Mińsk przejmuje kontrolę nad komunikatorami Skype i Viber


Zdj. informatio.ru

Od 18 września bez zgody władz nie będzie już można zadzwonić przez Internet na telefony stacjonarne i komórkowe.

Jak wyjaśniają przedstawiciele działającego przy administracji prezydenta Centrum Operacyjno-Analitycznego (OAC), rozmów wewnątrz Sieci nikt nie zabroni. Nie będzie można tylko korzystać z tych serwisów przy połączeniach z telefonami stacjonarnymi i komórkowymi.

Jednak i to również tylko w tym przypadku, jeżeli świadczące takie usługi firmy nie podpiszą oficjalnych umów z białoruskimi operatorami łączności – uspokajają prezydenccy specjaliści. Skype zresztą taką umowę już podpisał.

Nowe normy to konsekwencje podpisanego wiosną przez Aleksandra Łukaszenkę dekretu, który oficjalnie miał na celu przeciwdziałanie oszustom internetowym i obronę interesów krajowych operatorów telekomunikacyjnych.

Jednak eksperci zwracają uwagę, że białoruski przywódca często mówi o konieczności zapewnienia w kraju pokoju i porządku oraz podkreśla, że główne zagrożenia czyhają obecnie w świecie zaawansowanych technologii, które wymykają się spod kontroli władzy.

Takie rozważania oraz ogólna polityka państwa zbudowana na „unieszkodliwianiu” wolnomyślicieli w stadium zamysłu, pozwalają właśnie twierdzić, że wzmożenie kontroli nad połączeniami telefonicznymi w Internecie zostało podyktowane władz w Mińsku strachem przed spiskami i wojnami hybrydowymi.

„Sytuacja jest bardzo trudna. I za wszelką cenę musimy zachować spokój i pokój w naszym kraju” – oznajmił niedawno Łukaszenka podczas spotkania z szefem KGB.

I zgodnie ze starą taktyką, władze starają się uprzedzać fakty. I nie jest nawet ważne, czy istnieje rzeczywiste zagrożenie dla tych władz – podkreślają eksperci. Za najbardziej realne zagrożenie dla władzy Łukaszenki uważa się dziś najbliższego sojusznika – Rosję. Jednak obecnie jest ono mało wiarygodne. Przepływ informacji Łukaszenka kontroluje, do powstania jakichś nastrojów i organizacji prorosyjskich władze Białorusi nie dopuściły. Jednak to nie powód, aby białoruskie władze sobie odpuściły. Proch w prochownicach należy trzymać suchym – uważa Łukaszenka.

cez, belsat.eu/pl wg ng.ru

Zobacz też
Komentarze