Czy Białoruś będzie importować ropę z Azerbejdżanu? Rozmowa z ekspertem


Białorusini negocjują z Kremlem warunki dostaw ropy do swoich petrochemii. Jednocześnie zapowiadają kupowanie surowca w Azerbejdżanie i transportowanie go przez skonfliktowaną z Rosją Ukrainę.  Sytuację, specjalnie dla Biełsatu, wyjaśnia białoruski ekpert ds. energetyki Tacciana Manionak.

Białoruś przystępuje do kolejnej rundy trudnych negocjacji z Rosją o najkorzystniejsze warunki dostaw ropy do swoich petrochemii. Wcześniej podniosła cło na tranzyt ropy na Zachód. Zaraz potem rozporządzenie zostało anulowane. Z kolei Rosja niejednokrotnie zmniejszała dostawy ropy, co odbiło się na zyskach Białorusi z eksportu benzyny i innych ropopochodnych. Strona rosyjska starała się w ten sposób wyegzekwować zapłatę po ustalonych przez siebie cenach. Obecnie toczą się rozmowy między Mińskiem i Moskwą dotyczące wielkości i ceny dostaw ropy. Obydwa państwa potrzebują się wzajemnie – Rosja ropę wydobywa, natomiast Białoruś ją przetwarza i swoje produkty odsprzedaje Rosjanom.

Równolegle toczą się jednak rozmowy na szczycie a Białoruś kupuje ropę z Azerbejdżanu. Niektórzy obserwatorzy uważają, że jest to część gry Łukaszenki i Putina. Białoruski przywódca chce udowodnić, że ma też inne wyjście – wcale nie musi kupować rosyjskiego surowca. Podobnie było w czasie ostatniego białorusko-rosyjskiego kryzysu naftowego, kiedy to Białorusini importowali ropę z Wenezueli.

Białoruska ekspert ds. energetyki Tacciana Manionak uważa, że trzeba spokojnie oczekiwać wyników rozmów, gdyż inny wariant, niż kupno ropy od Rosjan jest mało prawdopodobny.

„Trzeba najpierw poczekać na wyniki umów dotyczących dostaw ropy naftowej z Rosji na Białoruś. Białoruś i Rosja podpisują w tym roku umowę o warunkach sprzedaży ropy i produktów ropopochodnych. Dotyczyć ona będzie ilości i ceny ropy importowanej na Białoruś oraz ilości produktów ropopochodnych eksportowanych do Rosji. Na rok 2018 Białoruś zamówiła dostawę 24 milionów ton rosyjskiej ropy, z zobowiązaniem do przesłania na rynek rosyjski 1 miliona ton produktów ropopochodnych. Kupienie 24 milionów ton oznacza, że białoruskie petrochemie będą wykorzystywane w 100%. Jeśli więc uda się podpisać umowy na dostawy całego zapotrzebowania białoruskich zakładów, nie będzie najmniejszej konieczności kupowania azerskiej ropy” – twierdzi Manionak.

Komentatorka dodaje, że potencjalne kupno ropy z Azerbejdżanu ma sens jedynie, jeżeli będą to stabilne dostawy z wykorzystaniem ropociągu. Wymagałoby to wznowienia pracy ukraińskiego korytarza transportowego, ale na pewno nie kolejowego, a przesyłowego.

„Białoruska strona oczywiście powinna rozpatrywać inne warianty dostaw ropy, także wariant azerbejdżański. Póki co Biełarusnafta, nasz największy eksporter produktów ropopochodnych, kupiła 84 miliony ton ropy z Azerbejdżanu i bada, na ile jest to korzystne. Jeżeli więc białoruskie zakłady nie będą miały czego przetwarzać, możliwe, że ten kanał zostanie użyty. Trzeba mieć jednak świadomość, że są to dostawy kolejowe. Jedna zmodernizowana petrochemia może dziennie przerobić 42 tysiące ton. W takim razie owa azerbejdżańska dostawa to tylko dwie doby pracy zakładu. Jeśli więc chcemy rozpatrywać możliwość alternatywnych dostaw ropy, musimy myśleć o dostawach rurociągiem. Tym bardziej, że jest taka możliwość – ropociąg Odessa-Brody był sprawdzany, gdy ostatnim razem wynikły trudności ze sprowadzaniem surowca z Rosji. Sprowadzano wtedy też azerbejdżańską ropę i było to dużo tańsze, niż koleją” – dodaje ekspertka.

Czytaj także>> Białoruski inżynier wymyślił przydomową instalację zamieniającą śmiecie na paliwo

Na wyniki rozmów administracji Łukaszenki zarówno z rosyjska, jak i azerską stroną, trzeba będzie jeszcze poczekać. Gdyby jednak Białoruś zrezygnowała z rosyjskiej ropy, lub musiałaby dopełniać braki na wolnym rynku, możliwe, że jednym z wygranych w tej wojnie naftowej okazałby się polski Orlen, który po wizycie w Mińsku wicepremiera Morawieckiego podpisał umowy handlowe ze stroną białoruską.

PJr, Belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze