Po reportażu Biełsatu przeciwko skorumpowanemu urzędnikowi ze Słonimia wszczęto śledztwo

video

„Bohaterem” materiału Alesia Zaleuskiego zainteresowały się kompetentne organy, a dziennikarz obiecuje ciąg dalszy historii.

„Jakieś dwa tygodnie temu zadzwonili mieszkańcy Słonimia i poinformowali, że przeciwko byłemu kierownikowi przedsiębiorstwa mieszkalno-komunalnego Mikałajowi Syantowiczowi wszczęto śledztwo. Powiadomiła o tym „Zona X” (kronika kryminalna w państwowej TV – od red.) Sprawdziliśmy i rzeczywiście okazało się, że toczy się śledztwo, a urzędnik został zawieszony w obowiązkach. W śledztwie figurują artykuły dotyczące przewyższenia uprawnień służbowych i korupcji” – powiedział belsat.eu Aleś Zaleuski.

Syantovich
„Bohater” reportażu, Mikałaj Syantowicz (z lewej)

Reportaż o korupcji w słonimskim przedsiębiorstwie ukazał się październiku 2014 r. w „Ludzkich Sprawach”, autorskim programie Zaleuskiego. Opowiadał on historię mieszkańców domów przy ul. Tankistau w Słonimiu, którym podczas prywatyzacji mieszkań wystawiono rachunki za kapitalny remont, którego tak naprawdę nie było.

Aleś Zaleuski wyjaśnił też, że „z pomocą” i dzięki stanowisku szefa zbudował sobie dom kierowca Syantowicza oraz jego synowa. Wkrótce autor „Ludzkich spraw” obiecuje ciąg dalszy tej historii.

„Trochę wstyd przed mieszkańcami – wzywali nas, prosili o pomoc – nawet, żeby kogoś wsadzić za kratki. Ale ludziom tym na razie nie pomogliśmy. Dlatego nasz najbliższy program będzie poświęcony temu tematowi: walka z korupcją w żaden sposób nie wpływa na los konkretnych ludzi, na życie kraju, na komfort życia. Sam system generuje korupcję, potem zmienia się człowiek, ale stanowisko pozostaje w ramach tego samego systemu”.

Za swój głośny reportaż Aleś Zaleuski wcześniej został ukarany. Skazano go za „pracę bez akredytacji” na wysoką grzywnę – o równowartości ok. 2 tys. zł. Dziennikarz twierdzi jednak, że praca jego ekipy dała impuls, aby łamaniem prawa przez słonimskiego urzędnika zajęły się właściwe organy. A grzywnę wspomina z uśmiechem:

„Pracuję przecież na Białorusi, nie przyjechałem przecież tu pracować z jakimiś iluzjami i innymi oczekiwaniami. Wystarczyło mi reakcji pracowników sądu w Słonimiu: podczas rozpatrywania mojej sprawy administracyjnej zebrali się po pracy w sali posiedzeń i z wielkim zainteresowaniem oglądali demonstrowany tam reportaż. Aprobowali…”

NM, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze