KGB oskarża 20 osób o stworzenie podziemnej organizacji zbrojnej


Gazeta „Sowiecka Białoruś” – organ Administracji Prezydenta opublikowała sążnisty artykuł poświęcony „Białemu Legionowi” – tajemniczej organizacji, która podobno miała przygotowywać się do zbrojnego obalenia władzy.

Biały legion był w latach 90 ub.w. młodzieżówką Białoruskiego Zgrupowania Wojskowych – organizacji będącej stronnikiem oddzielenia się Białorusi od ZSRR. Potem zaczął działać samodzielnie jako organizacja paramilitarna działającą na podobieństwo polskiego „Strzelca” – zajmująca się przygotowaniem wojskowym i patriotyczną edukacją młodzieży. Do momentu swojego samorozwiązania 12 lat temu działała w opozycji do Łukaszenki.

Więcej:

Pod koniec marca w związku w protestami społecznymi na Białorusi rozpoczęły się masowe zatrzymania opozycjonistów, ale również domniemanych członków „Białego Legionu”. W białoruskiej telewizji państwowej pojawiły się materiały informacyjne, w których pokazywano zatrzymanych „bojówkarzy” i ich rzekome arsenały broni. Ogólnie do aresztu trafiło 35 osób – z czego 20 na podstawie ich rzekomych związków z tajemnicza organizacją. Wszystkim postawiono zarzut organizacji masowych niepokojów społecznych. A domniemanych członków Białego Legionu dodatkowo oskarżono o „stworzenie nielegalnej formacji zbrojnej” – za co według art. 287 Kodeksu Karnego Białorusi, grozi kara więzienia od 3 do 7 lat.  Informację tę potwierdził rzecznik prasowy KGB Dzmitryj Pabiarżyn.

Największe zagrożenie dla Białorusi: Karta Polaka i „Regnum”

Artykuł „A imię im – Legion”, którego tytuł nieprzypadkowo nawiązuje do cytatu z Apokalipsy pełen jest insynuacji i opiera się prawie w całości na materiałach uzyskanych od śledczych. Redakcja nie umieściła pod nim również imienia autora – ograniczając się do podpisu „dział śledczy”. Materiał oprócz opisów samego śledztwa – odwołuje się do początków historii Białorusi – kiedy we władzach ścierały się dwie idee – radykalnie prorosyjska i prozachodnia. Obydwie zdaniem autorów zabójcze dla białoruskiej niepodległości. Dziś największymi zagrożeniami dla kraju ma być Karta Polaka zachęcająca młodych ludzi do emigracji oraz aktywność rosyjskiej agencji informacyjnej Regnum – która opisuje Białoruś jako „pseudopaństwo”.

„Sprawa na podstawie danego artykułu została wszczęta po raz pierwszy w historii suwerennej Białorusi. Śledztwo ustala fakty dotyczące stworzenia głęboko zakonspirowanej organizacji z wyraźną hierarchią, twardą dyscypliną, zjednoczoną ideologicznie i dysponującą bronią” – napisano w artykule.

Białoruski politolog i felietonista Biełsatu Alaksandr  Fiaduta uważa, że postawione oskarżenia są bardzo poważne, choć przesłanki dla tego są zupełnie absurdalne.

„Jedno jest jasne: zabierają się do sfabrykowania poważnej sprawy. Ktoś marzy o poważnych pagonach” – tak skomentował nowe oskarżenia na swoim profilu facebooka.

Z artykułu wynika, że na Białorusi kilkanaście lat pod bokiem służb istniała tajna organizacja, która na początku lat 2000 jedynie udawała swoje rozwiązanie, żeby „przechytrzyć specsłużby”.

Ukraiński ślad

Według autorów artykułu, członkowie „Białego Legionu” jeździli na wschód Ukrainy, by na polu walki nabywać nowe umiejętności. Jako dowód, gazeta przedstawia zdjęcia pocisku moździerzowego z logiem organizacji i napisem „Dla separatystów od Siarheja Bulby” . Bulba ma być pseudonimem jednego z twórców organizacji Siarheja Czisłowa. Podobno też w jednej ze wsi, która przeszła z ukraińskich rąk w ręce separatystów znaleziono kurtkę z naszywką „Białego Legionu”.

Gazeta przyznaje jednak, że nie ma bezpośrednich dowodów na uczestnictwo członków organizacji w działaniach bojowych na wschodzie Ukrainy.

„Nie kręcili pochwalnych filmików dla Youtuba. Nie takie mieli zadania. Raczej gromadzili doświadczenia. Zbierali je, systematyzowali i przywozili na Białoruś” – pisze SB.by.

Związki z „V kolumną”

W tekście nie mogło zabraknąć odwołań do  związków domniemanych „bojówkarzy” z białoruskimi opozycjonistami. Dziennikarze wymieniają tu Mikałaja Statkiewicza – który jako lider Białoruskiego Zgrupowania Wojskowych miał bezpośredni kontakt z „Białym Legionem”. Jednak pojawiają  się też bardziej sensacyjne wątki.

Jak podaje gazeta, informacje o przygotowywanym przewrocie miała dostarczyć KGB pochodząca z Białorusi obywatelka Niemiec ukrywająca się pod inicjałem A. Otrzymała je podobno od Francuza „Michaela”, który obracał się w kręgu mieszkających w Warszawie opozycjonistów Andreja Sannikowa i Zmiciera Bandarenki. Białoruskie KGB dowiedziało się w ten sposób, że 25 marca dojdzie do zbrojnych wystąpień w Mińsku.

Autorzy materiału przyznają, że zatrzymani w sprawie „Białego Legionu” wykazują niekiedy dużą „twardość” i nie dopowiadają na pytania śledczych, lub twierdzą, że ich celem jest obrona suwerenności Białorusi. Gazeta jednak obszernie cytuje zeznania tych, którzy zdecydowali się mówić lub, których do zeznawania zmuszono.

Więcej:

 

Jb/ WWW.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze