Mamin Czwartek. Jak na Polesiu oddają cześć przodkom FOTOREPORTAŻ

fotoreportaż

W rejonie małoryckim istnieje wyjątkowa tradycja świętowania Radunicy. Dzień ten nazywany jest Maminym Czwartkiem. Obrzędom święta przodków od dekad przewodzi Stepanida Stepaniuk. Jej rodzinę odwiedził nasz fotoreporter.

Cerkiew Narodzenia Świętej Bogurodzicy w Darapiejewiczach mieści unikalny ikonostas. Zgodnie z miejscową tradycją namalowali go w XVII wieku nieznani ikonografowie. W latach 70. XX wieku komuniści wyrzucili go przez okna, podczas próby zniszczenia świątyni.

Pobożnym mieszkańcom Darapiejewicz udało się ocalić swoją cerkiew przed komunistycznymi władzami. Kołchoźnicy wstrzymali prace na roli, przestali doić krowy i oddawać mleko – strajk trwał trzy dni. Gdy władze zawiesiły na drzwiach świątyni swoją kłódkę, mieszkańcy założyli i swoją i strzegli jej dzień i noc. Ostatecznie komuniści ustąpili, cerkiew przetrwała.
We wsi Darapiejewicze mieszkają staruszkowie – stróże tradycji, którzy przeżyli rozstrzelania mieszkańców i spalenie wsi przez Niemców oraz wiele innych życiowych prób. Kobieta w czerwonym palcie w tym roku obchodziła 96 urodziny. Mimo to przychodzi w święto o laseczce do cerkwi, a potem na groby przodków.
Mieszkańcy Darapiejewicz nie szczędzą zmarłym przodkom chleba i łakoci. Jak w Wielkanoc, niosą je do świątyni, by poświęcił je duchowny.
Cmentarz we wsi jest naprawdę starodawny. Zgodnie z dawną tradycją ulokowano go na wzgórzu nad wodą, w otoczeniu dębów. Można na nim zobaczyć wiekowe drewniane krzyże.
W Mamin Czwartek miejscowy duchowny nie zapomina poświęcić żadnego grobu. Tego dnia szczególnie ważne są groby dzieci. Kiedyś kropiono groby tych matek, których potomstwo zmarło w dzieciństwie. Z czasem dzień ten zamienił się w święto wszystkich zmarłych.
Babcie-krewniaczki cieszą się ze spotkania z okazji święta.
Wnuki i prawnuki babci Stepy całują nagrobek dziadka Iwana.
Po odwiedzeniu grobów, rodzina babci Stepy przebiera się w tradycyjne małoryckie stroje, by wspólnie świętować Mamin Czwartek.
Prawnuczka mistrzyni Stepanidy bawi się łódką na tle samodzielnie tkanej pościeli i makatki.
Dzieci bawią się w toczenie wielkanocnych jajek. Są one spuszczane rynienką tak, by jedno zbiło drugie.
Ród Stepanidy Stepaniuk zbiera się w babcinej chacie, by świąteczną ucztą oddać cześć przodkom.
81-letnia babcia Stepa gra jajkiem w bitki. Wygrywa ten, którego jajko się nie zbije.
W dniu wspominania przodków, ludzie chcący wyleczyć bolące miejsca przychodzą do kamiennego krzyża. Jest on wyciosany z kamiennej baby – magicznego kamienia, która od niepamiętnych czasów stoi na polu za Darapiejewiczami.
Przed przyłożeniem do idola swojego chorego miejsca, mieszkańcy i goście zawieszają na nim ofiarę – ręcznie wyszywany ręcznik, chustę, a często wstążkę.
Babcia Stepa “leczy” zbolałe ciało.
Prawnuczka Stepanidy Stapaniuk obejmuje bożka, by zabezpieczyć się przed chorobami.

Zobacz także:

Wiaczasłał Radzimicz, PJ, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze