Milicja przychodzi do dziennikarza


Grodzieński dziennikarz Andrej Mjeleszka może spodziewać się kolejnej rozprawy sądowej za pracę bez akredytacji.

Jak informuje Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy dzisiaj do dziennikarza zadzwonił funkcjonariusz milicji i poinformował o wszczęciu sprawy administracyjnej z paragrafu 22.9 cz. 2 Kodeksu Postępowania Administracyjnego („nielegalne wytwarzanie i rozpowszechnianie produkcji medialnych”). Dziennikarz miał bez wymaganej akredytacji państwowej przeprowadzić wywiad z profesorem Uniwersytetu w Grodnie Walerem Czarapicem.

Dziennikarz nie przyjął telefonicznego wezwania i poprosił o dostarczenie dokumentu na piśmie. Mieszkanie dziennikarza odwiedzili dziś po południu milicjanci, którzy wręczyli mu zaproszenie na posterunek.

Mjeleszka w tym roku został dwukrotnie skazany za pracę   bez akredytacji. W czerwcu otrzymał grzywnę (w przeliczeniu) ok. 1400 zł, w październiku – ok. 1600 zł. Powodem skazania były jego artykuły zamieszczone na stronie „Białoruskiego Radia Racyja” poświęcone akcji grodzieńskich lekarzy na rzecz zdrowia serca i stworzeniu nowego rezerwatu w obwodzie grodzieńskim.

Przedstawiciel OBWE ds. wolności mediów Dunia Miniatović, która odwiedziła Mińsk w dniach w dniach 15-16 września, po raz kolejny wezwała białoruskie władze, by zlikwidowały procedurę akredytacji pracowników mediów, znajdującej się w gestii białoruskiego ministerstwa informacji.

Jb/Biełsat/ www.baj.by

www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze