Nadija Sawczenko: „Format miński” się wyczerpał WIDEO NAPISY PL


Deputowana do Rady Najwyższej Ukrainy opowiedziała Biełsatowi, czego oczekuje od szczytu NATO, co zamierza zrobić dla białoruskich ochotników oraz dlaczego Mińsk wyczerpał swoje możliwości jako płaszczyzna do negocjacji.

Hanna Liubakowa:  Witamy Panią na wolności!

Nadija Sawczenko: – Dziękuję.

– Przyjechała Pani do Polski na szczyt NATO w składzie delegacji ukraińskiej. Czego wasz kraj od niego oczekuje?

– Ukraina oczekuje od szczytu NATO współdziałania w pracy skierowanej na zachowanie pokoju w cywilizowanym społeczeństwie XXI wieku oraz powstrzymania agresora, który napadł na Ukrainę. W takim oto kontekście będziemy pracować i spodziewamy się zrozumienia i poparcia.

– Co alians wojskowy może lub powinien zrobić w związku z wojną w Donbasie?

– Oczywiście przede wszystkim – uświadomić sobie całą powagę problemu, co będzie niemożliwe bez społeczności międzynarodowej. Sytuację trzeba doprowadzić do logicznego końca i pokoju, do przywrócenia integralności terytorialnej i granicy państwowej Ukrainy.

Uważam, że istnieją ku temu mechanizmy polityczne, gospodarcze oraz wojskowe – kiedy zajdzie potrzeba, można z nich skorzystać.

– Oświadczyła Pani, że planuje rozmowy z separatystami. O czym chce pani negocjować?

– Nie wycofuję się ze swoich słów. Powiedziałam, że jestem człowiekiem i jestem gotowa rozmawiać z innymi ludźmi – Ukraińcami, którzy znaleźli się po tamtej stronie tej sztucznej granicy, którą wytyczyła tam Federacja Rosyjska. Uważam, że nasze negocjacje powinny prowadzić tylko do pokoju i zrozumienia naszej wspólnej przyszłości politycznej, tej przyszłości, o której mówił Majdan, a nie politycy. Rozmawiałam z ludźmi na Wschodzie – w zasadzie opowiadają się za tymi samymi wartościami.

Skłócono nas sztucznie. Mamy perspektywy na przyszłość, jest rozumienie wspólnej przyszłości dla Ukrainy.

– W Donbasie, po stronie ukraińskiej walczy wielu Białorusinów, którzy nie mogą wrócić do domu. Ukraina do dziś nie przyjęła prawa, które pozwalałoby nadać tym ludziom obywatelstwo według uproszczonych zasad. Czy będzie Pani walczyć o to prawo?

– To ogromne niedopatrzenie. Dopiero niedawno zostałam parlamentarzystką i widzę, że u nas bardzo długo wykonuje się prace, które powinno się wykonywać. Nie nauczyliśmy się wyznaczać priorytetów. Będę domagać się, aby Rada Najwyższa miała mniej wakacji i kontynuowała pracę chociaż o tydzień lub dwa dłużej, aby rozwiązać wszystkie kwestie i przyjąć wszystkie ustawy związane z operacją antyterrorystyczną.

I będę domagać się, aby w ustawie były zapisane uproszczone zasady nadawania obywatelstwa. Mam nadzieję, że moi koledzy mnie poprą.

– Łukaszenka zaproponował Mińsk jako miejsce do rozmów i stale podkreśla swoją neutralność. Wierzy mu Pani?

– Niestety, dyktatura nie może być neutralna.

Tak już wynikło z historii, że Białoruś jest mocno związana z Rosją. I tam, i tam jest dyktator. Oni oczywiście mogą dogadać się między sobą, ale wątpliwe, czy to będzie neutralność. Dobrze, że płaszczyzna mińska powstała: dała ona możliwość wstrzymania ognia i przelewu wielkiej krwi. Ale ona się niestety wyczerpała. Teraz trzeba szukać innych, bardziej skutecznych metod.

Rozmawiała Hanna Liubakowa, Biełsat

Zobacz też
Komentarze