Papież chwali demokrację w Estonii. Rosjanie mówią o faszyzmie


Papież Franciszek otrzymał od prezydent Kersti Kaljulaid elektroniczną kartę rezydenta Estonii. Zdjęcie: Twitter Kersti Kaljulaid

Papież Franciszek, który we wtorek rozpoczął wizytę w Estonii, w przemówieniu do władz w Tallinie mówił, że w kraju tym jest „wysoki poziom wolności prasy, demokracji i wolności politycznej”. Apelował o pielęgnowanie pamięci o tych, którzy wywalczyli wolność.

– Od wieków te ziemie nazywane są Krainą Maryi, Maarjamaa. Imię to należy nie tylko do waszej historii, ale jest częścią waszej kultury – powiedział papież w czasie oficjalnej uroczystości przed Pałacem Prezydenckim w Tallinie.

W roku obchodów stulecia niepodległości Estonii przywołał jej dzieje, mówiąc: „Wasz naród musiał w różnych okresach historii znosić trudne chwile cierpienia i ucisku. Była to walka o wolność i niezależność, zawsze kwestionowane lub zagrożone”.

– W ciągu ostatnich nieco ponad 25 lat, w czasie których pełnoprawnie weszliście ponownie do rodziny narodów, społeczeństwo estońskie uczyniło gigantyczny krok, a wasz kraj, choć niewielki, jest jednym z pierwszych pod względem rozwoju społecznego i potencjału innowacyjnego – zauważył.

Franciszek odnotował „wysoki poziom wolności prasy, demokracji i wolności politycznej” w Estonii, a także zacieśnienie więzi współpracy i przyjaźni między tym krajem a różnymi innymi państwami.

Papież apelował też o pielęgnowanie pamięci o pokoleniach, które walczyły, aby „uczynić wolność możliwą”.

Przestrzegał przed pokładaniem całego zaufania w postępie technologicznym jako jedynej możliwej drodze rozwoju. Jak zauważył, może to spowodować utratę zdolności do tworzenia „więzi międzyludzkich, międzypokoleniowych i międzykulturowych”.

Franciszek powiedział także władzom, że członkowie poszczególnych wspólnot powinni czuć się „jak u siebie w domu”.

Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid powiedziała w przemówieniu powitalnym skierowanym do papieża, że Deklaracja Niepodległości z 24 lutego 1918 roku zawiera zobowiązanie do zagwarantowania „równej wolności całemu narodowi Estonii, bez jakiegokolwiek rozróżnienia z powodu przekonań politycznych, pochodzenia etnicznego czy wyznania religijnego”.

– Wolność religijna jest właśnie jedną z trwałych skał, na których zbudowana jest nasza demokracja” – oświadczyła estońska prezydent.

Pielgrzymka z konfliktem etnicznym w tle

Podczas gdy papież i prezydent mówią o demokracji i równości, rosyjskie media podkreślają rzekomo narastające w Estonii nastroje antyrosyjskie. Nawet 25 proc. mieszkańców państwa stanowią Rosjanie, których większość mieszka w stolicy. Po odzyskaniu przez Estonię niepodległości przybysze czasów ZSRR zostali uznani za obcokrajowców, którzy muszą zdawać egzamin na obywatelstwo. Procedurę utrudnia fakt, iż część Rosjan w Estonii nie zna i nie chce się uczyć estońskiego, co wysuwa ich poza margines społeczeństwa.

Rosjanie w Estonii: razem, a jednak osobno

Obecnie konflikt się zaognia. Z jednej strony stoją estońskie władze, które obawiają się rosyjskiej V kolumny i scenariusza zrealizowanego w Donbasie. Z drugiej strony rosyjskie mniejszościowe organizacje i media nazywają Estończyków faszystami i rusofobami. Z kolei za ich plecami stoi społeczne poparcie Rosjan, imperialistyczna wizja Kremla oraz jego maszyna propagandowa.

Szef Sił Obrony Estonii: Rosja jest gotowa do interwencji zbrojnej na Białorusi

pj/belsat.eu wg PAP, TASS

Zobacz też
Komentarze