Matka Japończyka uwięzionego na Białorusi: To Łukaszenka skrócił mu wyrok


Portret skazanego Japończyka narysowany przez jego brata po widzeniu w kolonii karnej.

Daichi Yoshida odsiaduje 4,5 roku więzienia za przewóz zabytkowych elementów broni przez białoruską granicę. Jednak po interwencji rodziny wyjdzie on na wolność po roku i 9 miesiącach.

Czytajcie więcej:

Matka skazanego Yoko Yoshida w rozmowie z Biełsatem jest przekonana, że decyzję o uwolnieniu syna podjął Alaksandr Łukaszenka, po tym, gdy rodzina wysłała do niego dwa listy tłumaczące, że wyrok był niesprawiedliwy. Przedtem białoruski Sąd Najwyższy odmówił ponownego rozpatrzenia sprawy. Yoko Yoshida przytoczyła też opinię adwokata syna, który uznał tryb uwalniania Yoshidy za „niezwykły”. Oficjalnie bowiem wyrok skróciło jednak kolegium Sądu Najwyższego – podkreślając w orzeczeniu – że był „zbyt surowy”.

Fatalny tranzyt

W 2016 r. japoński grafik został zaproszony na festiwal Mangi w Odessie. Tam nabył w antykwariacie 10 zamków i 4 komory zamkowe do sowieckich karabinów Mosin z 1945 r., które miały mu służyć jako modele do rysunków. Jak tłumaczył, poinformował o tym odpowiednie służby na lotnisku w Kijowie, które nawet fotografowały części broni i dopuściły bagaż do wylotu.

Niestety części broni zostały wykryte podczas przesiadki w Mińsku, a ich przewóz uznany za nielegalny. Japończyk trafił do aresztu i w kwietniu został skazany na 4,5 roku więzienia.

Czytajcie więcej:

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze