Kolejne kraje chcą ukarać Rosję za kradzież akcji Jukosu


Francja blokuje konta Russia Today, agencji TASS i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Do konfiskowania rosyjskiego majątku przystąpiły  również władze Austrii. 

Prawie jednoczesna decyzja francuskich, belgijskich, a dzisiaj także austriackich organów ścigania wywołała w Rosji oburzenie, choć według prawa międzynarodowego Kreml musiał wykonać wyrok Europejskiego Trybunału Arbitrażowego.

Ogólnozachodnia inicjatywa?

Tim Osborne, reprezentujący towarzystwo GML – zrzeszające dawnych właścicieli Jukosu – poinformował, że do akcji niedługo włączą się Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Nie ma też powodu, by za wykonanie wyroku Haskiego Trybunału Arbitrażowego nie wzięły się także i inne kraje: chodzi o blok państw zachodnich, które wprowadziły sankcje przeciwko Rosji.

Czyżby decyzja była polityczna? Jak zauważa prokremlowski portal gazeta.ru, decyzja została podjęta w dzień rozpoczęcia Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt-Petersburgu. Forum jest miejscem spotkań biznesmenów z Europy z partnerami z Rosji, a wiadomość o areszcie rosyjskich aktywów może ostudzić zapał do współpracy. Stany Zjednoczone zresztą już wcześniej odmówiły uczestniczenia w Forum na oficjalnym szczeblu z powodu agresji Rosji przeciwko Ukrainie: z USA przyjadą więc tylko biznesmeni. Jak podsumowuje wydanie, zamrożenie aktywów było inspirowane pobudkami politycznymi.

Zwyczajna urzędowa decyzja

W rzeczywistości sprawa jednak wygląda inaczej. Według internetowego wydania belgijskiego dziennika La Libre Belgique, 15 czerwca po prostu minął termin wpłaty przez Rosję odszkodowania należnego Jukosowi: organy mogły podjąć decyzję w zwykłym trybie, kiedy tylko otrzymały pismo od GML dotyczące niewpłacenia przez Rosję rekompensaty.

Na to, że postępowanie jest następstwem zwykłej biurokratycznej procedury wskazuje też sposób jej przyjęcia. Kraje UE zazwyczaj podejmują decyzje dotyczące Rosji jednomyślnie, na znacznie wyższym szczeblu. Tak było do tej pory, na przykład z sankcjami przeciwko rosyjskiemu sektorowi bankowemu: w tym tygodniu na zebraniu podgrupy Rady UE ambasadorowie państw członkowskich jednogłośnie podjęli decyzję o przedłużeniu sankcji.

Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że w tej sprawie nie było żadnej koordynacji między państwami Unii i każde z nich nakłada areszt na aktywa zupełnie różnych instytucji. W Belgii postanowiono zamrozić rachunki wielu przedsiębiorstw związanych z rosyjskim rządem, zablokowano nawet konta belgijskiej eparchii Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Francja z kolei zajęła się tylko stricte państwową własnością Rosji, z wyjątkiem kont przedstawicielstw dyplomatycznych. Francuzi zablokowali również konta nadającej na zagranicę rosyjskiej telewizji Russia Today i agencji TASS, uznając, że są one bezpośrednio powiązane z Kremlem. W dodatku zaaresztowano tylko środki ulokowane w rosyjskim banku VTB, podczas gdy decyzja Belgii dotyczy wszystkich instytucji finansowych przetrzymujących rosyjskie aktywa.

Co do Austrii, nawet nie wiadomo co konkretnie zostało zamrożone. Ambasador tego kraju w Moskwie poinformował jedynie o tym, że taka procedura faktycznie została wszczęta. Trudno więc mówić o jakimś zaplanowanym, ogólnoeuropejskim ataku przeciwko Rosji.

Rosja widzi spisek

Moskwa jednak widzi sprawę na swój sposób: wczoraj miała się rozpocząć zmasowana akcja przeciwko państwu rosyjskiemu.

Belgijską konfiskatę skomentował w sposób co najmniej niedyplomatyczny wiceprezes firmy naftowej Rosnieft, która wzbogaciła się na wywłaszczeniu Jukosu: „Im mniejszy kraj, tym bardziej próbuje udowodnić swoją wielkość poprzez realizację wartości wybranych przez jego właścicieli”.

Ambasador Belgii w Moskwie Alex van Meeuwen został też wezwany na dywanik przez rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, który zażądał złożenia wyjaśnień. 

Minister rozwoju gospodarczego Aleksiej Ulukajew konsekwentnie odmawia wypłacenia odszkodowania, a pomocnik prezydenta Rosji Andriej Biełousow przekonuje, że decyzja jest nielegalna i że Rosja zaskarży ją do odpowiednich instancji.

Karol Łuczka, belsat.eu/pl

 

Czytaj również >>> Kara za Jukos: areszt rosyjskiego majątku państwowego w Belgii i Francji

 
Zobacz też
Komentarze