Łukaszenka: nie ma co wzdychać, tylko trzeba przygotowywać się do świąt


Wprowadzenie 30 procentowego  podatku na kupno walut spowodowało wzrost ceny dolara i euro o ok. 30 pkt procentowych. Białoruski prezydent uważa jednak , że sytuacja jest pod kontrolą. 

Decyzja białoruskiego banku narodowego jest reakcją na gwałtowną dewaluację rubla w sąsiedniej Rosji, z którą Białoruś silnie związana jest gospodarczo. Podatek, według zapewnień ma być anulowany, gdy sytuacja w Rosji się ustabilizuje.

„Nie ma co się denerwować, my i tak za pół roku ustabilizujemy sytuację, dzięki temu systemowi, który stworzono na Białorusi – ostremu systemowi pionizacji władzy, zdecydowanym wymaganiom” – powiedział Łukaszenka korespondentowi agencji Biełta.

„I jeśli nie daj Boże sytuacja się zachwieje, od razu użyjemy wszelkich wpływów i ją ustabilizujemy. Z każdej sytuacji jakoś się wygrzebiemy, bo nie jesteśmy tacy jak dziesięć czy dwadzieścia lat temu” – dodał.

„Nie ma co wyzdychać, należy się przygotowywać do Nowego Roku i Bożego Narodzenia” – poradził obywatelom.

W ostatnich dniach Łukaszenka i wicepremier Piotr Prakapowicz przekonywali, że władze nie planują przeprowadzenia dewaluacji rubla. Jednak podobnie działo się w 2011 r. i mimo zapewnień dolar z dnia na dzień zdrożał o 60 proc.

Eksperci podkreślają, że wprowadzenie podatku od kupna waluty doprowadzi do pojawienia się czarnego rynku i da okazję zarobku biznesmenom związanym z władzą, dzięki rozmaitym machinacjom podatkowym.

Białorusini zareagowali na nowe decyzje władz upłynnianiem gotówki. W piątek w sklepach AGD ustawiały się kolejki.

Jb/Biełsat

WWW.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze