Kajakiem po białoruskim Niemnie: krótka instrukcja obsługi


Masz kilka dni wolnego? Ruszaj na Białoruś, by z Grodna spłynąć Niemnem prawie do granicy z Litwą.

Dlaczego Niemen?

Niemen na wysokości wsi Hoża, fot. JB/Biełsat

Ta wyjątkowo urokliwa rzeka nieprzypadkowo trafiła do inwokacji „Pana Tadeusza” i stała się osią łączącą bohaterów powieści „Nad Niemnem”. O ile Białoruś w większości jest krajem raczej płaskim i pod względem ukształtowania powierzchni nudnym jak Mazowsze, to okolice na północ od Grodna bardzo się tu wyróżniają. Niemen jest rzeką płynącą w pięknej dolinie, okoloną nawet wysokimi na kilkanaście metrów zalesionymi brzegami. Po drodze widać liczne malownicze urwiska ze zwalonymi do wody drzewami. Niemen łączy zalety małej i dużej rzeki. Jest dość szeroki – ale nie za bardzo i dość szybki, ale nie nastręczający problemów nawet mało doświadczonym kajakarzom. Płynięcie rzeką jest nie tylko okazją do wysiłku fizycznego i kontaktu z przyrodą, ale też prawdziwym rajem dla oczu. Alternatywą dla kajakarzy jest trasa prowadząca po Kanale Augustowskim – jednak jest on w porównaniu do Niemna wątłym ciekiem wodnym – po białoruskiej stronie zresztą wybetonowanym.

Dlaczego Białoruś?

Jest to kraj tak historycznie nam bliski – jednocześnie przez to, że leży po drugiej stronie unijnej granicy prawie zupełnie obcy. Grodno jest miastem które zachowało w największym stopniu z białoruskich miast swoją starówkę – obudowaną dookoła dziedzictwem komunizmu. I mimo, że ten zakończył się ponad 20 lat temu – Białoruś jest krajem, w którym najbardziej można poczuć klimat tamtych czasów. I choć nie zawsze będzie to doświadczenie pozytywne (choćby krańcowo nieuprzejme sklepowe) – to jednak zawsze ciekawe. Grodno i okolice to też dobry wybór dla osób nieznających rosyjskiego. Tereny te zamieszkuje liczna ludność polska, mówiąca w gwarze będącej połączeniem polskiego i białoruskiego.

Przekroczenie granicy

Białoruś wprowadziła niedawno ruch bezwizowy dla turystów chcących odwiedzić Grodno i okolice w okresie do pięciu dni.

Jest to ogromne ułatwienie, bo oszczędza nam długotrwałej procedury uzyskiwania wizy i jest o wiele łaskawe dla kieszeni. W praktyce, odpowiednią przepustkę można uzyskać przez internet na 48 godzin od przyjazdu, co jest nie bez znaczenia – na wizę trzeba czekać kilka dni. Oczywiście białoruskie władze nie byłyby sobą, gdyby nie wprowadziły jakiejś komplikacji – turysta musi uzyskać dowód wykupienia „usługi turystycznej” polegającej na zwiedzeniu grodzieńskiej starówki i Kanału Augustowskiego. Oczywiście jest to zupełna lipa – jedyną sprzedawaną usługą jest wpisanie na listę białoruskiej straży granicznej informacji, że taki to a taki granicę bez wizy przekroczy. No ale nie bądźmy drobiazgowi – jest to i tak krok naprzód w ułatwieniu turystom ze świata odwiedzenia Białorusi. Granicę w drodze do Grodna można przekroczyć od strony Polski jedynie w Kuźnicy Białostockiej – samochodem, autobusem lub rowerem. Niestety nie możemy w trybie bezwizowym do Grodna dojechać pociągiem.

Burza nad Grodnem fot. JB/Biełsat

My korzystaliśmy z usług biura podróży Ostrov.by. Za wizę grupową (powyżej pięciu osób) plus wymagane ubezpieczenie zdrowotne zapłaciliśmy ok. 40 zł. od osoby. Biur oferujących tego typu usługę jest jednak wiele – wystarczy wpisać do Google „Grodno bez wiz”, a pojawia się kilkanaście biur turystycznych. Operacja jest tak prosta, że turysta zapewne na żadnym z nich się nie zawiedzie. Najważniejsze to wysłanie odpowiednich danych. Błąd w nazwisku, czy dacie urodzenia albo numerze paszportu może się zakończyć zawróceniem na granicy. Nie można zapomnieć też o wykupieniu w biurze turystycznym wymaganej polisy zdrowotnej. Podróżujący samochodami powinni około dwa tygodnie przed wyjazdem zainteresować się zielona kartą. Najczęściej firmy ubezpieczające samochód polisą OC bezpłatnie dosyłają na żądanie również dowód międzynarodowego ubezpieczenia, czyli zieloną kartę.

Pograniczna biurokracja

Brak trybu wizowego nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z granicznej papierologii. Każdy turysta musi wypełnić tzw. „kartę migracyjną” – dokument, na którym trzeba mikroskopijnymi literami wpisać potrzebne dane. Trzeba go przy sobie mieć aż do opuszczenia Białorusi, a zgubienie go jest karane. Kartę wydają funkcjonariusze białoruskiej straży granicznej – warto wziąć dodatkowy egzemplarz na wypadek pomyłek.

Właściciel samochodu musi wypełnić dodatkowo deklarację celną, koniecznie w dwóch egzemplarzach. Po formularze należy się osobiście pofatygować do celnika. Wzory wypełnienia tych dwóch dokumentów znajdują się blogu Rosja.pl (dokumenty dotyczą wspólnego obszaru celnego Białorusi i Rosji).

Swoją drogą przekraczanie granicy polsko-białoruskiej doskonale obrazuje, jak niegdyś wyglądało przekraczanie granic w Europie przed utworzeniem UE. Biurokratyczne procedury po prostu powalają niedoświadczonego podróżnego. Od zabieganych pograniczników i celników raczej nie można się spodziewać podpowiedzi, co najwyżej korekty już wypełnionych formularzy i to przy wtórze ich pretensji na „niegramotność” turysty.

Kajaki

Po wpisaniu po rosyjsku słów „kajaki, Grodno i wynajem” – Google wyrzuciło kilka ofert. Wybraliśmy usługi firmy Europrokat ze względu na cenę. Dwie doby wynajmu kosztują 50 rubli za 1 kajak – czyli dokładnie 100 zł. Firma zapewnia też kamizelki ratunkowe i oczywiście wiosła. To nie jedyna firma na rynku, można spróbować współpracy z firmą V-prokate.by (kontakt) lub Nemnovotour. Zaletą wybranej jest to, że można tam dogadać się po polsku, a jej pracownicy są chętni do współpracy. Firma zapewnia także dowóz kajaków do miejsca startu i odbiór z miejsca zakończenia wycieczki, za co należy zapłacić dodatkowo ok. 100 zł. Pozostałe firmy nie zostały „wypróbowane w boju”. Ważna uwaga – po rosyjsku słowo „kajak” oznacza kanadyjkę. Za to właściwy kajak to „bajdarka”. Warto to wiedzieć zanim zaczniemy umawiać się na wypożyczenie sprzętu.

Nocleg w Grodnie

Hotele w mieście są raczej drogie, dlatego wygodnym rozwiązaniem jest wynajęcie prywatnego mieszkania bezpośrednio od właściciela. Oferty można znaleźć np. na stronie internetowej Kvartiry na sutki – czyli „mieszkania na doby”. Najlepiej dzwonić od razu pod wskazane numery i spróbować się dogadać po polsku.

Poniżej krótkie wyjaśnienie jak orientować się w ofertach dla osób nieznających alfabetu rosyjskiego:

W ofertach znajduje się też mapa z położeniem mieszkania, co przydaje się, jeżeli nie chcemy wylądować w bloku na skraju miasta. Na Białorusi przelicznik rubla do złotego wynosi 1:2 – więc wszystkie ceny należy mnożyć przez dwa.

Czystość rzeki

Przed wyprawą pojawiły się pewne wątpliwości co do czystości wody. W końcu spływamy fragmentem rzeki położonym poniżej 300-tysięcznego miasta. Jednak rzeka, choć większość śródlądowych rzek jest dość zamulona, wydaje się chemicznie i bakteriologicznie na tyle czysta, żeby się w niej kąpać. Grodno na szczęście dysponuje oczyszczalnią ścieków. Żaden z szóstki uczestników wyprawy (włączając dzieci) nie skarżył się na problemy skórne po kąpieli, czy częstym zanurzaniu rak i nóg w wodzie. Naturalnie jednak wodę do picia należy zabierać ze sobą.

Wędkowanie

Na Białorusi można łowić ryby za pomocą wędki bez pozwolenia . Należy jednak pamiętać, że mamy do czynienia z płynącą wodą, do której należy dostosować sprzęt. Pechowi wędkarze lub niewędkujący amatorzy ryb mogą spróbować zakupić je u licznych wędkarzy zasiedlających brzegi rzeki.

Trasa

Strefa po której można się poruszać bez wiz jest dość ograniczona.

Dlatego płynąć można jedynie praktycznie na północ od Grodna.

Naszą trasę zaczęliśmy od ostatniego na północ mostu w Grodnie. Do przepłynięcia mamy około 35 km – do ostatniej śluzy Kanału Augustowskiego w miejscowości Niemnowo (biał. Niamnowa), gdzie znajduje się dogodne miejsce do odebrania kajaków.

Na mapie zaznaczono ważne punkty:

A: Początek trasy

B-C: Strefa kempingów i plaż pod Grodnem

D: Wieś Zaryca – sklep (prawdopodobnie)

E: Stacja Benzynowa Łukoil – można uzupełnić napoje i słodycze

F: Kościół w Hoży i sklepy

G: Orientacyjne miejsce biwakowania w pobliżu Hoży

H: Orientacyjne miejsce kempingowania przed wpłynięciem do Kanału Augustowskiego

I: Ujście Kanału Augustowskiego

J: Śluza Niemnowo – Koniec trasy

Początek trasy pod grodzieńskim mostem, fot. JB/Biełsat

Wycieczkę można rozbić na dwie doby z dwoma noclegami. Spływ można rozpocząć np. po południu i pierwszy popas zrobić ok. 10 km od początku trasy. Właśnie w tych rejonach za pieniądze UE powstała biegnąca wzdłuż Niemna ścieżka rowerowa oraz kilka miejsc do piknikowania i kempingowania z altankami, miejscami do palenia ognisk, toaletami i śmietnikami. W punkcie Usiki znajduje się też dodatkowo źródło pitnej wody, a także strzeżona plaża. Pierwszy nocleg może się więc odbyć w miejscu całkiem cywilizowanym.

W każdym z miejsc kempingowych można zapoznać się z mapą – niestety tylko w języku rosyjskim.

Następnego dnia płyniemy dalej w dół rzeki. Jak się okazuje, położone nad Niemnem miejscowości są słabo widoczne z brzegu. Zatem, by do nich trafić, należy mieć albo GPS, albo pytać się dość licznych wędkarzy łowiących na brzegach. Niestety ich wyobrażenie odległości jest bardzo względne. Bywało tak, że jeden z nich twierdził, że do następnej miejscowości jest 5 km a kolejny, że 10. Odległości należy więc sprawdzać pytając kilku osób. Dla osób nie znających języka rosyjskiego warto wyuczyć się frazy

– Dobryj dzień, skażycie skolko kiłomietrów do x….. Spasiba.

Zresztą na północ od Grodna mieszka wielu Polaków, a i Białorusini z Grodzieńszczyzny generalnie rozumieją polski więc to samo pytanie można zadać po polsku. Relatywne oddalenie wsi od brzegów sprawia, że ciężko liczyć na wiejskie sklepy, więc należy zabrać ze sobą cały prowiant i napoje. Najlepiej je zresztą kupić już na Białorusi, a nie wieźć z Polski. Z powodu ujawnionych w Polsce ognisk afrykańskiego pomoru świń, Polacy nie mogą wwozić na teren Białorusi produktów mięsnych i mlecznych. Podobnie zresztą jest w drugą stronę – Polska nałożyła podobne embargo z powodu przypadków choroby po białoruskiej stronie. Jednak choroba jest niegroźna dla ludzi, więc obawiać się nie ma czego.

fot. JB/Biełsat

Jeżeli jednak uczestnikom wycieczki zabraknie jadła czy napoju, sklep (czyli po rosyjsku „magazin”) znajduje się we wsi Zarica – leżącej w połowie trasy. Drugim punktem dla uzupełniania zapasów może być stacja benzynowa (ros. „zaprawka”) Łukoil przy drodze przed wsią Nowaja Hoża, gdzie można kupić napoje. Jej zaletą jest stosunkowo niewielka odległość od rzeki (ok. 300 m). Niestety nie jest ona widoczna z kajaka, i by niej dotrzeć, należy wspiąć się po stromym brzegu. Za to w samej Hoży, położonej trochę dalej w dół rzeki, przy kościele Apostołów Piotra i Pawła znajdują się od razu dwa dobrze wyposażone i otwarte w weekend sklepy. Niestety są one oddalone od brzegu o ok. 15 min piechotą (ok. 1 km). Wizytę w sklepie można więc połączyć ze zwiedzeniem XIX-wiecznego kościoła. Wieś jest bardzo stara – pierwszą katolicką świątynię ufundował tu pod koniec XV wieku Kazimierz Jagiellończyk. Jest tu również nowsza cerkiew prawosławna.

Tuż za Hożą brzeg opada i można tam znaleźć dogodne miejsce do rozbicia namiotów. Dobre miejsce dla biwakowania znajduje się również około 8 km od Hoży i 1,5 km od ujścia Kanału Augustowskiego. Na prawym brzegu znajduje się widoczny również z kajaka drogowskaz i altanka – bardzo przydatna w sytuacji, gdy zaskoczy was deszcz.

Kanał Augustowski

Końcowym etapem podróży jest wpłynięcie do kanału Augustowskiego – wyremontowanego niedawno ciągu wodnego łączącego Wisłę poprzez Narew i Biebrzę z Niemnem i Morzem Bałtyckim. Kanał jest bardzo dobrze oznakowany niebieskimi drogowskazami, więc trudno go przeoczyć. Należy pamiętać, że od ujścia kanału Niemen płynie po terytorium Białorusi jedynie kilka kilometrów i dalszy spływ grozi nielegalnym przekroczeniem granicy. Trasa kanałem wynosi około 2 km i kończy się na ostatniej śluzie obok miejscowości Niemnowo. Przy okazji więc można zobaczyć unikalne wyposażenie techniczne kanału zbudowanego w latach 20. XIX w.

Śluza w Niemnowie, fot. P. Nadolny

Grodno

Wyprawę kajakową można i należy połączyć ze zwiedzeniem Grodna. Na stronie Vedaj.by można znaleźć wyczerpujący spis grodzieńskich zabytków i atrakcji.

Tekst ma charakter wyłącznie informacyjny, a nie reklamowy. Autor nie odpowiada za usługi firm wymienionych w tekście, ani za zmiany cen.

Jakub Biernat belsat.eu

Zobacz też
Komentarze