Najstarszy kościół katolicki w Grodnie kończy 400 lat

Foto

Pobernardyński kościół w Grodnie

Kościół bernardynów ufundowany przez Króla Zygmunta III Wazę to nie tylko najstarszy, ale najdłużej działający kościół w mieście. Pod koniec trwania Związku Sowieckiego był jedyną działająca świątynią katolicką w mieście.

Mimo licznych perypetii historycznych, wnętrze Kościół Znalezienia Krzyża Świętego w Grodnie do dziś zachwyca barokowym wystrojem. W środku zobaczymy ołtarze z drewna imitującego marmur, przysadziste konfesjonały, figury świętych, a na suficie pyzate anioły. Jednak najciekawsze są losy ludzi związanych ze świątynią.

Dar polsko-szwedzkiego króla

Obchody 400-lecia świątyni

Kościół i kompleks klasztorny należały do zakonu bernardynów, którzy osiedlili się w Grodnie już w 1494 r. Przez niemal stulecie nie mieli jednak własnej świątyni. Budowę zaczęto dopiero w 1595 r., gdy król Zygmunt III Waza zatwierdził fundację na budowę świątyni i przekazał na ten cel 3,2 tys. florenów. Król był pobożnym katolikiem wychowanym przez jezuitów i dlatego doceniał rolę zakonów w umacnianiu katolicyzmu w Wielkim Księstwie Litewskim.

Według legendy wielki wkład pieniężny w budowę kościoła wnieśli żołnierze powracający z wyprawy na Moskwę. Każdy z nich miał dać po złotym talarze od każdego końskiego kopyta. Budowa dzięki temu przyspieszyła i ostatecznie kościół wyświęcono w 1618 r.

Kościół i klasztor przetrwały nienaruszone rozbiory I Rzeczpospolitej i dwa pierwsze powstania narodowe. Dopiero w 1853 r. carskie władze odebrały bernardynom budynki klasztorne tłumacząc, że ośmiu zakonnikom nie potrzeba tyle miejsca. Miała w nich powstać strażacka remiza – jednak ostatecznie przerobiono je na budynki mieszkalne. Kościół stał się zwykła parafią. Po powstaniu styczniowym pojawiała się legenda, że do dziś w sklepieniu kościoła znajdują się ukryte kosy kosynierów.

Ślub „pisarki-gorszycielki” Elizy Orzeszkowej

Kościół Znalezienia Krzyża Świętego w Grodnie – jedna z najstarszych katolickich świątyń na Białorusi

W murach świątyni po raz drugi ożeniła się autorka „Nad Niemnem” – i to będąc nie wdową, ale rozwódką. Jej pierwszy maż Piotr Orzeszko za pomoc powstańcom styczniowym został zesłany na Syberię, jednak Orzeszkowa, którą do ślubu zmuszono, odmówiła wyjazdu z nim. Uzyskała też zgodę Kościół na rozwód. Pomagał jej w tym jej nieformalny partner – adwokat Stanisław Nahorski. On sam był żonaty, jednak jego żona cierpiała na chorobę psychiczną. Z Orzeszkową mógł zawrzeć ślub dopiero po śmierci żony. W czasie 30-letniego romansu pisarka była uznawana za gorszycielkę.

Ziarenko białoruskości

Kojarzony z polskością katolicki kościół był na początku XX w., jednym z ośrodków białoruskości – za sprawą ks. Franciszka Hrynkiewicza. Jak pisze grodzieński historyk Andrej Czarniakiewcz w książce „Spacerem po Grodnie”, w maleńkim mieszkaniu księdza znajdującym się w budynku klasztoru powstało kółko białoruskiej młodzieży. Pochodzący z chłopskiej rodziny duchowny zainteresował się sprawą białoruską jeszcze podczas nauki w Petersburgu. I po tym, gdy został wyznaczony do pełnienia posługi w Grodnie, rozpoczął tam działalność oświatową. Pod jego patronatem wydano pierwszy modlitewnik po białorusku. Był też wydawca pierwszego almanachu białoruskiej literatury pt. „Kłos białoruskiej niwy” – który napisany był białoruską łacinką.

Sowieckie polowanie na księży

Budynek świątyni przetrwał I i II wojnę światową. Po niemieckich prześladowania katolickiego kleru i wiernych przyszły jeszcze bardziej agresywne sowieckie represje. W powojennej historii pobernardyńskiego kościoła nie można pominąć osoby proboszcza ks. Michała Aronowicza, który w pewnym okresie był jedynym katolickim duchownym w mieście.

Fotografia z wystawy w kościele poświęconej ks. Michałowi Aronowiczowi

Ks. Aronowicz urodził się na terenie Białostocczyzny. Po raz pierwszy trafił do Grodna w 1948 r. jako ksiądz sióstr nazaretanek w kościele pobrygidzkim. Ten jednak szybko zamieniono na magazyn chlorku. Został wiec przeniesiony do kościoła pobernardyńskiego, gdzie służył razem z ks. Antonim Kuryłowiczem. Po paru miesiącach obydwóch aresztowano. Kuryłowicz został wypuszczony, a Aronowicza skazano na 10 lat łagru i wysłano na Syberię. Wrócił do Grodna dopiero po śmierci Stalina w 1953 r., by objąć posadę proboszcza w świątyni, którą opuścił.

W czasach Chruszczowa trwała brutalna kampania antyreligijna. Księży wypędzano do Polski lub zsyłano do łagrów. W grodzieńskim Kościele św. Franciszka Ksawerego władze zabroniły odprawiać mszy. Wysadzono najstarszy kościół w Grodnie — Farę Witoldową. W mieście działały jedynie dwa katolickie kościoły. Gdy w 1975r. zmarł służący na drugim brzegu Niemna ks. Arkadiusz Waltoś — jedynym księdzem niosącym posługę w Grodnie pozostał ks. Aronowicz.

Jednak jemu dane było doczekać lepszych czasów. W 1988 r. władze zezwoliły na przyjazd innych księży. Dwa lat później przy kościele otwarto seminarium duchowne.

Czytaj również:

Paulina Walisz, jb/belsat.eu

Fot. Wasil Małczanau

Zobacz też
Komentarze