Miński sąd konfiskuje sprzęt należący do Biełsatu


Sąd oficjalnie skonfiskował współpracownikowi stacji Alesiowi Siliczowi kamerę, mikrofon, komputer stacjonarny i dwa laptopy. Do tego dziennikarz będzie musiał zapłacić karę o równowartości ponad 1,7 tys. zł, bo „nieznani sprawcy” umieścili na sprzęcie logo Biełsatu. Wyrok wydała sędzia sądu rejonowego dzielnicy Pierszamajski Rajon – Anastasija Papko.

31 marca ub. r. w nieformalnych biurach Biełsatu w Mińsku doszło do przeszukań i konfiskaty sprzętu. Dziennikarze zauważyli, że na wynoszonym przez milicjantów sprzęcie pojawiły się nalepki Biełsatu, których nie było tam wcześniej.

Milicjanci znaleźli na zatrzymanych komputerach pliki z materiałami Alesia Silicza. Uznali więc, że skoro na nich pracował, to znaczy, że sprzęt należy do niego. Dziennikarz został wezwany przez sąd, gdyż został oskarżony o nielegalne wykorzystanie znaku towarowego.

W 2013 r. białoruski Sąd Najwyższy uznał, że Biełsat nielegalne wykorzystuje swoje nazwę i logo, do którego pretensje zgłosił miński biznesmen Andrej Bieliakou – właściciel firmy BiełsatPLUS.

Silicz zaprzeczył, jakoby zatrzymany sprzęt należał do niego i dodał, że pracuje jako operator i nie ma wpływu na dalszy los materiałów. Przypomniał, że jedyne kadry, na których występuje z kostką Biełsatu na mikrofonie powstały za granicą – gdzie pretensje Bielakowa co do logotypu nie obowiązują.

Wcześniej w podobnej sprawie został skazany operator Biełsatu Alaksandr Barazienka. Łącznie białoruskie sądy odebrały stacji sprzęt na sumę 20 tys. euro.

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze