Grzywny, zatrzymania, interwencje drogówki – współpracownicy Biełsatu na celowniku służb AKTUALIZACJA


Współpracowniczki Biełsatu: (od lewej) Wolha Czajczyc i Kaciaryna Bachwałowa, które zostały zatrzymane podczas relacji na żywo z protestów.

Ponad 20 dziennikarzy Biełsatu relacjonujących ostatnie protesty społeczne na Białorusi stało się obiektem prześladowań ze strony białoruskiej milicji i sądów. Funkcjonariusze skierowali do sądu sprawy w ponad 10 przypadkach. Dwie dziennikarki zostały już skazane skazane na kary grzywny. Trzech współpracowników stacji  otrzymało kilkunastodniowe kary aresztu.

Milicjanci oskarżają współpracowników Biełsatu na podstawie trzech przepisów. Praca dla nadającej z Polski stacji podpada na Białorusi pod art. 22.9 Kodeksu Naruszeń Administracyjnych – chodzi o „nielegalny wyrób i rozpowszechnianie produkcji medialnych”, czyli inaczej pracę dziennikarska bez akredytacji państwowej. Dziennikarzom relacjonującym protesty zarzuca się też udział w nielegalnym zgromadzeniu na postawie art. 23.34 KNA oraz „niepodporządkowanie się poleceniem milicjanta” – 23.4 KNA. Białoruskie prawo przewiduje w tych przypadkach grzywnę lub karę aresztu.

Do pierwszych zatrzymań doszło w niedzielę 12 marca:

Kaciaryna Bachwałowa (Andrejewa) i Aleś Barazienka

Członkowie ekipy reporterskiej Biełsatu prowadzili transmisję z protestu w Orszy na wschodzie Białorusi. Początkowo zatrzymano operatora, który transmitował na żywo zatrzymanie opozycyjnego polityka. Wraz z nim funkcjonariusze jednostki specjalnej milicji OMON zabrali na posterunek dziennikarkę Kaciarynę Bachwałową (Andrejewą).  Ostatecznie to ona spędziła noc w areszcie w oczekiwaniu na rozprawę. Postawiono jej zarzuty pracy na rzecz niezarejestrowanego kanału Biełsat oraz niepodporządkowania się poleceniom funkcjonariuszy. Następnego dnia dziennikarka została skazana na grzywnę 690 rubli – w przeliczeniu ok. 1,5 tys. zł. Sąd początkowo nie chciał wpuścić na salę ani adwokata, ani męża reporterki. Siarhej Kowaliou otrzymał mandat za złamanie przepisów drogowych – filmował interwencję milicji stojąc na jezdni.

Moment zatrzymania dziennikarki:

Uładzimir Łuniou i Siarhiej Rusiecki

Zostali zatrzymani w drodze do Witebska przez patrol drogówki. Funkcjonariusze stwierdzili, że muszą sprawdzić, czy pojazd nie jest kradziony. Dziennikarze relacjonowali, że milicjanci otrzymywali instrukcje przez krótkofalówkę jak należy postępować. To ich zdaniem świadczy, że interwencja była zaplanowana i miała na celu uniemożliwienie im dotarcie na miejsce protestu o czasie. Po kilku godzinach dziennikarzy zwolniono.

Wolha Czajczyc, Jauhien Merkis, Siarhiej Kawalou

Ekipa została również zatrzymana przez drogówkę w drodze do Rohaczowa na wschodniej Białorusi. Milicjanci najpierw sugerowali, że dziennikarze przewożą rzeczy pochodzące z przemytu, potem dopatrzyli się uszkodzeń samochodu, a następnie sprawdzali, czy samochód nie został ukradziony. Dziennikarze zostali potem wypuszczeni.

Jauhien Merkis

Współpracownik Biełsatu, który relacjonował protest w Rohaczowie, otrzymał wezwanie na milicję. Dziennikarz został oskarżony o nielegalny wyrób i rozpowszechnianie produkcji medialnych. 23 marca został skazany przez sąd w Homlu na karę grzywny w wysokości 690 rubli (prawie 1400 zł). Następnego dnia dostał kolejne dwa wezwania – na milicję i do prokuratury.

Łarysa Szczyrakowa

Dziennikarka, która relacjonowała protest w Rohaczowie, została postawiona przed sądem i skazana 17 marca. Dzień wcześniej dziennikarka została skazana za udział w demonstracji na karę 161 rubli (340 zł).

15 marca milicja zatrzymała samochód, w których jechali Aleś Zaleuski i Wolha Dawydawa, by relacjonować protest w Grodnie. Funkcjonariusze przetrzymywali dziennikarzy kilka godzin – do momentu, gdy protest się zakończył.

Siarhej Piatruchin i Dzmitryj Harbunou

Współpracujący z Biełsatem wideobloger i jego operator zostali skazani za uczestnictwo w „nielegalnym zgromadzeniu” – akcji protestu w Brześciu 12 marca. Dzień po demonstracji sąd skazał każdego z nich na 15 dni aresztu.

Do kolejnej fali zatrzymań doszło w kolejną sobotę 18 marca. Milicja zatrzymała jednego dnia cztery ekipy Biełsatu – łącznie dziewięciu dziennikarzy:

Aleś Lauczuk i Miłana Charytonawa

Samochód dziennikarzy został zatrzymany przez drogówkę, gdy wracali nim do Brześcia z Kobrynia, gdzie relacjonowali protest. Nagle z innego samochodu wybiegła grupa mężczyzn ubranych po cywilnemu i  zaczęła brutalnie wywlekać reporterów z samochodu. Zostali kilkakrotnie uderzeni. Dziennikarkę wyciągano z pojazdu, choć miała zapięty pas. Napastnicy z premedytacją zniszczyli sprzęt zatrzymanych: kamerę, telefon komórkowy i oświetlenie. Jak się okazało – tajniakami byli milicjanci z wydziału do walki z narkotykami.

Dziennikarze zostali zawiezieni do komisariatu w Kobryniu, gdzie milicjanci grozili im śmiercią,  jeżeli nie zaprzestaną pracy. Funkcjonariusze  przesłali do sądu protokół, w którym oskarżają dziennikarzy o niepodporządkowanie się milicji i nielegalny wyrób produkcji medialnej.

Wolha Czajczyc i Siarhiej Kawalou

Ekipa została zatrzymana w centrum podmińskiego Borysowa podczas transmisji na żywo. Milicjanci w mundurach i tajniacy otoczyli dziennikarzy, zabrali ich na posterunek i wypuścili po kilku godzinach.

Wolha Czajczyc po opuszczeniu budynku komisariatu opowiadała, że milicjanci domagali się od niej podczas rewizji, by się rozebrała. Kategorycznie odmówiła. Potem okazało się, że funkcjonariusze szukali telefonów, których dziennikarze nie mieli przy sobie. Reporterzy zostali oskarżeni o pracę bez akredytacji – ich sprawa będzie przekazana do sądu.

Moment zatrzymania Wolhi Czajczyc i Siarheja Kawaliowa

Łarysa Szczyrakowa

Milicjanci zatrzymali w Homlu samochód, który prowadziła dziennikarka. Stwierdzili, że samochód może być kradziony, Dziennikarka została zwolniona po paru godzinach. Milicja odwiedziła również rodziców dziennikarki grożąc, że mogą nadać jej rodzinie status niebezpiecznej ze względów społecznych. Otwiera to drogę do zabrania jej 10 letniego syna do izby dziecka. Matka zdaniem policji zbyt często jest karana za swoją działalność dziennikarską. Dziennikarkę skazano łącznie na 11 wyroków grzywny za pracę dla Biełsatu.

Kastuś Żukouski i Andrej Tołczyn

Reporterzy byli przetrzymywani przez drogówkę ponad trzy godziny. Milicjanci domagali się pokazania zawartości bagażnika.

Siarhiej Rusiecki i Lubou Łuniowa

Współpracownicy Biełsatu zostali zatrzymani po drodze do Nowopołocka, dokąd jechali, żeby relacjonować akcję protestu. Trafili na komisariat w Połocku. Milicjanci poinformowali, że w pobliskiej wsi doszło do napadu rabunkowego, a kierowany przez dziennikarzy samochód ma rzekomo związek ze sprawą. Domagali się od zatrzymanych wyjaśnień na piśmie.

Zatrzymania współpracowników Biełsatu pomiędzy 18-25 marca

Wiktar Jaraszuk

22 marca do współpracującego z Biełsatem niezależnego dziennikarza z Pińska i byłego demokratycznego deputowanego do rady miejskiej podeszło na ulicy dwóch mężczyzn w cywilu i „zaprosiło na rozmowę” na komendzie milicji.

Wolha Dawydowa i Lubou Łuniwa 

Dziennikarki prowadziły relację on-line w posterunku milicyjnym, do którego przyszła Nasta Daszkiewicz – żona zatrzymanego dziś  aktywistę opozycyjnego Młodego frontu Zmitra Daszkiewicza. Cała trójka została zatrzymana w komisariacie na ok 1,5 godziny, a potem zwolniona.

Aleś Zaleuski i zagraniczni korespondenci 

24 marca w punkcie zbiórki pomocy dla aresztowanych demonstrantów zostało zatrzymanych 15 osób. Wśród nich był nasz dziennikarza Aleś Zaleuski, który całość transmitował na Facebooku, a także korespondent France24 Gulliver Cragg i dziennikarka ukraińckiego portalu Nowoje Wremia Kristina Berdynskych. Busy z zatrzymanymi przez ponad godzinę stały pod komisariatem milicji. Po interwencji rzecznika prasowego milicji, przedstawiciele prasy zostali wypuszczeni.

Zatrzymania 25 marca

Kolejna większa akcja protestu ma odbyła się 25 marca. Środowiska niezależne na Białorusi świętują nieoficjalny Dzień Niepodległości  – rocznicę proklamowania Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 r. Dziennikarze Biełsatu relacjonowali na żywo akcje w Mińsku, Homlu i Witebsku. Do aresztów trafili

W Mińsku:

Aleś Barazienka

Został zatrzymany na prospekcie Niezależności w centrum Mińska w czasie, gdy prowadził relację na żywo z masowych zatrzymań uczestników białoruskiego nieoficjalnego święta niepodległości. Sąd skazał go na 15 dni aresztu za używanie „niecenzuralnych słów i wymachiwanie rękami”. W sądzie zeznawali przeciwko niemu funkcjonariusze OMONu.

Moment zatrzymania Alesia Barazienki:

Luba Łuniowa, Stanisłau Iwaszkiewicz 

Zostali zatrzymani podczas wykonywania pracy dziennikarskiej i po kilku godzinach wypuszczeni z komisariatu

W Witebsku

Wolha Czajczyc oraz Andruś Kozieł

Dziennikarze zostali zatrzymani przez milicję po zakończeniu akcji świętowania Dnia Niepodległości w Homlu. Dziennikarze zostali wypuszczeni po kilku godzinach, a milicja przesłała do sądu protokół w którym oskarżyła współpracowników Biełsatu o pracę bez akredytacji.

W Homlu

Jauhen Merkis, Łarysa Szczyrakowa, Maryna Drabyszeuskaja 

Dziennikarze zostali wezwani na posterunek milicji, gdzie zostali zatrzymani do zakończenia akcji ulicznej

Zatrzymania po 25 marca

W Mińsku:

Alaksiej Minczonok i Aleś Zaleuski

Dziennikarze – etatowi pracownicy TVP zostali zatrzymani 26 marca przez drogówkę w centrum Mińska i przewiezieni na komisariat, gdzie spędzili trzy godziny po czym ich wypuszczono bez podania powodu zatrzymania.

W Bobrujsku:

Wiktar Masałowicz i Andrej Szobin

Dziennikarze zostali zatrzymani podczas milczącego protestu solidarności aresztowanymi 26 marca.

W Homlu:

Łarysa Szczyrakowa 

Dziennikarka w ciągu ciągu dwóch dni otrzymała sześć protokołów i wezwań na milicję: za niestawienie się (a faktycznie spóźnienie się) na milicji, za piasek rozsypany koło jej domu, za niezarejestrowanego psa. Oprócz tego tradycyjnie – za „nielegalny wyrób produkcji medialnych”.

Przeszukania biur Biełsatu 31 marca

Rankiem do dwóch biur Biełsatu w Mińsku na ul. Kastrycznickiej oraz na prospekcie Niezależnaści weszli milicjanci. Funkcjonariusze skonfiskowali dziewięć komputerów w ramach ciągnącej się od kilku lat sprawy o rzekomym bezprawnym wykorzystaniu nazwy Biełsat. Przebywający w środku dziennikarz Alaksandr Liubenczuk trafił na komisariat i został oskarżony o „przeklinanie”, a jego sprawę przekazano do sądu.

Represje w kwietniu 2017  r.

Łarysa Szczyrakowa

6 kwietnia br. do współpracowniczki Biełsatu przyszło listowne wezwanie do stawienia się przed Komisją Administracyjną władz Homla. Dziennikarka uważa, że z powodu jej działalności dziennikarskiej władze chcą ją uznać za osobę niezdolną do wychowywania dzieci.

12 kwietnia dziennikarkę skazano za „nielegalną produkcję medialną” i „niestawienie się na komisariacie” grzywną w wysokości 943 rubli białoruskich (1990 złotych).

13 kwietnia Sąd rejonowy w Reczycy skazał współpracowniczkę Biełsatu na karę 690 rubli (prawie 1,5 zł) za „nielegalne przygotowanie i rozpowszechnianie produkcji medialnej”.

Kastuś Żukouski i Andrej Tołczyn

Mieszkający w Homlu dziennikarz-freelancer przygotowujący również materiały dla TV Biełsat został 10 kwietnia ukarany za pracę bez akredytacji grzywną około 2 tys zł. Razem z nim grzywnę 1 tys zł otrzymał towarzyszący dziennikarzowi aktywista Andrej Tołczyn.

Aleś Lauczuk i Miłana Charytonawa

13 kwietnia sąd w Kobryniu skazał Lauczuka na karę 1 150 rubli (2 436.13 zł ) za „nielegalne wytwarzanie i  rozpowszechnianie produkcji medialnej” oraz 230 (490 zł)  rubli za „niepodporządkowanie się poleceniom milicji”. Charytonową sąd potraktował łagodniej – za pierwszy zarzut otrzymała 460 rubli (ok. 970 zł), za drugi 115 rubla – ok. 250 zł .  Dziennikarska para jest małżeństwem – dlatego łącznie spadł na nią obowiązek zapłacenia kary ponad 4,2 tys. zł. 18 marca dziennikarze po nagraniu relacji z protestów w Kobryniu zostali brutalnie zatrzymani przez milicję, pobici i zniszczono im sprzęt. Funkcjonariusze zastraszali też świadków, którzy nagrali telefonami komórkowymi przebieg zatrzymania. Zatrzymaniem miał bezpośrednio dowodzić zastępca komendanta komisariatu rejonowego Wiaczasłau Klimczuk.

Jauhen Mierkis

19 kwietnia dziennikarz relacjonujący dla Was protesty na wschodzie Białorusi usłyszał wyrok: 40 „kwot bazowych” (1943 złote) za transmitowanie demonstracji w Pińsku oraz wywiad z deputowanym Iharem Marzalukiem w Mohylewie.

Alaksandr Liubenczuk

20 kwietnia został skazany na grzywnę 575 rubli – 1170 zł. za „drobne chuligaństwo” – czyli przeklinanie podczas zatrzymywania w biurze Biełsatu w Mińsku 31 marca br.

Siarhiej Piatruchin

Wieczorem 25 kwietnia na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Brześciu zatrzymano współpracującego z Biełsatem freelansera Siarhieja Piatruchina. Jest on popularnym brzeskim vlogerem demaskującym na YouTube skorumpowane lokalne władze.

Za relacjonowanie protestów przeciwko „podatkowi od bezrobocia” 14 marca został zaocznie skazany na 15 dni aresztu. Piatruchin nie usłyszał wyroku, gdyż po otrzymaniu wezwania emigrował do Polski.

Skazani w maju 2017

Jauhen Merkis

Dziennikarz został 2 maja skazany na karę pieniężną 115 rubli (ok 230 zł). Merkis został 30 kwietnia br. prewencyjnie zatrzymany w Homlu za rzekome przeklinanie na ulicy. Milicjanci chcieli przeszkodzić w relacjonowaniu przez Biełsat pierwszomajowej demonstracji w Homlu. Potem sąd, by „zalegalizować” areszt dodatkowo skazał go na karę grzywny.

5 maja sąd w Homlu skazał dziennikarza na karę w wysokości 920 rubli (ok. 1880 zł)  za „nielegalne” prowadzenie relacji na żywo spod murów więzienia, w którym przebywali aresztowani uczestnicy protestów społecznych.  Merkisa oskarżono o nielegalne wytwarzanie produkcji medialnej – czyli pracę bez akredytacji.

Kaciaryna Andrejewa 

Nasza korespondentka została skazana 4 maja, jednak o rozprawie dowiedziała się dopiero 5 maja. W zaocznym procesie miński sąd wlepił Kaci grzywnę w wysokości 45 „białoruskich kwot bazowych” (ok. 2120 złotych) za transmitowanie Marszu Niedarmozjadów (niepracujących zmuszonych do płacenia „podatku od bezrobocia”), który odbył się 5 marca w Brześciu.

CDN…

jb/ www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze