Pokazał przedwyborcze represje na wsi – trafił przed sąd


Reportaż z Kaplicz, który nie spodobał się władzom

Poleski sąd skazał współpracującego z Biełsatem Andreja Tołczyna. Władze rozdrażnił materiał o wyborach lokalnych w rolniczym miasteczku Kaplicze na Polesiu.

Dziennikarze Białsatu pokazali w nim poparcie, jakim w miejscowości cieszy się niezależna i nieopozycyjna kandydatka do rady wiejskiej Roza Strelczanka.

– Rękami, nogami i laseczką będę bronić Rozy! – deklarowała podczas spotkania przedwyborczego jednak z mieszkanek Kaplicz.

Na jaw wyszły także szykany i naciski ze strony władz – między innymi stała obserwacja kandydatki przez milicję.

Za materiał z końca stycznia przed sąd trafili dwaj dziennikarze-freelancerzy współpracujący z Biełsatem – Andrej Tołczyn i Kastuś Żukouski (którego w ciągu ostatnich lat służby prześladują szczególnie dotkliwie).

Byli sądzeni z art. 22.9 Kodeksu Wykroczeń – „Naruszenie ustawy o środkach masowej informacji”. Postępowanie wobec Żukouskiego zamknięto, gdyż świadkowie nie mogli rozpoznać podejrzanego.

Sędzia Swiatłana Kuhiejka skazała niezależnego dziennikarza Andreja Tołczyna na grzywnę w wysokości 40 „kwot bazowych” – równowartość 1 714 złotych.

Zobacz także:

NM, PJ, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze