Dziennikarz i prezenter Biełsatu przetłumaczył na białoruski „Jabłuszko” Sergiusza Piaseckiego


To pierwsza część słynnej „Trylogii złodziejskiej” osadzonej w realiach Mińska sprzed stu lat. Przetłumaczył ją autor programu „Wiaskoucy” Wiktar Szukiełowicz.

Książka wyszła nakładem wydawnictwa mińskiego wydawnictwa Łohwinau, a zaprezentowano ją 3 marca na Stoisku Polskim w ramach XXV Mińskich Targów Książki. Powieść ukazała się dzięki pomocy Instytutu Polskiego w Mińsku oraz Instytutu Książki Polskiej z Krakowa.

„Jabłuszko” jest pierwszą częścią słynnej „Trylogii złodziejskiej”. Jej akcja rozgrywa się wczesną wiosną 1918 roku, kiedy I wojna światowa przekształciła Mińsk w miasto przyfrontowe, dokąd ze wszystkich krańców Europy i byłego Imperium Rosyjskiego w nadziei na łatwy zarobek ściągali złodzieje, oszuści i prostytutki.

– To unikalny utwór. Książka opiera się na realne fakty i bardzo zajmująco opowiada nam, czym żył Mińsk 100 lat temu. W powieści nie ma nic wziętego „z sufitu”, co podkreślił sam Sergiusz Piasecki we wstępie – podkreśla tłumacz Wiktar Szukiełowicz. – Autor opisuje przy tym bardzo specyficzne i hermetyczne środowisko złodziei, o których zwykle czytamy w kronikach kryminalnych, a nie w literaturze pięknej. Wartość książki polega na tym, że została ona napisana przez świadka i uczestnika wydarzeń początku ubiegłego stulecia, przez znawcę złodziejskich porządków i zwyczajów.

Tłumacz nie ukrywa, że praca z tą książką była dla niego przyjemnością. „Jabłuszko” całkowicie go wciągnęło i tłumacz do ostatniego zdania nie mógł od niego się oderwać. Również dlatego, że Mińsk nie jest obcy Wiktarowi. Spędził w nim lata studiów na wydziale filologii białoruskiej.

– Sprawiało mi wielką satysfakcję znalezienie się wraz z Piaseckim na najstarszych ulicach stolicy Białorusi, przysłuchiwanie się do rozmów przechodniów, pójście na bazar, kupienie gazety na Placu Soborowym, przejechanie się furmanką – mówi Szukiełowicz. – Tłumaczenie to było dodatkową przyjemnością, ponieważ moja babcia nosiła panieńskie nazwisko Piasecka. Może dlatego odnosiłem wrażenie, że pracuję nie z książką, ale z listami z przeszłości od bliskiego krewnego. Mam nadzieję, że w przyszłości przetłumaczę na białoruski również pozostałe części trylogii, w których jest jeszcze więcej przygód, intryg i awantur.

Wiktar wyraża szczególne podziękowania redakcyjnemu koledze – dziennikarzowi polskojęzycznej strony belsat.eu Jakubowi Biernatowi, który był autorem idei przetłumaczenia „Jabłuszka” na białoruski i pewnego rodzaju „motorem” tej inicjatywy.

Czytajcie również:

– Kiedy Jakub przeczytał „Trylogię złodziejską”, bardzo się zdziwił, że nie ma jej dotąd w języku białoruskim. To właśnie on namówił mnie do zajęcia się tłumaczeniem oraz zwrócił się do wydawnictwa Łohwinau z propozycją jej wydania. I tak dzięki naszej skoordynowanej pracy pojawił się kolejny utwór naszego ziomka Sergiusza Piaseckiego po białorusku.

Oprócz tłumacza, w prezentacji książki w Mińsku wziął udział Mikałaj Chmialnicki, literaturoznawca, jeden z autorów książki „Nasz i nie nasz Siarhiej Piasecki”. Gościem specjalnym był muzyk Pit Paułau, który zaprezentował piosenki napisane wg motywów powieści szpiega i przemytnika Sergiusza Piaseckiego.

Sergiusz Piasecki urodził się w w 1901 roku w Lachowiczach. Jego życie było pasmem niezwykłych przygód i awantur – m.in. był polskim wywiadowcą i przemytnikiem na polsko-sowieckim pograniczu w pobliżu Mińska. W roku 1926 za napad z bronią w ręku został skazany na karę śmierci, ale wyrok ten zamieniono na 15 lat więzienia. W ciężkim więzieniu na Świętym Krzyżu u skazanego przejawił się talent literacki. Zaczął pisać powieści i jednocześnie uczyć się poprawnej polszczyzny, w której starał się tworzyć. Jego twórczość przyniosła mu sławę i pomogła wcześniej wyjść na wolność. Wojnę i okupację spędził w Wilnie, gdzie na zlecenie dowództwa AK wykonywał wyroki na kolaborantach. Po jej zakończeniu przedostał się z Polski na Zachód. Żył bardzo skromnie nie mogąc wyegzekwować należnych mu tantiemów za tłumaczenia jego powieści na wiele języków. Zmarł w 1964 roku w Wielkiej Brytanii.

W ub.r. Biełsat przygotował reportaż telewizyjny „Nasz wybitny łajdak”. Jest on też jednym z bohaterów naszego filmu dokumentalnego „Kontrabandziści”.

Jego twórczość zainspirowała także autorów kultowego spektaklu muzycznego „Narodny Albom”. Jego akcja rozgrywa się leżącym na polsko-sowieckim pograniczu miasteczku Raków, które również trafiło na strony powieści Piaseckiego.

cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze