Podatek od „nieróbstwa” – będzie marsz protestu?


Rozpoczęła się kampania opozycji przeciwko prezydenckiemu dekretowi nr 3.

W Dzień Konstytucji przejść ulicami broniąc swoich konstytucyjnych praw. Część białoruskiej opozycji planuje przeprowadzenie 15 marca wielkiego „marszu darmozjadów”. Na razie dopracowują ten pomysł i zbierają podpisy pod petycją o skasowanie dekretu.

„To kwestia, wokół której możemy zjednoczyć bardzo wielu ludzi, niezależnie od tego czy są oni aktywni politycznie czy apolityczni, czy są na prawicy czy na lewicy. Rzeczywiście widać, że ludzie mają dość” – zapewnia przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka.

Czytajcie również:

Ci, którzy podpisują petycję uważają, że z problemem może spotkać się każdy.

„Pracuję, ale rozumiem, że w każdej chwili też mogę stać się darmozjadem”.

„Jeżeli już Białorusini są darmozjadami, to w ogóle nie mam na to słów. To kim są wobec tego Rosjanie? Chociaż… nie można tak uogólniać, oceniając cały naród”

„To się w głowie nie mieści. Człowieka wyrzucają na bruk i jeszcze ma za to płacić”

Już rozpoczęła się powszechna zbiórka podpisów. Organizują je niezależne związki zawodowe i organizacja społeczna „Pomoc prawna ludności”. Kampania będzie trwać miesiąc.

„To nierealne, aby płacić takie pieniądze, które zmuszeni są teraz płacić ludzie. A ludzie nie mają pracy, gdzie mają pracować? Wszystko stoi, wszystkie fabryki i zakłady” – mówi mieszkanka Bobrujska.

Dzięki inicjatywie Białorusini podpisać się pod petycją nie tylko w Mińsku i centrach obwodowych, ale również mniejszych miastach – Bobrujsku, Orszy, Nowopołocku, Soligorsku. Ale są też tacy, którzy popierają taki podatek.

„Wiem, że ludzie są niezadowoleni, ale oczywiście, że trzeba płacić. Trzeba było to dawno zrobić, jeszcze 20 lat temu” – przekonuje inny mieszkaniec Bobrujska.

Dla Haliny Smirnowej, która zbiera podpisy pod petycją, takie głosy nie są niespodzianką.

„Oczekiwałam, że tacy ludzie będą. I będą jeszcze. To nie pierwszy taki człowiek, który popiera naszego prezydenta i nasz rząd. Ale przyjdzie czas i na nich, pewnie dotąd jeszcze ich to nie dotknęło” – uważa aktywistka.

Czytajcie również:

Swoje głosy można oddawać również na stronie z petycjami online zvarot.by, a przedstawiciele administracji państwowej mają obowiązek na nie odpowiedzieć. Działacze podkreślają, że obywatele mają prawo domagać się też wyjaśnień bezpośrednio w urzędach skarbowych. Tak jak zrobiła to grupa mieszkańców Reczycy, która zorganizowała się dzięki serwisom społecznościowym.

„W ten sposób na 15-30 przeniesiemy daty sądów, a potem trzeba będzie znów coś wymyślać. Bo osobiście ja nie mam pieniędzy” – mówi jedna z kobiet.

Jeżeli urzędy skarbowe nie reagują, trzeba iść dalej – do prokuratury. Tak radzą obrońcy praw człowieka, którzy przypominają o zapisie w konstytucji, który zapewnia prawo do pracy, ale nie obowiązek pracy.

Tacciana Reut, Biełsat

Czytajcie również:

Zobacz też
Komentarze