Opozycja się jednoczy. Karatkiewicz wyraża sprzeciw


Brutalne pobicia, setki zatrzymanych, procesy sądowe i nowi więźniowie polityczni. W tak dramatyczny sposób zakończyła się powyborcza demonstracja opozycji w Mińsku w 2010 r. Niektórzy nazwali to nawet pogromem opozycji. Smutna rocznica wydarzeń „Płoszczy” znowu przypomniała o pytaniu: czy można było tego uniknąć?

„Ze wszystkich kampanii politycznych w ostatnich czasach białoruska opozycja demokratyczna wychodziła słabsza, niż kiedy je rozpoczynała. Przyczyna jest jedna i ta sama: każdy rozgrywa swoją grę i w końcu przegrywają wszyscy” – uważa Uładzimir Niaklajeu z ruchu „O państwowość i niepodległość”.

Z wezwaniem do konsolidacji zwrócili się do opozycji przedstawiciele białoruskiej inteligencji. Jako wyjście z krytycznej sytuacji zaproponowano przeprowadzenie Kongresu Sił Demokratycznych.

Jednym z impulsów do tego kroku były też ostatnie wybory prezydenckie. Brak wspólnego kandydata oraz wspólnego planu działań opozycji przyniosły negatywne skutki – twierdzą autorzy apelu. – Dalej może być tylko gorzej.

Odpowiedź nadeszła szybko. Jako pierwsi gotowość do utworzenia komitetu organizacyjnego kongresu wyrazili Uładzimir Niaklajeu, Stanisłau Szuszkiewicz i Mikoła Statkiewicz.

„Ten komitet organizacyjny sam w sobie jest płaszczyzną konsultacyjną. Może ona zacząć działać choćby w przyszłym tygodniu. Będziemy dyskutować i radzić się z partiami, aby podczas Kongresu swoje przygotowane stanowiska potwierdzili poprzez głosowanie” – podkreśla Mikoła Statkiewicz, były więzień polityczny.

W jakich kwestiach powinno zostać wypracowane wspólne stanowisko? Przedstawiciele kręgów opozycyjnych nie mają wątpliwości już dziś.

„To scenariusz opozycji w wyborach parlamentarnych i stosunek opozycji do tych procesów politycznych, które rozpoczęły się w związku z ociepleniem w relacjach pomiędzy Białorusią a Unią Europejską” – dodaje Uładzimir Niaklajeu.

Wg pierwszych członków komitetu organizacyjnego ideę poparła już większość ruchów opozycyjnych.

„W imieniu Europejskiej Białorusi – Andrej Sannikau, w imieniu Ruchu Solidarności „Razem” – Wiaczasłau Siwczyk, w imieniu Młodego Frontu – Zmicier Daszkiewicz, a w imieniu BSDP zgodziła się Iryna Wesztard” – zdradza Mikoła Statkiewicz.

Niektórzy liderzy partii opozycyjnych jeszcze zwlekają z decyzją.

„Pożyjemy, zobaczymy. Jeżeli będą dowody, że to potrzebne i odczujemy, że to potrzebne, to poprzemy” – mówi Anatol Labiedźka, przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.

Jedynym ruchem, który otwarcie oświadczył o niedemokratyczności Kongresu jest organizacja „Mów Prawdę”. Jej lider Andrej Dzmitryjeu oznajmił, że inicjatywa ta – tak jak wcześniejsze podobne – może doprowadzić do jeszcze większych podziałów w opozycji. Popleczniczka Dzmitryjewa i była kandydatka na prezydenta Tacciana Karatkiewicz też jest przeciw.

„Uważam, że nie trzeba tworzyć nowych formalnych struktur organizacyjnych. Trzeba jednoczyć się w działaniu” – twierdzi Karatkiewicz.

A organizatorzy komitetu organizacyjnego zapewniają, że nawet jeżeli Kongresu nie poprą wszystkie organizacje polityczne i społeczne, to i tak się on odbędzie. Według polityków czasu jest niewiele, a więc nie wykluczone, że forum odbędzie się już w lutym lub marcu.

Jan Babicki, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze