Nowy zwrot? Ambasador Rosji w Mińsku „nie widzi sensu” w rosyjskiej bazie lotniczej na Białorusi


– Nic szczególnie strasznego na świecie nam nie grozi – przekonuje Aleksander Surikow.

Szef rosyjskiej placówki oznajmił o tym podczas spotkania z dziennikarzami, poświęconemu swojemu zawodowemu świętu – 10 lutego jest obchodzony w Rosji jako Dzień Pracownika Dyplomacji.

„Myślę, że nie ma sensu wnosić tej kwestii na porządek dnia, nic szczególnie strasznego na świecie nam nie grozi. Jest cały szereg realnych pytań, nie jestem lotnikiem i nie podejmę się rozważań na temat prędkości, czasu podlotu i innych niuansów. Minie czas i projekt dobiegnie do finiszu – w tę lub inną stronę. Zobaczymy, w którą” – oświadczył rosyjski dyplomata.

W ub. roku Rosjanie ogłosili plany otwarcia bazy lotniczej na Białorusi. Aleksander Łukaszenka stwierdził w odpowiedzi, że nic mu o nich nie wiadomo i konsekwentnie sprzeciwiał się jej powstaniu. Według nieoficjalnych informacji, od zgody na zainstalowanie bazy Moskwa uzależniała kwestię dalszych kredytów dla Mińska oraz cen surowców energetycznych eksportowanych na Białoruś.

„Nie istnieje pomiędzy nami żaden spór co do ceny gaz. Odpowiednim protokołem potwierdzono jak formuje się cena: to koszt wydobycia plus transport na Białoruś. I nikt z tym się nie spiera – przypominał dziś Surikow. – Możliwe, że cena nieco spadnie. Cena dwa lata temu wynosiła 270-280 dolarów za 1 tys. metrów sześciennych, w ubiegłym roku – 144 dolary, czyli dwa razy mniej. Dla porównania, ubiegłoroczna średnia cena dla Europy wynosiła ok. 300 dolarów. Negocjacje sprzedawcy i kupującego to rozsądne i obiektywne podejście, który satysfakcjonuje obie strony”.

DR, belsat.eu

Czytajcie również >>> Mińsk nie ustępuje: rosyjski gaz ma być tańszy

Zobacz też
Komentarze