Piętrowa machinacja: jak legalny białoruski ser udawał w Rosji zakazany holenderski


Zasadę, że zakazany owoc smakuje lepiej, wykorzystali handlowcy z Kraju Ałtajskiego.

Jeden ze sklepów w mieście Rubcowsk oferował klientom nie lada gratkę. Można było w nim kupić objęte sankcjami żywnościowymi sery z Holandii i Niemiec.

Jednak kiedy sprawą zainteresowała się Zachodniosyberyjska Prokuratura Transportowa, wyszło na jaw jej podwójne dno. Sery wcale nie pochodziły z Unii Europejskiej, skąd ich import jest zabroniony. Zakazany owoc (tzn. ser) udawały jak najbardziej legalne wyroby – wyprodukowane na Białorusi i w Argentynie.

Trzy osoby odpowiedzialne za wprowadanie klientów w błąd pociągnęto do odpowiedzialności dyscyplinarnej, a dyrektora sklepu dodatkowo ukarano grzywną w wysokości 10 tys. rubli – za wykroczenie administracyjne.

Embargo na artykuły spożywcze z USA, Australii, Kanady, krajów UE oraz kilku innych państw europejskich Moskwa wprowadziła w ubiegłym roku. Była to odpowiedź na sankcje gospodarcze, którymi Zachód objął Rosję za aneksję Krymu i wspieranie antyukraińskiej rewolty w Donbasie.

 

JW, cez, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze