Kazachstan: ceny w sklepach wzrosły o 30 proc., zamknięto kantory i salony samochodowe


Partner z Unii Celnej uwolnił kurs waluty narodowej. Białoruś będzie następna?

W Astanie, Ałma-Acie i innych miastach Kazachstanu rano nie otwarto kantorów. Powodem tego był gwałtowny spadku kursu waluty narodowej wobec podstawowych walut obcych. W byłej stolicy dziennikarzom agencji Tengrinews udało się znaleźć tylko jeden punkt wymiany walut, przed którym ustawiła się długa kolejka klientów. Na prowincji część kantorów wciąż sprzedaje dolary i euro według wczorajszego kursu – tzn. 195-197 tenge za dolar.

Tymczasem w większych miastach walutę w końcu zaczęto sprzedawać. Jednak dolar w sprzedaży kosztuje już 254-255 tenge, a w kupnie – 252-253 tenge. Kurs giełdowy na dzień 20 sierpnia upadł do 255,26 tenge za dolar. W ciągu dnia waluta narodowa straciła na wartości ponad 30 proc.

Oprócz kantorów, drzwi swoich salonów zamknęli również dilerzy samochodowi. Salony mają być znowu otwarte, kiedy „kurs się utrzęsie”. A w tych sklepach, które działają, cenniki na półkach zareagowały na zmiany od razu. Artykuły gospodarstwa domowego podrożały średnio o 20-30 proc.

Rano premier Kazachstanu Karim Masimow przeprowadził w trybie online naradę rządową. Podczas niej ogłosił, że kraj przechodzi na płynny kurs tenge.

Jak wyjaśnił szef gabinetu, kurs wymiany waluty narodowej będzie „formował się na podstawie popytu i podaży z uwzględnieniem fundamentalnych wewnętrznych i zewnętrznych czynników makroekonomicznych”.

Członkowie rządu przegłosowali propozycję.

W lutym ub. roku Kachstan przeżył 20-procentową dewaluację. Bank Narodowy ustali kurs na poziomie 185 (+/-3) tenge za dolar. Potem widełki wahań rozszerzono do 170 – 188 tenge za dolar. Teraz je usunięto.

Dzień wcześniej prezydent Nursułtan Nazarbajew wystąpił z oświadczeniem. Zapowiedział w nim, że Kazachstan musi przyzwyczajać się do życia w warunkach, kiedy ropa naftowa kosztuje 30-40 dolarów za baryłkę oraz niskich cen na metale. Sytuacja ta może potrwać nawet pięć najbliższych lat i mieszkańcy kraju powinni przywyknąć do nowych realiów.

A już po fakcie wytłumaczył:

„Mieliśmy trzy wyjścia: albo nie podejmować żadnych kroków, siedzieć i czekać na polepszenie sytuacji – jednak ceną takiej polityki byłaby redukcja własnej, krajowej produkcji, utrata miejsc pracy i „palenie” waluty, naszych rezerw. Drugi wariant to płynne osłabienie kursu tenge w ramach korytarza, którą to politykę dotychczas prowadził Bank Narodowy. Taki wariant wymaga również dużych wydatków rezerw w złocie i walutach. Doprowadzi to niekonkurencyjności i do dużych strat ogólnych. Dlatego, po namyśle i rozważeniu wszelkich możliwości, najsłuszniejsze wydaje się wprowadzenie płynnego kursu tenge, przejście do targetowania inflacji” – oświadczył prezydent.

cez, belsat.eu/pl, lenta.ru, tengrinews.kz

 
Zobacz też
Komentarze