Niedoszły eksporter karabinów snajperskich na Białoruś aresztowany w USA (ODNOWIONE + VIDEO)

video

Agentom federalnym wydał go producent broni.

Przedmiotem transakcji miało być 86 karabinów snajperskich Sako. Dwa lata temu bronią zainteresował się urodzony w Indiach obywatel Zjednoczonych Emiratów Arabskich Kolar Rahman Anees Ur Rahman. Chciał on kupić kilkadziesiąt sztuk tych karabinów w produkujących je zakładach zbrojeniowych z Salt Lake City z zamiarem dalszego wysłania ich na Białoruś.

Tam poinformowano go jednak, że eksport broni z USA na Białoruś jest zabroniony – w związku z sankcjami gospodarczymi i embargiem, którymi objęte są władze w Mińsku. Jednocześnie o próbie takiej transakcji poinformowano służby federalne.

Wtedy do akcji wkroczyli tajni agencji, którzy nawiązali kontakt Rachmanem. Ten nic nie podejrzewając potwierdził im swoje zamiary i wpłacił zaliczkę na dostawę pierwszej partii broni – 10 karabinów oraz nabojów. Określił też trasę przerzutu – broń miała trafić z USA na Białoruś przez RPA, a następnie Turcję.

Operacja trwała dwa lata. Rachmana aresztowano na początku listopada w jednym z hoteli w Chicago. Sądzony będzie w Utah.

Za popełnienie przestępstwa przeciwko Stanom Zjednoczonym grozi mu 5 lat pozbawienia wolności i 250 tys. dolarów grzywny. Za naruszenie ustawy o kontroli eksportu broni – 20 lat więzienia i milion dolarów grzywny. Za próbę przemytu broni – 10 lat więzienia i 250 tys. dolarów grzywny, a za pranie pieniędzy – do 20 lat pozbawienia wolności i kara pieniężna w wysokości 500 tys. dolarów.

DR, cez, belsat.eu

Jak Rosja i Białoruś sprzedają broń islamskim terrorystom

Nieoczekiwana zmiana wizerunku. Białoruś znana m.in. jako aktywny dostawca broni, dała się zauważyć jako… odbiorca. Służby specjalne USA zatrzymały człowieka, który usiłował dokonać przerzutu dużej partii elitarnych karabinów snajperskich na Białoruś. Informacji o incydencie jest mało, a pytań z nim związanych – na odwrót, bardzo wiele. Dokąd prowadzi skandal z Salt Like City? – sprawdzał Walery Ruselik.

Kupić w USA przez Internet niemal sto fińskich karabinów snajperskich i wywieźć je na Białoruś, którą Stany Zjednoczone objęły embargiem na dostawy broni, wydaje się co najmniej nielogiczne. Jednak właśnie to usiłował zrobić obywatele Zjednoczonych Emiratów Arabskich Kolar Rahman Anees Ur Rahman. Przestępcę zatrzymano, czeka go sąd. A 89 karabinów, które figurują w sprawie, rodzi też nie mniej pytań.

„W Rosji, która graniczy z Finlandią, gdzie są one używane w policji, karabiny te są sprzedawane w sklepach z bronią. Dlatego dziwne, że ten obywatel kraju arabskiego chciał je kupować w USA” – zauważa białoruski ekspert ds. wojskowości Aleksander Alesin.

A po co to Białorusi?

Do uzbrojenia wojska takiej ilości broni jest oczywiście za mało, no i żołnierze używają karabinów snajperskich wojskowych modeli. Elitarne jednostki specjalne i bez tego posiadają zagraniczną broń wysokiej klasy – równie skuteczną przeciwko terrorystom, „zielonym ludzikom”, jak i aktywistom potencjalnego białoruskiego Majdanu. A prywatnym VIP-om z kręgów myśliwskich o wiele łatwiej zaopatrywać się w Rosji – uważa Alesin.

Zresztą wschodni sąsiedzi Białorusi udzielając coraz bardziej stanowczej odpowiedzi na pytanie. W artykule pod wymownym tytułem „Pomocnicy i arsenały terroryzmu” zamieszczonym na proputinowskiej stronie internetowej „Wzgliad”, Białoruś wprost oskarża się o sprzedaż broni islamskim terrorystom – za pośrednictwem Kataru.

„Armii Kataru białoruska broń jest niepotrzebna, bo obowiązują w niej amerykańskie standardy. Najwidoczniej zakupy są robione dla „trzecich stron”. Wśród końcowych odbiorców są libijscy islamiści, bojownicy z Synaju oraz syryjscy zwolennicy Państwa Islamskiego” – twierdzi Jewgienij Satanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Podobne oskarżenia padają ostatnio pod adresem Ukrainy i Turcji – krajów, z którymi Rosja ma stosunki dalekie od sojuszniczych.

A co do Białorusi, to wnioski rosyjskiego eksperta są oparte na skażonych faktach: wojsko Kataru ma bardzo rozmaitą broń jeśli chodzi o jej pochodzenie: od francuskiego do radzieckiego. I na temat handlu bronią z terrorystami, to nie Kreml powinien się wypowiadać:

„Sama Rosja zawarła nie tak dawno kontrakt z Arabią Saudyjską uważaną za jednego ze sponsorów terroryzmu kontrakty wojskowe na 20 mld dolarów USA. Co prawda, teraz trochę przyhamowali, ale wcześniej Rosja dostarczała szerokie spektrum broni krajom arabskim, które jak twierdzi sama Moskwa, współpracują z ISIS” – podkreśla Alesin.

Łukaszenka wymyka się spod kontroli

Napady Kremla na bodaj ostatniego swojego sprzymierzeńca założyciel organizacji „Biały Legion” Siarhiej Czysłau tłumaczy w prosty sposób: Moskwa uważa, że Łukaszenka wymyka się spod kontroli i trzeba postawić go na miejsce.

„Rosja może prowadzić grę obliczoną na wiele ruchów naprzód. Tak było z „desantem szwedzkich misiów”. Wygrała na nim tylko Rosja, która pokazała Białorusinom, że wychwalana przez nich obrona przeciwlotnicza nie jest nic warta i Łukaszenka musiał potem podpisać umowę o wspólnym obszarze obrony przeciwlotniczej – uważa założyciel paramilitarnej organizacji opozycyjnej. – Stąd właśnie presja osobiście na Łukaszenkę. Bardziej niepokoi ich zmiana wektora, to że Łukaszenka przestał ich zdaniem budować „russkij mir”.

Dlatego niezależnie od tego, czy tajemnicza historia z próbą zakupu przez Araba fińskich karabinów w USA, by wysłać je na Białoruś jest prawdą czy też dobrze wyreżyserowaną prowokacją, to na celowniku karabinu tak czy inaczej jest Białoruś.

Walery Ruselik, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze