Milicja szuka zeznań obciążających naszego współpracownika


Funkcjonariusze odwiedzili aktywistę i blogera Kastusia Szytala. Wypytywali go o naszego dziennikarza z Głębokiego Zmitra Łupacza, któremu udzielał wywiadu.

Milicjanci pokazali gospodarzowi nawet zdjęcie Łupacza i poinformowali, że przeciwko osobie z fotografii zostanie wszczęte postępowanie z artykułu Kodeksu Wykroczeń. W rozmowie wspomniano o materiale, który wyemitowano na antenie Biełsatu.

Reportaż dotyczył zbiórki podpisów pod petycją o zachowaniu przystanku kolejowego w Parafianowie – miejscowości leżącej na trasie z Mińska do Połocka. Jeżdżący tamtędy pociąg pośpieszny ma zostać zastąpiony przez ekspres, który nie będzie zatrzymywać się na tej stacji.

Szytala poproszono o rozpoznanie człowieka ze zdjęcia i potwierdzenie czy to właśnie jemu udzielał wywiadu na temat prowadzonej zbiórki podpisów.

Sam Zmicier Łupacz o toczącym się przeciwko niemu postępowaniu jeszcze nic nie wiedział – o sprawie poinformował go dopiero Szytal. Przypuszcza jednak, że może ona dotyczyć tradycyjnych zarzutów – pracy bez akredytacji i tzw. nielegalnego wyrobu i rozpowszechniania produkcji medialnych.

Te artykuły są najczęstszą podstawą wymierzania grzywien naszym współpracownikom. Nasz kolega z Głębokiego był już za to karany w tym roku trzykrotnie. Ostatnio w listopadzie, kiedy skazano go na 805 rubli (1610 złotych) grzywny za przygotowanie materiału o tamtejszych zakładach przetwórstwa mlecznego.

Czytajcie więcej:

II, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze