Dopiero po interwencji Biełsatu milicja wszczęła śledztwo w sprawie śmierci robotnika


Kierowca rejonowej spółdzielni spożywczej w Hancewiczach zginął w pracy rażony prądem. Do tragedii doszło latem, ale milicja przez prawie pół roku nie chciała zbadać okoliczności śmierci mężczyzny.

Śmiercią Alaksandra Szachraja funkcjonariusze zajęli się dopiero po tym, gdy wdowa Tacciana Szachraj zwróciła się o pomoc do naszego kanału i niezależnych związków zawodowych.

W listopadzie program „Mam prawo” opublikował materiał o tragedii w rodzinie Szachrajów. Opowiadał on między innymi o tym, jak inspektor praw pracowników związku zawodowego REP obwodu brzeskiego Uładzimir Malej pomógł kobiecie napisać skargi na bezczynność milicji i prokuratury. Belsat.eu dowiedział się, że 18 grudnia, po pół roku od wypadku wszczęto śledztwo.

Rejonowa komenda milicji w Hancewiczach rozpoczęła sprawę z artykułu 428 białoruskiego Kodeksu Karnego wobec nieokreślonego pracownika Hancewickiego Rejonowego Towarzystwa Spożywczego. Jest on podejrzany o niewykonanie lub nienależyte wykonanie obowiązków służbowych, w związku z czym podczas przygotowywania do pracy służbowej ciężarówki GAZ-3309 został śmiertelnie rażony prądem kierowca Alaksandr Szachraj.

Biełsat będzie dalej śledzić tą historię.

SA, PJ/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze