Więzień polityczny dostaje dodatkowy rok odsiadki za…dres


Mohylewski sędzia Ihar Szwedau był bezlitosny – na cztery dni przed wypuszczeniem z więzienia skazał Mikołaja Dziedoka na dodatkowy rok odsiadki za rzekome „naruszenie regulaminu więziennego”. Głównym zarzutem wymienianym przez więzienne władze było noszenie przez więźnia sportowego dresu zamiast więziennego drelichu.

„Każdy system oparty na kłamstwie, przemocy i ucisku kiedyś upadnie”

Gdyby nie wyrok, Dziedok wyszedł by na wolność równo za cztery dni po 4,5 roku spędzonych w więzieniu.  Jego zdaniem, wyrok przedłużono z inicjatywy KGB, które staraja się go zmusić do podpisania prośby o darowanie kary.

„Wszystkim przedstawicielom organów karnych, którzy zebrali się tu przypominam, że każdy system oparty na kłamstwie, przemocy i ucisku kiedyś upadnie i przygniecie wszystkich tych, którzy go podtrzymują. Nie chciałbym być na waszym miejscu, gdy do tego dojdzie.” – dodał w sądzie

Sprawa anarchistów

Mikołaj Dziedok jest jednym z trójki anarchistów skazanych przez sąd w Mińsku w maju 2011 r. na wyroki od trzech do ośmiu lat kolonii karnej. Zatrzymani zostali oskarżeni ich m.in. o próbę podpalenia rosyjskiej ambasady w Mińsku.

Sąd wydał wyroki pozbawiania wolności w koloni karnej o zaostrzonym reżimie: ośmiu lat dla Ihora Aliniewicza, cztery i pół roku dla Mikałaja Dziedoka, trzech lat dla Aleksandra Franckiewicza. Według informacji przytoczonych przez agencję Interfax, żaden z nich nie przyznał się do winy.

Dziedok został zesłany do kolonii karnej w Szkłowie. Jednak 4 grudnia 2012 r. w Szkłowie odbyła się wyjazdowa sesja sądu – który zdecydował, że więzień naruszył wielokrotnie regulamin więzienny, za co został przeniesiony do więzienia. Jest to znaczne pogorszenie warunków, gdyż przedtem przebywał w kolonii karnej, gdzie więźniowie mają względną swobodę poruszania.

Podpalacze rosyjskiej ambasady

30 sierpnia ub.r. nieznani sprawcy wrzucili koktajl Mołotowa na teren przedstawicielstwa Rosyjskiej Federacji w Mińsku, w wyniku czego uległ zniszczeniu samochód jednego z pracowników ambasady. Anarchiści zostali również oskarżeni o próbę podpalenia jednego z aresztów w Mińsku, ministerstwa obrony, mińskiego kasyna Sznagri-la, oddziału banku „Mińsk-Moskwa” i budynku federacji Związków Zawodowych. 
Zdaniem obrońcy praw człowieka Aleha Hułaka, białoruskie władze naruszyły prawo, aresztując podejrzanych kilka razy pod rząd pod różnymi zarzutami, tak by przedłużyć ich pobyt w areszcie. Jego zdaniem miało to służyć wywarciu nacisku na zatrzymanych.
Zatrzymanie podejrzanych nie zapobiegło jednak dalszym podpaleniom. Już o zatrzymaniu trójki anarchistów, nieznani sprawcy obrzucili butelkami z benzyną budynek mińskiego sądu, w którym dzień wcześniej został skazany na 5 lat pozbawienia wolności eks-kandydat na prezydenta Andrej Sannikau.

Odsiadka syna stała się przyczyną kłopotów matki Ihara Alinijewicza – Walanciny Alinijewicz. W przeszłości pełniła ona funkcję docenta Katedry Ekonomii Przemysłu na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym w Mińsku. Władze uniwersytetu poleciły jej odciąć się od syna. Kobieta Za straciła pracę za krytykę warunków panujących w białoruskich więzieniach.

Jb/Biełsat/Svaboda.org

www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze