Deputowany od Żyrinowskiego: Stalin – „wielki państwowiec”, Sołżenicyn – „opłacany”


W gabinecie Nosowa (z prawej) na honorowym miejscu wisi portret Stalina

Dmitrij Nosow deputowany Dumy i były medalista olimpijski w judo nie wierzy w stalinowski terror, który pochłonął życie dziesiątki milionów obywateli ZSRR. W jego gabinecie na centralnym miejscu wisi też portret generalissimusa.

W wywiadzie dla portalu www.sports.ru polityk Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji oświadczył, że śmierć milionów w łagrach jest „sporną sprawą”. Jego zdaniem – zabijanie takiej ilości więźniów nie opłacałaby się obozowym władzom.

„Był przecież naczelnik kolonii – jego zadaniem było rąbać las itp. Jeżeli by zaniżał wskaźniki, to by go ukarali. Dlatego nie opłacało się mu, by ludzi w kolonii karnej było mniej” – takie wywody snuł na łamach portalu.

Swoje opinie oparł na doświadczeniu rodzinnym. Z 238 jej członków w 1937 r. podobno ani jeden nie miał trafić do więzienia – w tym jego dziadek „wysokopostawiony budowniczy projektów rolniczych”

Olimpijczyk przyznał, że choć wprawdzie nie czytał książki „Archipelag Gułag” Aleksandra Sołżenicyna, jednak nazwał rosyjskiego noblistę „opłacanym” – w domyśle przez zagraniczne służby specjalne.

Jb/ www.belsat.eu/pl/ www.sports.ru

fot.: http://vk.com/id152817444

Zobacz też
Komentarze