Po co Amerykanom „kałachy” made in USA?


Oficer kurdyjskich formacji zbrojnych w Iraku z karabinem maszynowym PKM. Fotografia wikimedia.org

Dowództwo Sił Specjalnego Przeznaczenia USA zastanawia się nad zorganizowaniem na swoim terytorium produkcji broni sowieckiego typu, pisze nationalinterest.org.

Dokładniej, jednostka, sprawująca nadzór nad pododdziałami komandosów US Army, Korpusu Marines, US Navy i US Air Forces, opublikowała propozycję zamówienia publicznego dla amerykańskich producentów: poszukiwane jest przedsiębiorstwo, które stworzy projekt rodzimej produkcji sowieckiej broni automatycznej.

SOCOM zgłasza potrzebę „opracowania innowacyjnej możliwości wytwarzania całkowicie funkcjonalnych kopii broni zagranicznej produkcji, które nie ustępują, a nawet przewyższają możliwości zagranicznych wzorów”.

Przede wszystkim Dowództwo Sił Specjalnego Przeznaczenia USA (SOCOM) zainteresowane jest opracowaniem ręcznego karabinu maszynowego kalibru 7,62×54R, który będzie odpowiednikiem PKM – sowieckiego uniwersalnego karabinu maszynowego projektu Kałasznikowa. Amerykanie potrzebują także wielkokalibrowego karabinu maszynowego strzelającego amunicją 12,7×108, odpowiednika wkm-u NSW – konstrukcji Nikitina, Sokołowa i Wołkowa.

Stworzona przez Mosina amunicja kalibru 7,62×54mm wykorzystywana jest w broni strzeleckiej i maszynowej od 1891 roku. Amunicji tej używały najpierw wojska Imperium Rosyjskiego, teraz jest to najpopularniejszy kaliber świata.

Sojusznicza pomoc

Wystarczy zobaczyć dowolny filmik z obecnych „gorących punktów” (Somalia, Libia, Syria, Irak), by zrozumieć, że większość żołnierzy walczących po obu stronach używa broni sowieckiej, lub jej zagranicznych kopii. Często, by mniej się wyróżniać, amerykańcy komandosi w Syrii czy Iraku także uzbrajali się w automaty pomysłu Kałasznikowa.

Komu mogą być dostarczane nowiuśkie amerykańskie „kałachy”?

„Kałasznikow” stoi pod ścianą w pomieszczeniu, w którym modlą się przed posiłkiem kobiety z oddziałów syryjskich chrześcijan. Fotografia: ypgrojava.org.

Przede wszystkim, kurdyjskim formacjom w Syrii i Iraku, które stały się głównym sojusznikiem USA w wojnie z islamistami. Po drugie, arabskim, asyryjskim, ormiańskim, turkmeńskim, czerkieskim a nawet czeczeńskim muzułmańskim i chrześcijańskim jednostkom syryjskiej demokratycznej opozycji wobec reżimu Baszara Asada – „Syryjskim Siłom Demokratycznym”. Po trzecie, irackim i afgańskim wojskom rządowym, które zwalczają terrorystów w swoich krajach.

Osobno należy patrzeć na konflikt w Dobnasie – Ukraina ma swoje zakłady zbrojeniowe, dlatego jej przydać się może co najwyżej amunicja. Jednak kopie sowieckiej amunicji Ukraina kupuje sama.

Co to da?

W opisie zamówienia znajdziemy, że sojusznicy USA, z którymi współpracują specialsi, od dziesięcioleci wykorzystują broń, której nie produkuje się w Ameryce, a którą nabywa się od pośredników na rynku zewnętrznym. Dodajmy, że dużą część takiej broni USA zdobywa na jednostkach przeciwnika.

„Kałasznikowy” zdobyte podczas operacji antyterrorystycznej w Bagdadzie. Fotografia: U.S. Department of Defense.

W związku z tym, że amerykańscy sojusznicy posługują się bronią różnych typów i producentów, trudno jest ją konserwować i zachowywać w sprawności bojowej – brakuje części zapasowych i ustandaryzowanych dostaw, a na przykład siły kurdyjskie mają problem z regularnymi dostawami uzbrojenia.

Dodatkowo, amerykańscy instruktorzy nie chcą tracić czasu na uczenie sojuszników posługiwania się bronią, którą nie będą się potem posługiwać – niech sojusznicze formacje uczą się i walczą sprzętem, który żołnierze już znają.

Problem ten chce rozwiązać SOCOM – by przestać być zależnym od sporadycznych dostaw broni wątpliwej jakości. Jednocześnie Pentagon pragnie pełnej samodzielności Ameryki w tej kwestii – surowce, komponenty i siła robocza powinny być amerykańskie.

Wielkokalibrowy karabin maszynowy NSW. Fotografia: wikimedia.org

Wielkość planowanej produkcji nie jest znana, jednak wydaje się, że zakwalifikują się jedynie projekty, które zakładają „produkcję masową”. Przez ostatnie dwa lata, jak twierdzi SOCOM, sami komandosi kupowali 500 sowieckich automatów rocznie. Oficjalne zamówienie na produkcję kopii sowieckiej broni maszynowej nie świadczy jeszcze o tym, że siły specjalne USA planują z niej korzystać, by „wpakować” Rosję podczas jakiejś fantasmagorycznej prowokacji.

Oryginalną bronią sowiecką i jej kopiami, jak powszechnie wiadomo, wykorzystują bojownicy i terroryści na wszystkich kontynentach, większość krajów postsowieckich i nawet kilku członków NATO.

Czytaj także:

Białoruś sprzedała w 2017 r. uzbrojenie za miliard dolarów

W Mińsku wspominano Białorusinów walczących pod Monte Cassino

Wojskowe straty Rosji i Ukrainy są porównywalne – „Ukraińska Prawda”

Alaksandr Hiełahajeu, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze