Grodno: pierwsza wystawa na Białorusi, poświęcona wolności słowa


Niespełna dwie dekady temu Grodzieńszczyznę nazwano „strefą ryzyka”. Właśnie tu rozpoczęły się pierwsze „zaczystki” niezależnych wydań: zamykano niekontrolowane przez władze gazety i pozbawiano wolności pierwszych dziennikarzy. Dziś przypomina o tym wystawa „Nieocenzurowane Grodno. 1983-2018”, którą otwarto w Centrum Życia Miejskiego.

Gazety, które zmuszały do myślenia

Burzliwe czasy „pieriestrojki” wzbudziły falę aktywności społecznej i wiarę w pozbawione cenzury dziennikarstwo. Właśnie gazety były wówczas głównym źródłem wiadomości, na którym wychowywało się i kształciło pierwsze postsowieckie pokolenie. Wystawa przypomina, że wychodziły wówczas m.in. takie pisma jak Reanimowa, Pahonia, Birża Infarmacyi i Reparcior. Kioski pstrzyły się wieloma wydaniami, po które ustawiały się długie kolejki.

– Kiedy kończyliśmy wydział dziennikarstwa, zdawaliśmy sobie sprawę, że dziennikarz prasowy to bardziej gruntowna specjalność. Tak jakbyśmy zgadywali, że nadejdą czasy, kiedy dziennikarze staną się panami myśli. Ja sam przyjechałem w 1984 roku i zacząłem pracować w Hrodzienskiej Praudzie. To były ponure czasy: gazety były nieinteresujące, zapięte na wszystkie guziki. Nigdy nie myślałem, że coś się zmieni – mówi Siarhiej Astraucou, obecnie dziennikarz Radia Svaboda.

Niegdyś Siarhiej Astraucou razem z Siarhiejem Dubaucem wydawali w Słonimiu almanach Nabojni. Po ukończeniu studiów młodych dziennikarzy zabrano na przeszkolenie do wojska i autorzy almanachu wyśmiewali w nim panujące tam porządki. Do dziś zachowało się tylko kilka egzemplarzy tego „samizdatowego” wydawnictwa.

Niezależna prasa w Grodnie i jej likwidacja

Wystawa opowiada o bolesnych tematach – takich jak zamykanie niezależnych gazet i wyroki pozbawienia wolności dla jej dziennikarzy za rzekome obrażanie prezydenta Łukaszenki. Pierwsza na tej liście znalazła się gazeta Pahonia….

9 września 2001 roku na Białorusi miały odbyć się drugie w historii kraju wybory prezydenckie. Dziennikarze przygotowali specjalny numer gazety – nakład 80 tys. egzemplarzy. Trafił on do grodzieńskiej drukarni, ale już z niej nie wyszedł. Do drukarni wkroczyli funkcjonariusze prokuratury, milicji i służb specjalnych. Druk udaremniono, a tego samego wieczora przeprowadzono przeszukanie w redakcji.

Kilka tekstów z przedwyborczego numeru wzbudziło szczególną uwagę przedstawicieli organów. Wszczęto postępowanie karne z artykułu o „pomówieniu prezydenta Republiki Białoruś”. W listopadzie Najwyższy Sąd Gospodarczy likwiduje gazetę.

Wkrótce rozpoczyna się proces dziennikarzy. Ówczesny redaktor naczelny Pahoni Mikoła Markiewicz zostaje skazany na 2,5 roku ograniczenia wolności z obowiązkiem pracy we wskazanym przez sąd przedsiębiorstwie, dziennikarz Paweł Mażejka – na dwa lata. Obaj zostają zesłani do zamkniętych „hoteli robotniczych”, w których muszą przebywać w ściśle określonych godzinach. Pracują w tartakach.

Mikoła Markiewicz

Kolejna ofiara represji to gazeta Birża Infarmacyi, która działała od 1998 roku. Jej kłopoty zaczynają się 17 października 2004 r., kiedy na Białorusi odbywa się kontrolowane przez władze referendum. Plebiscyt usuwa ograniczenia dotyczące kadencji prezydenta i pozwala Alaksandrowi Łukaszence kandydować w kolejnych wyborach.

Alena Raubeckaja

We wrześniu redaktor naczelna Birży Infarmacyi Alena Raubeckaja zdążyła napisać artykuł „Zdrada w imieniu narodu”. Prokuratura wszczyna sprawę – za obrazę prezydenta, a sąd uznaje, że Raubeckaja obraziła jego „honor i godność”. Sprawa zakończyła się grzywną, ale 24 listopada minister informacji zawiesza działalność gazety na trzy miesiące. Potem niemal przez roku wszystkie drukarnie na Białorusi odmawiają jej druku. Ostatni numer udaje się przygotować aż w rosyjskim Smoleńsku – w listopadzie 2005. Potem Birża Informacyi przestaje się ukazywać.

Eksponaty poświęcone sprawie Andrzeja Poczobuta – dziennikarza oraz działacza Związku Polaków na Białorusi. Za „obrazę prezydenta” Poczobut trafił na 2 miesiące do aresztu śledczego, a następnie został skazany na 3 lata pozbawienia wolności – w zawieszeniu na 2.

– Bardzo bym chciała, aby ta wystawa trafiła na uczelnie. Żeby młodzież zrozumiała, co mieliśmy i że wszystko to jest realne i naturalne dla człowieka – bycie wolnym. Zawsze wspominam, że kiedy trwały procesy nad gazetami, to przychodzili nie tylko dziennikarze. Przychodziło mnóstwo grodnian – działacze i weterani wojny z całym swoim ikonostasem medali – wspomina Alena Raubeckaja. – Wolność nie narodziła się w latach 90. i potem umarła. Ona żyje w człowieku zawsze.

Wystawa przypomina nie tylko sprawy dziennikarzy, którzy stali się ofiarami oskarżeń o obrazę prezydenta. W połowie pierwszego dziesięciolecia tego wieku Grodno i całą Białoruś ogarnęły strajki prywatnych przedsiębiorców. Na ich czele stali grodnianie – Walery Lawonieuski i Alaksandr Wasiljeu. 1 maja 2004 Lawonieuskiego zatrzymano podczas demonstracji w Grodnie, podczas której żądano dymisji Alaksandra Łukaszenki. Obaj działacze zostali skazani na dwa lata pozbawienia wolności – za „publiczną” obrazę Łukaszenki.

Wolha Korsun

– W najmroczniejszych czasach zawsze znajdowali się ludzie, którzy żyli i byli wolni, walczyli o to prawo. Poświęcamy tę wystawę stuleciu powstania Białoruskiej Republiki Ludowej, dlatego że właśnie ona stała się fundamentem niepodległości dzisiejszej Białorusi i jej wartości demokratycznych, w tym wolności słowa – mówiła organizatorka wystawy, dziennikarka Wolha Korsun. – Ci chłopcy i dziewczęta z grodzieńskiego wydziału filologii, którzy w 1983 roku, jeszcze w czasach sowieckich nie ulękli się i zaryzykowali wydając na uczelni nieocenzurowane czasopismo Mistyka. To ci ludzie, którzy w latach 90. marzyli o wolnej i niepodległej Białorusi. I robili wszystko, by tak się stało i by w Grodnie żyło prawdziwie wolne dziennikarstwo.

Organizatorami wystawy w Grodnie jest HrodnaMediaRoom, Centrum Życia Miejskiego oraz Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy. Można ją obejrzeć do 3 kwietnia.

Paulina Walisz, cez, belsat.eu

Zdjęcia: Wasil Małczanau

Zobacz też
Komentarze