantego Ostrogskiego. Na jutrzejsze uroczystości z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy wybiera się też do Kijowa prezydent Andrzej Duda.

cez, belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze