Operator Biełsatu skazany, ale pozostanie na wolności


Sąd w Mińsku wymierzył Alaksandrowi Lubianczukowi 575 rubli grzywny „za przeklinanie”. To równowartość ponad 1100 złotych.

W sprawie naszego współpracownika sąd zbierał się aż dwa razy. Pierwsze posiedzenie odbyło się wczoraj, ale przełożono je na dziś. Przyczyną było niestawienie się świadków. Byli to milicjanci, którzy mieli zeznać, że Lubianczuk przeklinał na komendzie, dokąd 31 marca został zabrany z przeszukiwanego przez funkcjonariuszy milicji mińskiego biura Biełsatu.

Dziś potrzebni świadkowie już byli. Jeden z nich, Uładzisłau Padrez, tak opisywał swoją rozmowę z zatrzymanym:

„Pytanie zadane Lubianczukowi wywołało u niego rozdrażnienie i powiedział jedno niecenzuralne słowo. Później je powtórzył”.

Jakie to było słowo, milicjant już nie zdradził. Powiedział tylko, że nie było ono adresowane do nikogo konkretnie, ale miało „ogólny charakter” Nie mógł sobie też przypomnieć, czy to on przeszukiwał dziennikarza. Sąd wyjaśnił za to, że raport o naruszeniu przez Lubianczuka artykułu kodeksu ds. spraw wykroczeń nie został zarejestrowany na komendzie.

Mimo to wyrok był skazujący. Operatorowi Biełsatu wymierzono wysoką grzywnę, stanowiącą 25 tzw. jednostek bazowych. To 575 rubli, czyli ponad 1100 zł.

„Oczywiście, że jestem w pewnym sensie zadowolony. 25 „bazowych” to nie 15 dni aresztu – powiedział nam chwilę po wyjściu z sali posiedzeń Alaksandr, nawiązując do wyroku, na który skazano niedawno innego naszego operatoraAlaksandra Barazienkę. – Uważam jednak, że i tak jest on niesprawiedliwy i będę się od niego odwoływać”.

Barazienka został zatrzymany podczas demonstracji 25 marca w Mińsku. Oskarżono go, że trzymając kamerę „wznosił okrzyki i wymachiwał rękoma”. Po aresztowaniu ogłosił głodówkę. Lubianczuka milicja zastała w biurze Biełsatu, gdzie pięć dni później odbył się nalot – zakończony przeszukaniem i skonfiskowaniem sprzętu znajdującego się w pomieszczeniach.

Czytajcie również:

Zabranego stamtąd naszego współpracownika próbowano aresztować od razu. Pomogła interwencja dyplomatów z Ambasady RP w Mińsku – Alaksandr jest akredytowany przy białoruskim MSZ jako dziennikarz Telewizji Polskiej.

belsat.eu

 

Zobacz też
Komentarze