Kolejny atak na Biełsat. Dziś sądzono troje dziennikarzy


Pozwy, którze przyszły do Iryny Arachouskiej w ciągu miesiąca

Dziennikarze-wolni strzelcy zostali oskarżeni o nielegalny wyrób i rozpowszechnienie produktów medialnych na antenie Biełsatu.

Freelancer Andrej Tołczyn był o godzinie 16 sądzony w Homlu. Jego praca zawodowa została wyceniona na 980 rubli (ok. 1855 złotych) grzywny. Dziennikarz nie uważa wyroku za sprawiedliwy – jako wolny strzelec ma prawo sprzedawać nagrany materiał dowolnej stacji.

– To, co napisano w milicyjnym zawiadomieniu o popełnieniu wykroczenia, jest już faktycznie wyrokiem sądu. Jest tak dlatego, że z góry padają konkretne polecenia. Według mnie pion władzy jest zainteresowany oczyszczeniem przestrzeni informacyjnej – powiedział Tołczyn.

W samo południe przed sądem w Mińsku powinni się stawić Iryna Arachouskaja i Stanisłau Iwaszkiewicz, oskarżeni z tego samego paragrafu, co kolega. Swoją wizytę na sali sądowej uznali jednak za bezzasadną – nie znamy więc wyroku i wysokości grzywny.

– Zwyczajnie szkoda mi czasu na pójście do sądu. Nie wiem też, za co konkretnie będą mnie sądzić, bo dostałam trzy pozwy – powiedziała Arachouskaja.

Według zastępcy przewodniczącego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Barysa Hareckiego, sytuacja wygląda na celową walkę z Biełsatem.

– Na Białorusi brakuje mediów, które przekazują prawdziwe niecenzurowane wiadomości. I nic by się nie stało, władza by od tego nie upadła, gdyby dali Biełsatowi akredytację. To wyglądałoby nawet na arenie międzynarodowej jak duży krok w kierunku wolności słowa – dodał Harecki.

Jest jednak inaczej – prawie każdego tygodnia skazywani są kolejni dziennikarze naszej stacji. Współpracownicy Biełsatu zapłacili od początku roku łącznie 46 tys. rubli (prawie 86 tys. złotych) grzywien.

Specjalny sprawozdawca ONZ na Białorusi Miklós Haraszti już wielokrotnie wzywał władze do zmiany artykułu 22.9 Kodeksu Wykroczeń, zgodnie z którym skazuje się niezależnych dziennikarzy. Dyplomata zwraca uwagę, że w 2017 roku dziennikarzy ukarano 69 razy, musieli łącznie zapłacić ponad 25 tys. euro, co przewyższa sumę grzywien z trzech poprzednich lat. W tym roku represje są jeszcze silniejsze.

– Dziennikarze Biełsatu są stałym obiektem napadów ze strony władz. Wątpię, by w ciągu okresu sprawozdania znalazł się miesiąc, gdy żaden z dziennikarzy Biełsatu nie zostałby zatrzymany, lub ukrany grzywną i konfiskatą materiału – podkreślił Haraszti w swoim spawozdaniu.

HA, pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze